Strona główna KMF






Zacznę od informacji najważniejszej. "Mroczny Rycerz" podobał mi się, ale... nie uważam go za arcydzieło. Nie zasługuje absolutnie na miejsce nawet w pierwszej dziesiątce TOP 250 IMDb, a co dopiero mówić o stawianiu go w jednym rzędzie ze "Skazanymi na Shawshank" czy "Ojcem Chrzestnym". Druga odsłona nolanowskiego Batmana nie zachwyciła mnie, choć film obejrzałem w najlepszych z możliwych warunków - w kinie IMAX. Owszem, sceny akcji wrzuciły moje zmysły na najwyższe obroty. Owszem, realizacja "Mrocznego Rycerza" to prawdziwy majstersztyk. I owszem, Joker Ledgera to niewątpliwy geniusz - nikt przed nim tak nie zatopił się w odgrywaną postać! Zachowanie, mimika, sposób mówienia, gestykulacja, sposób chodzenia, przygarbiona sylwetka, blizny na twarzy, krzykliwy makijaż, fioletowa marynarka, odjechane skarpetki... itp. Patrząc na Denta po wypadku widzimy, że to wciąż tylko aktor, w dodatku z tandetną, komiksowo-komputerową charakteryzacją. Patrząc na Bruce'a Wayne'a czy Batmana widzimy i wiemy, że to tylko Christian Bale. Patrząc na Jokera, widzimy, słyszymy i czujemy, że to JOKER. Po Ledgerze nie ma nawet śladu i to jest największym mistrzostwem tej roli. Oscar będzie jak najbardziej na miejscu, i to nie tylko dlatego, że Ledgera nie ma już wśród nas.

Podobało mi się w "Mrocznym Rycerzu" kilka scen akcji, na czele z jazdą Batmana Batpodem. Ale nie podobały mi się akcje końcowe i finał. I nie podobał mi się przede wszystkim scenariusz - naciągany, dziurawy jak ser szwajcarski, chwilami wręcz infantylny i rozpisany tak, że zmuszał postaci do nieracjonalnego postępowania. Dziwne, bo przed seansem nasłuchałem się, jaki to "Mroczny Rycerz" jest realistyczny, bliższy życiu, mroczny, poważny. W moim mniemaniu nic bardziej mylnego! Ten film jest jak oglądana przez ciemną szybę kolorowa, płytka przygodówka z banalnym przesłaniem i przekombinowanymi postaciami. Oglądana przez ciemną szybę nie stanie się poważna i mroczna! Bądźmy szczerzy, dopóki Batman będzie używał stroju Batmana, nie da się zrobić poważnego filmu o Batmanie. Choć bardzo się staram, nie mogę się nie uśmiechnąć pod nosem gdy widzę, jak na miejscu przestępstwa między policjantami a komisarzem Gordonem, kręci się gość w masce, z różkami na głowie i peleryną na plecach. I oni z nim na poważnie rozmawiają, zamiast parsknąć śmiechem i zawinąć delikwenta w kaftan bezpieczeństwa! To nigdy nie będzie poważne, realistyczne, niekomiksowe, dlatego wyciąganie Batmana z komiksowego świata i wpychanie go w coraz to bardziej realistyczne uniwersum będzie tylko zwiększać dychotomię pomiędzy nim, a światem w którym się znalazł i do którego nie pasuje. Chcemy "Batmana na serio"? To najpierw zastanówmy się, czy ktoś taki jak on, w "świecie na serio" dałby w ogóle radę funkcjonować... a świat "Mrocznego Rycerza" jest bardzo serio.

Poniższe zestawienie 50 prawd objawionych przez "Mrocznego Rycerza" z całych sił uderza w opinię, jakoby film Nolana był przemyślany, poważny, mroczny i realistyczny. Jako widowisko sprawdza się znakomicie, ale gdy kinowa opinia publiczna zaczyna dopatrywać się w "Mrocznym Rycerzu" realizmu, mówię NIE i popieram to moimi pięćdziesięcioma argumentami. Bo czego jak czego, ale realizmu to w "Mrocznym Rycerzu" nie ma.

PS. Jeśli ktoś z Was drodzy Czytelnicy stwierdzi, że piszę ten tekst dla wzbudzenia kontrowersji albo by wybić się ponad chór entuzjastów "Mrocznego Rycerza" od razu przypominam, że film mi się podobał - o czym pisałem powyżej - a zestawienie poniższe to nic innego jak spojrzenie na film krytycznym okiem, powstałe dla poprawienia Waszych humorów, a nie dla "profanacji najlepszego filmu wszechczasów". 50 prawd objawionych przez Mrocznego Rycerza stworzyłem również dlatego, że miałem ogromną ochotę coś o nowym Batmanie napisać, a że na stronie KMF są już cztery recenzje, pomyślałem, że dla odmiany fajnie będzie z dzieła Nolana trochę pożartować. Tak więc życzę miłej lektury i... jeśli uznacie, że tekst Was nie bawi, bo obraża wasz ulubiony film, zadajcie sobie pytanie: "Why so serious?" ;).


ERRATA - 25 września 2008!

Jaka burza rozpętała się po publikacji mojego tekstu - wszyscy wiedzą. Moja odpowiedź na tę burzę znajduje się w tekście "Batinternauci". Zgodnie z sugestiami czytelników, którzy po publikacji "Batinternautów" nawiązali ze mną korespondencję listowną, niniejszym nanoszę komentarze do moich "50 prawd objawionych przez Mrocznego Rycerza". W kilku miejscach - przyznaję - popełniłem błędy, przez które kilka prawd jestem zmuszony anulować. Od razu jednak informuję, że nie brałem pod uwagę Waszej argumentacji w stylu: "ołówek jest twardszy od oka i mózgu", "Batman nie zabija, dlatego nie najechał Jokera", "Linka była wykonana z materiału, który umożliwiał zatrzymanie ciężarówki", "na salę sądową mógł zostać wniesiony pistolet" i temu podobnych, które traktuję jako błędne odczytanie moich prawd, lub traktowanie mnie jak 6-latka, któremu należy wyjaśniać dlaczego Batman się przewrócił. Wszystkie punkty - nawet te obalone - pozostawiam na swoich miejscach, w niezmienionej formie. Nie mam zamiaru tuszować moich błędów, a że się kilka razy pomyliłem... cóż, pomyłka rzecz ludzka. Przy każdym punkcie zamieszczam (pogrubioną czcionką) wybrany komentarz z nadesłanych do mnie listów oraz moją na niego odpowiedź. Jest to jednocześnie moje ostatnie słowo w kwestii "50 prawd Mrocznego Rycerza". Na ewentualne listy oczywiście odpowiem, jednak na tej stronie nic więcej nie będzie dopisywane ani zmieniane. Zapraszam teraz do zapoznania się z obalonymi prawdami oraz moimi komentarzami. Errata niniejsza powstała dzięki osobom, które napisały do mnie listy i weszły ze mną w kontruktywną, sympatyczną i sensowną polemikę. Pozwolę sobie w tym miejscu wymienić wszystkie te osoby i gorąco im podziękować za dyskusję na wysokim poziomie:

Kasia K., isket, Maciej B., Paweł Ł., Kelen, Michał T., Sławomir B., (A)nonim, fryceksnk, Der_SpeeDer, Joszko, Celestyn, Artur rrr, Adam S., Rafał K., asmodeus88, Krelian, Gelu, Łukasz R., Michał, Justyna C, Michał S.P., quizer, MacPhisto (dzięki za żelbet ;), Marcin C., Kamil G., Sawyer, Aśka R.,




01. Pierwsza prawda jest tak zwaną prawdą absolutną dotyczącą największego absurdu w uniwersum Batmana, nie tylko tego w "Mrocznym Rycerzu". A prawda ta brzmi mniej więcej tak: Clark Kent, gdy chciał zmienić się w Supermana i udać się na miejsce przestępstwa, musiał jedynie dobiec do budki telefonicznej. Tam w mgnieniu oka zakładał majtki na spodnie, a na miejsce przestępstwa dolatywał w ciągu kilku sekund. W uniwersum Batmana, najpierw komisarz Gordon musi dostać informację o trwającym przestępstwie. Wówczas udaje się na dach komendy i odpala reflektor z Batsygnałem. Gdy już żarówka w Batsygnalizatorze się rozgrzeje i rzuci na niebo Batlogo, Bruce Wayne zobaczy na niebie Batsygnał (zapewne kark niesamowicie go boli od ciągłego patrzenia w niebo), następnie musi udać się do swojej bazy, ubrać w ciężki, gumowy kostium, umalować oczy na czarno i dostać się na miejsce przestępstwa Batmobilem, czyli mówiąc wprost: musi tam dojechać samochodem, jak zwykły stróż prawa. Wniosek z tego taki, że aby Batman mógł zainterweniować, przestępstwo musi trwać nie krócej niż, powiedzmy, 30 minut. OBALAMY? ... NIE! Ten punkt był zwykłym żartem, nie "próbą obalenia mitu."

02. Gdy człowiek mafii leży postrzelony na podłodze, zapomina krwawić. Zapomina też o posiadaniu rąk, języka i jakichkolwiek odruchów obronnych. Można więc śmiało włożyć w jego usta wielki granat, przywiązać sznurek do zawleczki i powoli odjechać, wyszarpując w końcu zawleczkę. Człowiek mafii nie wpadnie na pomysł wyjęcia granatu z ust, lub choćby wypchnięcia go językiem, zanim sznurek się napnie. OBALAMY? ... NIE! Nie będę sprawdzał jak bym się zachował po postrzale z granatem w ustach: przeprowadzenie takiej właśnie próby mi zaproponowaliście. Ale Wy też nie wiecie jak się zachowuje człowiek po postrzale i z granatem w ustach. Może zadzwońmy do 50 Centa - on był postrzelony, powinien coś wiedzieć. Ale nie miał granatu w ustach, więc... możemy o tym dyskutować bez końca. Moje zdanie na ten temat jest takie jak widać i pozostawiam je bez zmian.

Highslide JS
Autobus, gruz i kurz - normalka w Gotham.
Autobus, gruz i kurz - normalka w Gotham.
03. Spokojnie możesz wyjechać z dziury w bankowej ścianie szkolnym autobusem i wmieszać się w kolumnę innych szkolnych autobusów, których kierowcy zostawią ci nawet stosowną lukę abyś mógł między nich wjechać. Kierowców jadących za tobą na pewno nie zaniepokoi szkolny autobus obsypany tynkiem, wyjeżdżający z gruzów ściany banku. Nie zadzwonią też na policję, bo włączające się do ruchu autobusy obsypane gruzem to w Gotham City codzienność. OBALAMY? ... NIE! Ktoś napisał mi, że pozostałe autobusy zjawiły się pod bankiem za sprawą Jokera. Nic jednak w samym filmie na to nie wskazuje, pozostając w sferze domysłów i gdybania, tak Waszego jak i mojego.

04. Aha, autobusy w Gotham zrobione są prawdopodobnie z żelbetu, a wielkie drzwi wejściowe do banku z bibuły. Bo jak inaczej wytłumaczyć brak na autobusie jakiegokolwiek wgięcia, rysy czy stłuczonego światła po tym, jak wbił się do banku? OBALAMY? ... NIE! W przypadku tego punktu, czytelnicy w znakomitej większości się ze mną zgodzili.

05. Chwytasz się pędzącej furgonetki niecałe pół metra od bocznej szyby, jednak nie wpadasz na pomysł przesunięcia się w bok i dostania się do samochodu przez tę właśnie szybę. Nie wpadasz też na pomysł wejścia na dach i dostania się do pojazdu przez przednią szybę. W celu dostania się do środka, wolisz rozciąć grubą blachę na boku samochodu. Postępowanie ambitne, ale czasochłonne i po prostu głupie. OBALAMY? ... NIE! Padł tu argument, że dziura w poszyciu samochodu nie zapewniła Batmanowi dobrego uchwytu i że wcale nie próbował się przez nią dostać do środka... Pozostanę jednak przy mojej wersji postrzegania tej sceny.

06. Skaczesz z wysokości kilku pięter na furgonetkę, miażdżąc własnymi stopami jej dach, choć po takim uderzeniu powinieneś wylądować w szpitalu z połamanymi kośćmi nóg. Przypomnijmy w tym miejscu, że będąc Batmanem nosisz na sobie strój ochronny, a nie stalową zbroję, dzięki której dałoby się wyjaśnić twoje miażdżące możliwości i brak połamanych kości. OBALAMY? ... NIE! Wciąż uważam, że kości ludzkie nie są stworzone do miażdżenia furgonetek. Chyba, że jest się HULKiem.

07. Ochrona na sali sądowej w Gotham działa dopiero wtedy, gdy prowadzący przesłuchanie sam znokautuje świadka i zabierze mu broń. OBALAMY? ... NIE! Pisaliście do mnie, że broń została wniesiona na salę, bo w Gotham panuje korupcja i że można przekupić strażników. Tylko że nie o to mi w tym punkcie chodziło. Chodziło mi o szybkość reagowania ochrony na sali - świadek zdążył wyjąć broń, wycelować w Denta, stracić broń i dostać od Denta w zęby... a ochrona zareagowała dopiero w chwili, gdy leżał znokautowany.

08. Gdy jesteś Batmanem, dopiero po dłuższym czasie swojej działalności prosisz Morgana Freemana o zrobienie ci stroju, w którym będziesz mógł kręcić głową na boki. Do tej pory przeciwnicy zawsze stali dokładnie na przeciwko ciebie. Teraz zorientowałeś się, że przeciwnicy mogą też pojawić się z boku. OBALAMY? ... NIE! Przecież Fox wyraźnie spytał się Wayne'a, czy chce kręcić głową na boki: "Want to be able to turn your head?".

09. Ołówki w Gotham City są zrobione z materiału twardszego niż blat stołu.OBALAMY? ... NIE! Tu było najweselej. A to, że skrytykowałem trick z ołówkiem, a to że go nie zrozumiałem, a to że Joker miał ołówek wykonany ze stali (skąd nam to wiedzieć? ołówki jak to ołówki są wykonane z drewna), a to, że "co ma jedno do drugiego? Ołówek został wbity w oko!", a mnie chodziło tylko o taką drobnostkę jak fakt wbicia (drewnianego przecież) ołówka w blat stołu. Nic więcej. Macie pod ręką jakiś ołówek i stół? Wbijcie w niego ołówek i podeślijcie mi zdjęcie. Wtedy obalimy tę prawdę. Aha, nie uwzględniam zdjęcia ołówka stojącego w dziurze wykonanej wiertarką ;).

10. Gdy planujesz wykonać sztuczkę ze znikającym ołówkiem, wiesz na pewno - nie wiadomo skąd - że w odpowiedniej chwili podejdzie do ciebie koleś, który postanowi zostać twoim astystentem i pomoże ci tę sztuczkę wykonać. OBALAMY? ... NIE! Napisaliście mi, że Joker tak mocno ich wkurzał, że było pewne, iż któryś z goryli w końcu do niego podejdzie. Ok, ale skąd miał pewność, że podejdzie do niego właśnie w momencie kulminacyjnego punktu sztuczki? A jakby Joker wbił ołówek, a mafia siedziałaby nieruchomo czekając na finał sztuczki, żeby dopiero PO sztuczce napuścić na niego goryla, to jakby się sztuczka skończyła? Dlatego pozostawiam moją wersję ;).

11. Jeśli jesteś obwieszony granatami, a mimo to chcesz się dostać na tajne(!) zebranie mafii, do którego wejście strzeżone jest bramką wykrywającą metal i obstawione dwoma gorylami, wystarczy skorzystać z... drugiego wejścia. Patent zaczerpnięty z dowcipu o Stirlitzu, w którym Niemcy otoczyli wszystkie wyjścia, a Stirlitz ich przechytrzył uciekając przez wejście. OBALAMY? ... NIE! Dwa z nadesłanych komentarzy brzmiały: "Pozostałe wejścia pewnie też były obstawione, tylko co Joker zrobił z gorylami?" oraz "Tu punkt dla autora". Zostaje.

12. Telefony komórkowe oprócz gier Java i MMSów wyposażone są w sonar. Ciekawe, czy potrafią też odparować całą wodę z Gotham. OBALAMY? ... NIE! Argument "to były telefony przyszłości" do mnie nie trafia ;). Zostaje.

Highslide JS
To wszystko sam zbudował Morgan Freeman.
To wszystko sam zbudował Morgan Freeman.
13. Ludność Gotham składa się z ludzi, którzy nie potrafią kojarzyć prostych faktów. Nikt na przykład nie wpada na to, że aby bawić się w Batmana, należy mieć wielomilionowe zaplecze finansowe. Co za tym idzie, nikt nie podejrzewa multimilionera Bruce'a Wayne'a o bycie Batmanem. Nawet Batmobil, którym Batman jeździ po ulicach i którego wygląd jest ogólnie znany, nie zwraca uwagi ludzi, którzy pracowali nad jego skonstruowaniem (tzn. skonstruowaniem prototypu, który dopiero z czasem stał się Batmobilem). No, chyba że Morgan Freeman samodzielnie, od podstaw zaprojektował i wykonał Batmobil. Prawdopodobnie też Morgan Freeman samodzielnie wykonał tajną, podziemną bazę Batmana, bo nie wyobrażam sobie, żeby zrobienie pod miastem wielkiego wykopu i wyposażenie go w najnowocześniejszą technologię komunikacyjną nie zwróciło uwagi ewentualnych wykonawców projektu.OBALAMY? ... NIE! Nie było większych sprzeciwów, a jak były, to z argumentami, które mnie nie przekonały. Zostaje.

14. Punkt zainicjowany przez Mentala: Jeśli jesteś Batmanem, twoja peleryna ma nadnaturalne możliwości, możesz jej na przykład użyć jako spadochronu.OBALAMY? ... NIE! Punkt zainicjowany przez Mentala - piszcie do Mentala ;). A poważnie mówiąc, dostałem takie oto argumenty: "Skoro może służyć za paralotnię" oraz "Peleryna nowoczesnych technologii. Pamiętajmy, że to film SF". Hmm, żadne nowoczesne technologie nie zmienią odwiecznych praw fizyki. Żeby coś działało jak spadochron lub paralotnia, musi mieć wielkość spadochronu lub paralotni. Inaczej będzie to przypominało skok z otwartym parasolem.

15. Jeśli jesteś Bruce'em Wayne'em, a policja na drugim końcu miasta odkrywa, że Joker planuje właśnie w tej chwili zabić troje poważanych przedstawicieli prawa w Gotham, ty natychmiast i nie wiadomo skąd doskonale o tym wiesz, łapiesz Harveya Denta za głowę i ukrywasz go w schowku. Albo więc masz dar przewidywania przyszłości i chciałeś uratować Denta przed Jokerem, albo zwyczajnie, po ludzku, z zazdrości o Rachel próbowałeś skręcić mu kark, a jego zwłoki schować w schowku. Zamiast tego przez przypadek uratowałeś mu życie. OBALAMY? ... NIE! Oto jeden z nielicznych w tym przypadku argumentów: "Szósty zmysł, albo kamery przy wejściu do Wayne Tower?" Ok, jeśli już nawet było tak, że Bruce Wayne wiedział z jakiegoś źródła o zbliżającej się bandzie Jokera i o tym, że mają zabić Denta... to czemu w schowku nie ukrył także Rachel, pozostawiając ją na pastwę psychopatów pod dowództwem Jokera? Coś tu lekko zgrzyta.

16. Morgan Freeman i Bruce Wayne potrafią zdjąć odciski palców z kuli tkwiącej w cegle. Dodając do tego umiejętność przekształcenia sieci komórkowej w precyzyjny sonar o dużym zasięgu, można zaryzykować tezę, że pod Genewą niepotrzebnie odpalono 10 września 2008 podziemny akcelerator cząsteczek. Wystarczyło podesłać kilka cząsteczek do laboratorium Morgana Freemana i Bruce'a Wayne'a i w ciągu kilku minut wiedzielibyśmy jak powstał wszechświat i antymateria. Z rozpędu zdjęliby też z cząsteczek odciski palców albo przekształciliby je w sonar. OBALAMY? ... NIE! Argument: "Technika nie ma granic.". Nie kupuję tego tłumaczenia. Technika ma swoje granice. Nawet w filmie. Są to granice zdrowego rozsądku.

Highslide JS
Raczej nie wyróżniam się z tłumu.
Raczej nie wyróżniam się z tłumu.
17. Jeśli masz na twarzy bardzo charakterystyczną bliznę od ucha do ucha, garbisz się i jesteś najbardziej poszukiwanym przestępcą w Gotham, możesz bez najmniejszego problemu udawać członka reprezentacyjnej kompanii honorowej, stojącej tuż przy podium z najważniejszymi osobami w mieście. I to w biały dzień! OBALAMY? ... NIE! Argumenty: "Ponieważ cała gwardia była podstawiona uznajmy, że się wmieszał między nich." oraz "Wielu pewnie było przekupionych lub popierających Jokera. Musieli mu ułatwić zamach." - widzieliście kiedyś kompanię honorową? To są ściśle wyselekcjonowani ludzie, zarówno pod względem sylwetki, wzrostu, jak i twarzy, która zgodnie z nazwą kompanii musi być reprezentatywna. A co do przekupionych ludzi... Joker przekupił kilkuset ludzi, polityków, policjantów i gapiów, którzy stali najbliżej kompanii reprezentacyjnej i mogli dokładnie przyjrzeć się jej członkom, tak? Aha, gdzieś w całym zamieszaniu na którymś z for, trafiłem na komentarz kogoś, kto napisał, że już raczej mogłem się przyczepić do jednej z pierwszych scen filmu, gdy Joker stał na środku skrzyżowania z maską w dłoni i... nie zwracał niczyjej uwagi, choć musiał już wtedy mieć na twarzy makijaż. Zgadzam się, ale nie będę już tego do prawd dopisywał, bo i tak dostanę 10 argumentów na NIE ;).

18. Szefowie Mafii z Gotham, podobnie jak Batman, mają niezwykle wytrzymałe kości. Po upadku na nogi z wysokości drugiego piętra, na drugi dzień chodzą już bez problemu, wspierając się symbolicznie na lasce. Ale Batman i tak ma bardziej wytrzymałe kości, bo po zdeptaniu dachu furgonetki w punkcie 6, w ogóle nie musi używać laski. OBALAMY? ... NIE! Do tego punktu nie było żadnych zastrzeżeń.

19. Wymyślasz sobie, że rzut monetą będzie decydował o twoich ważnych posunięciach. Ustanawiasz jednak odstępstwa od tej reguły i czasami tak długo podrzucasz monetę, aż upadnie tak, by rezultat pasował do decyzji, którą już podjąłeś. Ale nie zawsze - patrz punkt 36. OBALAMY? ... TAK! Przyznaję, w tym przypadku popełniłem błąd.

20. Gdy szanowany prokurator przyznaje się do bycia Batmanem, nikomu nie przychodzi do głowy żeby sprawdzić, czy mówi prawdę i czy jest w stanie udowodnić, że naprawdę broni Gotham jako Mroczny Rycerz. Istnieje podejrzenie, że gdyby wszyscy mieszkańcy Gotham podnieśli ręce i powiedzieli: "I'm Batman" - policja aresztowałaby wszystkich. OBALAMY? ... TAK! Przekonano mnie jednym celnym argumentem: "Zwykle jak ktoś się przyznaje do winy, to najpierw się go aresztuje, a później osądza.". Zgadzam się!

21. Gdy konwojujesz niezwykle ważnego więźnia i otrzymujesz informację, że trasa przejazdu jest "oczyszczona" i bezpieczna, możesz być pewien, że po drodze, na środku wielkiego skrzyżowania spotkasz płonący wóz strażacki. OBALAMY? ... i TAK i NIE! Otrzymałem takie oto argumenty: "Jeżeli planem było złapanie Jokera policja mogła udawać głupszych niż są normalnie" oraz "To już były błędy policji." Decyzję pozostawiam Wam - rzućcie monetą albo coś w tym stylu ;)

22. Ten dość niecodzienny widok nie wzbudzi twoich podejrzeń i bez zastanowienia pojedziesz trasą, którą w ten sposób wyznaczyli ci źli ludzie, pozbawiając cię w ten sposób eskorty śmigłowca. OBALAMY? ... i TAK i NIE! Dostałem taki oto argument: "Patrz wyżej." Patrzę i widzę argumentację do punktu 21. Zatem ponownie decyzję pozostawiam Wam.

Highslide JS
Zalecany objazd.
Zalecany objazd.
23. W kolumnie transportującej Harveya Denta znajduje się furgonetka z więźniem, furgonetka z oddziałem S.W.A.T., trzy radiowozy i jeden helikopter. Trochę mała ta obstawa, zważywszy na fakt, że prokuratora Harveya Denta chce dorwać połowa przestępczego światka, a Batmana (za którego się właśnie Dent podał) druga połowa. Trochę mała ta obstawa, zważywszy na fakt, że eskortuje najważniejszego więźnia w historii Gotham, a może i całego Świata! OBALAMY? ... i TAK i NIE! Oto nadesłane propozycje: "Wymogi sceny akcji. Nie mogło być zbyt dużego tłoku na ulicy." oraz "No mogli by dać trochę większą obstawę" - decyzja po raz trzeci w Waszych rękach. Punkty 21, 22 i 23 są faktycznie dyskusyjne, bo nie wiadomo czy policjanci z konwoju byli czy nie byli wtajemniczeni w wielki plan Denta i Gordona. A co za tym idzie nie wiadomo czy udawali, czy naprawdę byli mało gramotni.

24. Twojej peleryny nie dotyczą prawa fizyki, dzięki czemu nie wkręca się w tylne koło Batpoda. OBALAMY? ... TAK! Dodatki na wydaniu DVD "Mrocznego Rycerza" jasno pokazują, że z peleryną faktycznie dało się jeździć.

25. Wielką, rozpędzoną ciężarówkę można bez trudu zatrzymać stalową linką oplątaną wokół trzech latarni. Co więcej, wbrew wszystkim prawom fizyki i logiki, ciężarówka wraz z naczepą wykona efektowne salto. OBALAMY? ... NIE! Argumentów obalających ten punkt w listach nie było. A pamiętna opinia z forum, jakoby linka była wykonana z materiału zdolnego zatrzymać ciężarówkę... nie. Prawda zostaje. A tak w ogóle to mnie chodziło nie o wytrzymałość linki, lecz o latarnie uliczne, które w żadnym wypadku nie zdołałyby zatrzymać rozpędzonego zestawu, ważącego kilkanaście ton.

26. A teraz krótka rozmowa z Batmanem: Dlaczego jechałeś Batpodem pełną prędkością przez zaludnione korytarze galerii handlowej? Dlaczego przebijałeś się przez szklane drzwi niszcząc prywatne mienie? Dlaczego, powodując zagrożenie życia postronnych osób, strzelałeś z karabinu do przedmiotów stojących Ci na drodze, w tym samochodów, które wysadziłeś w powietrze, a w których mogli być ludzie? Dlaczego nawet na chwilę nie zwolniłeś? Batman: Odpowiedź jest prosta, Morgan Freeman napchał mi do Batpoda tyle broni, wyrzutni, stalowych linek i innego ustrojstwa, że zabrakło miejsca na hamulce. OBALAMY? ... NIE! Bo ta prawda to od początku do końca wymyślona przeze mnie dla żartu alternatywna wersja sceny pościgu - wersja bez udziału hamulców.

27. Dlaczego najechałeś na pionową ścianę? Batman: Chciałem się w końcu jakoś zatrzymać. OBALAMY? ... NIE! Patrz wyżej. A nadesłany argument brzmiący: "Jego sprawa jak hamuje..." niczego tu nie zmienia ;). Aha, o scenie hamowania na ścianie słyszałem przed obejrzeniem filmu od kilku osób, że to najgłupsza scena w filmie. Mnie się podobała, była fajna, efektowna, trochę przesadzona, ale jak najbardziej OK. W końcu nie wiemy do końca na jakie i na ile sposobów może się Batpod wyginać, a co za tym idzie, nie można stwierdzić, czy jest w stanie najechać na pionową ścianę pełną prędkością, czy nie.

28. Dlaczego jadąc wprost na Jokera ominąłeś go w ostatniej sekundzie? Batman: Nie omijałem go! Myślałem, że zrobi unik w tę samą stronę co ja i wtedy go trafię. OBALAMY? ... NIE! Patrz dwa razy wyżej. I proszę mnie nie zasypywać argumentami w stylu: "Bo Batman nie zabija" ;)

Highslide JS
Somebody stop me!
Somebody stop me!
29. Dlaczego po ominięciu Jokera przewróciłeś się wraz z Batpodem? Batman: Bo stwierdziłem, że w zasięgu wzroku nie ma żadnej ściany na której mógłbym się zatrzymać, a przecież nie pojadę dalej i nie zostawię Jokera samego na środku ulicy. OBALAMY? ... NIE! To samo tłumaczenie co w przypadku punktów 26, 27 i 28 - zwyczajny żart żart żart, a nie faktyczne wytykanie jakiejś prawdy.

30. Bruce Wayne musi lubić ból, skoro za każdym razem gdy zdejmuje maskę Batmana, pozwala by kopnął go prąd. (ok, wiem, że tak nie było, ale nie mogłem się powstrzymać;)) OBALAMY? ... NIE! Tu chyba niczego nie muszę prostować ani obalać, bo ta prawda jest obalona od początku przeze mnie - patrz nawias. A dla osób, które nie zrozumiały o co mi chodziło - chodziło o maskę zabezpieczoną wysokim napięciem przed jej zdjęciem przez nieupoważnione osoby.

31. Podczas przesłuchania najgrożniejszego, najsprytniejszego, najwredniejszego i najbardziej wyrafinowanego przestępcy w mieście, nie wiadomo po co zdejmujesz mu z rąk kajdanki. OBALAMY? ... NIE! Żaden argument mnie tu nie przekona, nawet taki, że Batmanowi było łatwiej przesłuchiwać Jokera bez kajdanek na rękach ;).

32. Jeśli chcemy mieć pewność, że Joker - najgroźniejszy przestępca Gotham zdoła nam uciec, zamykamy go w celi, strzeżonej przez pancerne drzwi i zamek elektryczny otwierany tylko z zewnątrz... i wpuszczamy mu do towarzystwa uzbrojonego tylko w pięści policjanta. Zamykając ich w jednej celi, musimy jeszcze tylko dopilnować, by nikt nie sprzątnął z podłogi wielkich kawałków szkła z rozbitej szyby, i pamietać, aby nie zakuwać niezwykle niebezpiecznego Jokera z powrotem w kajdanki. Inaczej mógłby mieć problem z wzięciem policjanta na zakładnika. OBALAMY? ... NIE! Przetrzymując w celi tak ważnego, nieobliczalnego i groźnego więźnia jakim był Joker - miłośnik ostrych przedmiotów, nie zostawia się go sam na sam z policjantem i kawałkami szkła na podłodze. W celach nie powinno być niczego, czym podejrzany mógłby uszkodzić strażnika lub siebie, niczego na czym mógłby się powiesić, nawet papieru toaletowego bez perforacji, a co dopiero mówić o kawałkach szkła. To, że policjanci spieszyli się do Rachel i Denta nie usprawiedliwia ich zaniedbania.

33. Gdy widzisz jak koleś sypiający z twoją ukochaną płonie, nie śpieszysz się zbytnio z gaszeniem jego twarzy, nawet gdy jesteś szlachetnym Batmanem i masz ze sobą pelerynę, której po raz pierwszy w filmie mogłeś użyć zgodnie z logiką. OBALAMY? ... NIE! Otrzymałem taki oto argument: "Batman też jest człowiekiem i też ulega sile wybuchu, w wyniku której został trochę poszkodowany. Później Dent został przecież zgaszony.". Po pierwsze, Batman nie ulega sile wybuchu, bo nawet się nie przewraca, utrzymując się na nogach pochyla się nad Dentem, którego twarz płonie - i tu następuje cięcie. Nie wiadomo czy Batman gasił Denta peleryną czy patykiem jak Cartman Kenny'ego ;). Ten punkt był bardziej żartem z zazdrości Bruce'a Wayne'a niż odkrywaniem jakiejś prawdy.

Highslide JS
Do wesela się zagoi.
Do wesela się zagoi.
34. Gdy lewa strona twojej twarzy praktycznie nie istnieje, oko zawieszone jest w pustym oczodole a do gardła można ci zajrzeć bez otwierania ust, powinieneś wić się w nieopisanym bólu, a także mieć duże problemy ze wzrokiem i mówieniem. Ty jednak odmawiasz przyjęcia środków przeciwbólowych, bo z powodu śmierci ukochanej stałeś się nadczłowiekiem mogącym wytrzymać każdy ból, normalnie poruszać ustami i spokojnie egzystować z przypaloną pizzą w miejscu twarzy. OBALAMY? ... NIE! Taką oto argumentację otrzymałem: "Dent był wtedy już świrem, a takich trudno zrozumieć" oraz "Widać był wytrzymały". Chyba jednak pozostanę przy swoim stanowisku.

35. Jednak masz chyba problem ze wzrokiem, bo zachowujesz stoicki spokój, gdy pielęgniarka z maską chirurgiczną na ustach, z białym makijażem i czarną farbą dokoła oczu podnosi twoje łóżko do pionu. Dopiero gdy zdejmuje maskę (odsłaniając usta) orientujesz się, że to Joker. Do tej chwili myślałeś pewnie, że demoniczny biało-czarny makijaż na twarzach pielęgniarek to norma w szpitalach Gotham. OBALAMY? ... NIE! Z tym punktem raczej nikt nie walczył.

Highslide JS
Nie wyglądasz mi na pielęgniarkę.
Nie wyglądasz mi na pielęgniarkę.
36. Gdy masz przed sobą zabójcę ukochanej i trzymasz go na muszce pistoletu, nie możesz go zastrzelić, bo moneta ci upadła nie tak jak byś chciał. I choć bardzo chcesz zabić Jokera, nie rzucasz monetą drugi raz, bo postanawiasz nagle, nie wiedzieć czemu, że zamiast niego zabijesz Batmana i Gordona - jedynych ludzi, którzy chcieli ratować ciebie i twoją ukochaną. OBALAMY? ... NIE! Mimo nawału argumentów, m.in.: "nie zrozumiesz psychopaty. Dla niego Batman i Gordon byli tak samo winni." oraz "To było właśnie szaleństwo Denta. Po wypadku podobnie jak Joker przestał być osobą racjonalnie myślącą, ale stworzył świat rządzony własnymi prawami. To akurat ciekawy aspekt filmu." - pozostanę przy swoim stanowisku. Ok, zgadzam się, że Dent delikatnie mówiąc, ześwirował. Ale jedna myśl była u niego jasna i klarowna: dopaść zabójcę Rachel! Ok, mógł winić na równi Batmana i Gordona, ale winił również Jokera i to jego miał właśnie na muszce. Przyświecał mu jeden cel: DOPAŚĆ ZABÓJCĘ RACHEL, nieważne czy to Batman, Gordon czy Joker! Dlaczego więc nie pociągnął za spust tylko bawił się w rzucanie monety, skoro miał na końcu lufy osobę najbardziej odpowiedzialną za śmierć Rachel? Ktoś mi zarzucił, że "autor pewnie wie, czy Joker dał mu nabitą broń" - oczywiście, że autor (tzn. ja) tego nie wie, Dent też tego nie wiedział, ale mógł za spust pociągnąć. Może Joker był na tyle szalony, że dał mu nabitą broń.

37. Planujesz złożony i skoordynowany w czasie napad na bank. Planujesz jednoczesne zabicie trzech wysoko postawionych funkcjonariuszy publicznych. Planujesz zablokowanie skrzyżowania podpalonym wozem strażackim i niemal udaną próbę zabicia Harveya Denta strzeżonego przez policję i S.W.A.T. Opracowujesz plan dostania się do więzienia w którym przebywa Lau, a przedtem przygotowujesz i instalujesz ładunek wybuchowy w brzuchu jednego z bandziorów, w celu późniejszej ucieczki z więzienia. Planujesz i koordynujesz czasowo podwójne zabójstwo Rachel i Denta. Planujesz podłożenie bomb na barkach... ale mówisz o sobie: "Czy ja wyglądam na kogoś z planem?" OBALAMY? ... TAK! Nie będę się upierał, Joker był świrem, kombinował, kręcił, kłamał. Wasza racja.

38. Wszystkie te zaplanowane w najmniejszym szczególe akcje przeprowadzasz oczywiście z pomocą niezrównoważonych psychicznie bandziorów z paranoicznym rozdwojeniem jaźni. Bandziorów nieprzewidywalnych, którym strach byłoby dać do ręki brzytwe, bo nie wiadomo czy by się nią ogolili, czy las wycięli. OBALAMY? ... NIE! Podtrzymuję swoje zdanie, że pomyleńcy, paranoicy i niezrównoważeni psychicznie bandyci, choć byli dla Jokera łatwą do pozyskania siłą roboczą do wykonywania brudnej roboty, nie byli jednocześnie godnymi zaufania "pracownikami", a akcje Jokera były naprawdę skomplikowane i drobiazgowo zaplanowane.

39. Jeśli jesteś obywatelem Gotham, który usłyszał w telewizji, że w ciągu godziny ma zginąć gość, który chce zakapować Batmana i widzisz na skrzyżowaniu policyjny samochód z przyciemnianymi szybami, jadący z włączonymi kogutami, wiesz na pewno, że akurat tym samochodem przewożony jest ów kapuś i uderzasz w niego swoim autem. OBALAMY? ... NIE! Otrzymałem takie oto argumenty: "Koguty nie były włączone. To raz. A dwa samochód miał obstawę z radiowozów. Nie trudno się domyśleć kto może nim jechać." oraz "To był wypadek". Co do pierwszego argumentu, czy naprawdę trzy policyjne auta w mieście tak wielkim jak Gotham oznaczać muszą, że to własnie w jednym z nich przewożony jest człowiek, o którym trąbi cała telewizja? Aha, koguty były włączone we wszystkich trzech pojazdach, a w samochodzie z Gordonem i świadkiem świeciły się zarówno koguty na dachu jak i policyjne światła na kratce chłodnicy. Co do drugiego argumentu... nie, to nie był wypadek. Facet za kierownicą samochodu wyraźnie przyglądał się policyjnym wozom, słuchając jednocześnie w radiu informacji, "żeby ludzie nie brali spraw we własne ręce" i na pewno ten komunikat nie pomógł mu rozszyfrować KTO znajduje się w owych policyjnych radiowozach. Facet tak podejrzanie przyglądał się policyjnym wozom, że zwróciło to uwagę stojącego za nimi Bruce'a Wayne'a, który widząc na co się zanosi, zasłonił policyjny wóz swoim samochodem, przyjmując na niego część siły uderzenia wielkiego auta tego faceta.

40. Choć właśnie skończyła się koordynowana przez policję akcja ewakuacji szpitali, możesz spokojnie wyjść z jednego z nich, raz za razem naciskając detonator, obracając budynek w gruzy. Ani jednego policjanta nie ma już pod szpitalem. OBALAMY? ... NIE! Nadesłany argument: "Nie ma bo uciekli, skąd mogli wiedzieć, kiedy wybuchnie bomba?? A nikt o zdrowych zmysłach nie będzie stał przy drzwiach i czekał aż zostanie zasypany gruzem." - nie mówiłem, że powinni stać przy drzwiach. Powinni jednak zostać w obrębie szpitala, zabezpieczać teren wokół niego, żeby nie podchodzili gapie itd. itp. Pozostać tam, aż do eksplozji, a nie od razu po ewakuacji szpitala jechać na pączki, a tam niech sobie wybucha. Litości...

41. Po wysadzeniu szpitala wsiadasz do żółtego autobusu, bo żółty autobus jest w Gotham najlepszym środkiem transportu do ucieczki z miejsca przestępstwa. OBALAMY? ... NIE! W tym punkcie względny spokój ;)

42. Ani kapitanowie barek ani obsługa techniczna, odpływając od brzegu nie spostrzegają, że mają na pokładzie kilkadziesiąt beczek z materiałem wybuchowym. Biorąc pod uwagę fakt, że barki są dość dużymi jednostkami pływającymi, które obowiązują surowe przepisy regulujące ich ruch na wodzie, żaden szanujący się kapitan nie odpłynie nimi od brzegu nie wiedząc, co ma na albo pod pokładem. Niemożliwe też jest, by na barki stojące gdzieś w porcie, ktoś mógł ot tak sobie wejść i wnieść kilkadziesiąt beczek z materiałem wybuchowym, pozostając niezauważonym. OBALAMY? ... NIE! Za ten punkt też mnie nie chciano zamordować ;)

43. Ludności cywilnej na barkach pilnuje kilkunastu uzbrojonych w karabiny żołnierzy. Niebezpiecznych więźniów z Arkham pilnuje kilku(!) strażników uzbrojonych jedynie w shotguny i stojących ramię w ramię z więźniami. Właściwie stopień stłoczenia strażników i więźniów na 1 metr kwadratowy jest tak wysoki, że wygląda to tak, jakby wspólnie te shotguny trzymali. Oczywiście nie dochodzi do próby obezwładnienia strażników i odebrania im strzelb, bo prawdopodobnie sam widok broni przeraża tych niezwykle groźnych przestępców. OBALAMY? ... NIE! Tu też spokojnie.

Highslide JS
Wkoło sami kryminaliści.
Wkoło sami kryminaliści.
44. Możesz spokojnie stać wśród więźniów, trzymając w dłoni detonator, który może ocalić im życie. Żaden z więźniów nie wyrwie ci go z ręki. Oni już podjęli decyzję - patrz punkt 49. OBALAMY? ... NIE! Cisza i spokój.

45. Morgan Freeman pomaga ci w każdy możliwy sposób w prowadzeniu twojej krucjaty przeciwko przestępczości. Konstruuje ci pojazdy, broń, niejednokrotnie pomaga ci łamać prawo w słusznej sprawie. Jest z tobą w Hongkongu, gdzie pomaga ci wykraść Lau, łamiąc ogólnopaństwowe umowę o ekstradycji. Gdy jednak do schwytania Jokera - który zagraża całemu miastu - zamierzasz na globalną skalę użyć telefonicznych sonarów (wymyślonych na marginesie mówiąc przez Morgana Freemana), Morgan Freeman obrazi się na ciebie, posądzając cię o nieetyczne działanie i postanowi od ciebie odejść. OBALAMY? ... NIE! Otrzymałem argument: "Łamanie prawa to jedno, ale zrobienie w Gotham "1984" i Batman jak Wielki Brat, to coś zupełnie innego" - hmm, Batman nie powiedział, że chce tymi sonarami podglądać Jolę Rutowicz pod prysznicem, tylko wykorzystać je ten jeden raz do namierzenia Jokera.

46. Co chwilę dzwonisz na komórkę Gordona, który dowodzi zespołem snajperów, ale gdy odkrywasz, że terroryści to tak naprawdę przebrani zakładnicy, dzwonisz z tą informacją do Morgana Freemana. W ten sposób na pewno szybciej uda się odwołać snajperów dowodzonych przez Gordona. Aha, czy ci zakładnicy z przyklejonymi taśmą karabinami, nie mogli się na przykład położyć żeby wyglądać choćby nieco mniej terrorystycznie? OBALAMY? ... i TAK i NIE! Punkt z dzwonieniem do Morgana Freemana zostaje. Punkt o zakładnikach obalony, bo - jak mnie doinformowano - terroryści przebrani za lekarzy trzymali zakładników przebranych za terrorystów na muszkach. Dobrze, że nie byli ubrani w muszki, bo to zdanie zamotałoby się jeszcze bardziej ;).

47. Potrafisz w mgnieniu oka pokonać uzbrojony w karabiny maszynowe i świetnie wyszkolony oddział S.W.A.T. Masz jednak duże problemy z chuderlawym Jokerem i trzema psami. OBALAMY? ... NIE! Otrzymany argument: "Prawda, no ale to był finałowy boss. Oni zawsze są silniejsi." - finałowy boss był w "Wolfenstein 3D", tu był Joker ;).

48. Walcząc z Jokerem wciąż używasz sonaru. Dziwne, bo Jokera (który jakoś radzi sobie z widzeniem w nocy BEZ sonaru) masz na wyciągnięcie ręki. OBALAMY? ... TAK! Jak mnie doinformowano, sonar został uszkodzony podczas walki z Jokerem i samoczynnie się włączał. Punkt dla Was.

Highslide JS
Daj mi detonator, nie chcemy dłużej żyć.
Daj mi detonator, nie chcemy dłużej żyć.
49. Wśród kryminalistów, którym grozi śmierć od wielkiej eksplozji, dochodzi do połączenia zbiorowej świadomości. Połączenie ma postać wielkiego murzyna i decyduje w imieniu wszystkich, że wyrzucą detonator za okno i skażą się w ten sposób na śmierć. Wszystko uzgadniają w pełnym milczeniu, porozumiewając się ze sobą prawdopodobnie za pomocą telepatii. OBALAMY? ... NIE! Otrzymany argument: "Murzyn chciał wysadzić łódź, a większość go w tym popierała. Co w tym było dziwnego??" - to, że banda przestępców tak chętnie zgodziła się na śmierć od bomby i że ustalili to wszystko bez zamienienia ze sobą choćby jednego słowa.

50. I ostatnia, a zarazem kolejna prawda absolutna, tym razem o głupocie wszystkich przestępców z którymi walczy Batman. Skoro jest on Mrocznym Rycerzem, Rycerzem Nocy, i walczy z przestępcami tylko w nocy, to po co z uporem maniaka przestępcy popełniają swoje przestępstwa w nocy, zamiast wyspać się jak normalny człowiek, a przestępstwami zająć się w dzień, gdy Nietoperz odsypia zarwaną noc? OBALAMY? ... NIE! Nie będę obalał ewidentnego żartu.

PODSUMOWANIE

Kupiłem filmową rzeczywistość w "Batman Begins" wykreowaną tak sugestywnie przez Nolana. Odpowiadało mi, że za każdym rekwizytem używanym przez Mrocznego Rycerza stał jego odpowiednik lub wytłumaczenie w świecie rzeczywistym. Kupiłem motywy, które sprawiły, że multimilioner zaczął przebierać się za nietoperza i tępić zbrodniczy motłoch. Mroczny Rycerz pasował do mrocznych, skąpanych w deszczu zaułków Gotham, a Gotham pasowało do niego. W drugiej odsłonie Batmana, czyli wypunktowanym powyżej "Mrocznym Rycerzu" Gotham zatraciło gdzieś swój ciasny, ponury i duszny klimat, a działania Batmana wyszły poza jego granice, sięgając aż Hongkongu. Rozumiem, że scenarzyści chcieli pokazać, że "Batman has no limits", ale ja nie chciałem oglądać Batmana w Hongkongu, ani na ulicach przypominających zwykłe wielkie miasto, nie mające nic wspólnego z Gotham, do którego zabrał mnie Nolan w "Batman Begins". Ja chciałem kontynuacji "Batman Begins" a nie zmiany kierunku w stronę "jeszcze większego realizmu" i nadmuchiwania problemów egzystencjalnych, płaskich przecież, bo komiksowych postaci, co w efekcie dało nam film, w którym co rusz coś zgrzyta i razi niekonsekwencją. Mimo usilnych starań i prób wczuwania się w ponoć realistyczny charakter "Mrocznego Rycerza", zacząłem widzieć Batmana, który zupełnie nie pasuje do przedstawionej rzeczywistości. Tak, to straszne, ale nie kupuję Batmana w Batmanie! Zamiast tego kupuję Jokera i wierzę w Harveya Denta - a przynajmniej wierzyłem, dopóki nie wymierzył swojego pistoletu w Gordona i Batmana, ignorując zupełnie prawdziwego mordercę ukochanej Rachel.


Autor tekstu: Rafał Donica - DUX
Klub Miłośników Filmu, 20 września 2008