Strona główna | Artykuły | Napisz do autora | Forum

Tytul

Góra

Jakiś czas temu, przeglądając Internet, natknąłem się na cykl artykułów 50 powodów dla których <tytuł> może być najlepszym filmem świata (przykład). Zainspirował mnie on do napisania czegoś podobnego. Nie musiałem długo dumać nad wyborem przedmiotu tekstu - w grę wchodziła tylko trzecia część Indiany Jonesa, "Indiana Jones i ostatnia krucjata", od dawna stanowiąca mój numer jeden. Ktoś kiedyś napisał o książkach Clive'a Cusslera, że ich lektura jest jak wizyta najlepszego przyjaciela. To samo mogę powiedzieć o całej serii przygód Jonesa, a szczególnie o jej przedostatnim ogniwie. Znacie to uczucie nostalgii, w którym mieszają się smutek, że to już koniec, z radością z uczestnictwa w czymś niepowtarzalnym? Jeśli tak, to wiecie o czym piszę. Wymyślając pięćdziesiąt poniższych powodów doskonale się bawiłem i tylko pod tym względem tekst niniejszy powinien być rozpatrywany. Gotowi? No to ruszamy - "Have the adventure of your life keeping up with the Joneses". ("Niech przygoda twego życia trwa. Z Jonesami.")

Kolejność punktów jest przypadkowa, zdjęcia oznaczone symbolem lupy można powiększyć.

I. Epizod z młodości Jonesa. Często wszelkie próby ukazania szczenięcych lat bohatera powodują w widzu odruch wymiotny i wstyd za pomysły twórców. Na szczęście nie w przypadku Indiany. Nasz protagonista został przedstawiony w sposób godny swojego starszego odpowiednika i w żadnym razie nie żenuje - w trzynastoletnim Indym widać duch awanturnika, już wtedy tlący się w jego duszy. Oglądający nie ma żadnych wątpliwości, że na ekranie bryluje odmłodzone wcielenie upartego archeologa, który niczym John McClane nigdy się nie poddaje. Nawet, jeśli odzyskanie artefaktu zajmuje mu ćwierć wieku.

Young Indy Young Indy

II. Fedora, czyli zabawa w kotka i myszkę. Kamera pokazuje postać w ubiorze przypominającym strój Indiany i widzowi wydaje się, że to Jones - wszak w poprzednich częściach bohater wkraczał w kadr zwrócony do obiektywu plecami. Po chwili jednak, na ekranie pojawia się twarz jakiegoś innego mężczyzny oraz, kilka sekund później, napis "Utah, 1912". Spielberg zagrał tym samym na ikonie i tradycji, które sam stworzył we wcześniejszych filmach, a przy okazji jedną prostą sceną zdaje się komunikować - "Czeka Was jeszcze niejedno zaskoczenie". I to wszystko w trzecim ogniwie trylogii, gdy oglądający myśli, że widział już wszystko.

Fedora Fedora

III. Pierwsze użycie pejcza,  wyjaśnienie skąd wzięły się: blizna na brodzie Jonesa, strach przed wężami i najbardziej rozpoznawalny kapelusz w dziejach kina. Nad blizną mało kto się pewnie zastanawiał - w końcu Indy tyle razy zbierał po twarzy, że dziwić powinno raczej dlaczego ma tylko jedną pozostałość po awanturach. A tu niespodzianka i to dość ironiczna, skoro wszystkie bijatyki i urazy nie pozostawiły właściwie żadnego śladu na facjacie bohatera, a jedyną trwałą pamiątkę Henry Jr. zaserwował sobie sam. W przypadku pejcza sprawa ma się zgoła inaczej. Zapewne podczas seansu nieraz tłukło się w głowie pytanie o genezę tego, jakby nie patrzeć, dziwnego atrybutu. Teraz już wiadomo, dlaczego facet wszędzie tacha ze sobą przyrząd przeznaczony do tresury lwów i... innych zastosowań. I oba te mrugnięcia okiem do widza w zaledwie jednej krótkiej scenie. Do tego dochodzą jeszcze pochodzenie fobii przed wężami oraz okoliczności "nabycia" kapelusza, ukazane w chwilę później. Hmmm, mamy zatem jasno wyłożone skąd wzięły się właściwie wszystkie atrybuty bohatera. I pomyśleć, że Ridley Scott potrzebował ponad dwóch godzin na pokazanie początków Robin Hooda...

Pejcz Blizna Węże Kapelusz

IV. Epizod z prologu stał się zaczątkiem całego serialu telewizyjnego, liczącego dwa sezony. Szkoda, że nie dorównał on filmom - twórcy zamienili awanturniczą przygodę na możliwość wciśnięcia w kadr jak największej liczby znanych osobistości i quasi-edukacyjne zacięcie. I choć ogólnie zdarzały się odcinki interesujące, a całość sama w sobie stanowiła nienajgorszą propozycję, to jednak nie tego spodziewali się fani Jonesa. Harrison Ford pojawił się w dwóch odcinkach (połączonych później w jeden film), ale stanowiło to marną osłodę. Serial posiadał natomiast bardzo wdzięcznie brzmiący tagline (hasło promujące): "Before the world discovered Indiana, Indiana discovered the world." ("Zanim świat poznał Indianę, Indiana poznał świat").

Young Indy

V. Plakat. A właściwie trzy plakaty - dwa oficjalne kinowe i niezwykle dziś rzadki, wykorzystany przez Pepsi w kampani reklamowej. Autorem wszystkich jest niezrównany Drew Struzan. Postery obiecują dokładnie to co dostajemy - Przygodę i doskonałą rozrywkę. Tylko Struzan potrafi zachęcić do seansu samym malowidłem. I to wszystko bez użycia Photoshopa. Patrząc na beznadziejne plakaty do wielu współczesnych blockbusterów, można docenić kunszt i umiejętności jednego z najbardziej cenionych w środowisku filmowym twórców.

Plakat Plakat Plakat

VI. Muzyka. Rzadko kiedy zdarza się, by cały soundtrack prezentował wysoki poziom - zazwyczaj świetne utwory mieszają się z przeciętnymi i to nawet w przypadku ilustracji stworzonych przez uznanych twórców. Oprawa muzyczna do trzeciej części Indiany stanowi chlubny wyjątek od tej niepisanej reguły. Właściwie każdy utwór ma swoją własną charakterystkę, oczywiście przeplataną kilkoma motywami przewodnimi, które przewijają się przez całą płytę i których nie waham się określić dziełami sztuki. Szczególnie motyw Graala - dostojny, poniosły i łagodny, świetnie obrazuje drzemiącą w Kielichu boską moc - najlepiej słychać go w "The Penitent Man Will Pass". Kiedyś przeczytałem pewną opinię, jakoby John Williams nie potrafił komponować partytur do scen akcji. W ramach argumentu, że to jednak nieprawda, polecam przesłuchanie "Scherzo for Motorcycle and Orchestra", "Escape from Venice" oraz "Belly of the Steel Beast" (wraz z "Pen is Mighter than the Sword" z edycji rozszerzonej soundtracku). Znajdziemy również lekki, "przygodowy" "Keeping Up with the Joneses", orientalny "Marcus In Iskenderum", "sarkastycznie" brzmiący "No Ticket" czy grający w tle pierwszego aktu "Indy's Very First Adventure". Rewelacyjnie wypadł też "Finale & End Credits" - epicki, trwający ponad dziesięć minut, jest kompilacją najważniejszych motywów z "Raiders March" na czele. Utwory dobrze współgrają z obrazem, ale osobno słucha się ich równie przyjemnie.

VII. Sean Connery jako Henry Jones Senior. Ten argument broni się sam.

Henry Henry

VIII. Skok z konia na czołg. Vic Armstrong zrobił to bez pomocy linek podtrzymujących, poduszek czy siatek łagodzących upadek i BEZ KOMPUTERÓW. W efekcie dało to jedną z najlepszych (dlaczego nie najlepszą? Dwa słowa - Jackie Chan), scenę kaskaderską w dziejach kina.

Skok Skok

IX. Republika Hatay - państwo istniejące niecały rok, od września 1938 - 1939 (obecnie terytorium Turcji). I pewnie mało kto by o nim wiedział, gdyby nie "trzeci" Indy. Wprawdzie nie zgadzała się ani flaga, ani nawet ustrój panujący w Hatay, ale mimo wszystko można spokojnie powiedzieć, że "Indiana Jones i ostatnia krucjata" unieśmiertelnił krótki żywot kraju lepiej niż wszyscy wykładowcy, historycy i autorzy książek historycznych razem wzięci.

X. Pustynny pałac - istniejący naprawdę, znajdujący się w Petra w Jordanii, stanowiący atrakcję turystyczną. Czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce dla Kielicha Cieśli, niż wykute w skale wnętrze starożytnej budowli, zagubionej w kanionie pośród piasków pustyni Bliskiego Wschodu, gdzie echa krucjat pobrzmiewają do dziś?

Pustynny pałac

XI. Scena No ticket. Wymyślił ją Harrison Ford twierdząc, iż wprawdzie jest głupia, ale za to śmieszna. Stanowi swoisty odpowiednik zastrzelenia arabskiego szermierza z "Poszukiwaczy zaginionej Arki". Została później sparodiowana przez Kevina Smitha w "Dogmie".

No ticket No ticket

XII. Dialog:

Henry Jones: Those people are trying to kill us! (Ci ludzie próbują nas zabić!)
Indiana Jones: I know, Dad! (Wiem, tato!)
Henry Jones: It's a new expirience to me. (To dla mnie nowe doświadczenie.)
Henry Jones: It happens to me all the time. (Dla mnie nie.)

New expirience

XIII. "Indiana, let it go". Wspólnie przeżyte przygody odzyskują ojca dla syna i syna dla ojca. Chwila, w której Henry pierwszy raz zwraca się do Juniora "Indiana" stanowi prawdziwie wzruszający moment, pozbawiony zbędnej ckliwości i taniego grania na uczuciach widza. Pod ten punkt można podpiąć też wcześniejsze etapy "pojednania" - dialog po pościgu motocyklowym, rozmowa na pokładzie sterowca oraz żal Henry'ego po domniemanej śmierci Juniora w przepaści.

Ojciec i syn Ojciec i syn

XIV. Marcus, który "zgubił się kiedyś we własnym muzeum". I nawet fakt, że postać przeszła ewolucję z poważnego dziekana w "Poszukiwaczach zaginionej Arki" w nieco gapowatego, ale sympatycznego akademika w "Ostatniej krucjacie" wcale tego nie zmienia. Brody wpasowuje się w szablon stereotypowego naukowca, zupełnie zagubionego w świecie poza murami uczelni i stanowi przy okazji całkowite przeciwieństwo Indiany. Ma przy tym wszystkim szlachetne serce i potrafi zdobyć się na odważny gest. Marcus ewidentnie wzbogaca warstwę komediową filmu i już choćby tylko dla powyższego cytatu warto o tym bohaterze pamiętać.

Marcus Marcus

XV. "Trzeci" Indy przywrócił serii lżejszy ton, po mrocznej "Świątyni zagłady". Wielu fanów było zawiedzionych poprzednią odsłoną - wyrywanie serc, "czarny sen" Kali, ofiary z ludzi, katowanie dzieci przekroczyły granicę. Nie takie przygody widzowie chcieli oglądać. I choć druga część sama w sobie stanowi dobre kino przygodowe, a po latach weszła już do klasyki, to jednak nie sposób uznać jej za lepszy film od "Poszukiwaczy..." czy właśnie "Ostatniej krucjaty". Na szczęście Spielberg, Lucas i Ford postanowili wrócić do klimatu oryginału - położyli nacisk na szybkie tempo i dodali sporo humoru. W efekcie otrzymaliśmy kwintesencję kina przygodowego, które po latach trzyma się równie mocno, jak w dniu premiery.

XVI. (Ach, ta) Wenecja. Sam fakt, żeby umieścić akcję w katakumbach pod włoskim miastem stanowił dobry pomysł - średniowieczne budowle kryjące niejedną tajemnicę, rola Wenecji w czasie krucjat i tchnienie wieków świetnie wpasowują się w klimat Indiany Jonesa. Wypełnienie katakumb ropą naftową, a następnie ich podpalenie, to już jazda bez trzymanki.

Wenecja Wenecja

XVII. Cała sekwencja walki z czołgiem. Bez zastanowienia stawiam ją w rankingu najlepszych scen akcji w dziejach kina. Jeden człowiek przeciwko całej armii. Bez szans? Akurat - wystarczą determinacja, pomysłowość i szczypta szczęścia. No i może jeszcze koń, na którym wcześniej jeździł John Rambo.

Bitwa Bitwa

XVIII. Naziści. Już w pierwszym filmie byli niezwykle wdzięczni w rolach przeciwników Jonesa. W trzecim ogniwie tylko utwierdzają w przekonaniu, że na drodze Indiany po prostu muszą stać wysłanicy führera. Prowadzi to nas do dwóch kolejnych powodów...

Naziści

XIX. ...czyli cytatu:

Indiana Jones: Nazis. I hate these guys. (Naziści. Jak ja ich nienawidzę.)


...oraz...

XX. ...spotkania z Hitlerem. Indy na pewno nie raz marzył, żeby spotkać się twarzą w twarz z przywódcą III Rzeszy. I gdy w końcu (przez przypadek) dopiął swego, nie mógł zrobić nic więcej, niż oddać Adolfowi z trudem odzyskany notes. Wprawdzie tylko po autograf, ale zawsze. Niech żyje ironia losu i przekora fortuny.

Hitler Spotkanie z Hitlerem

XXI. Scena otwierająca, czyli płynne przejście z loga wytwórni Paramount na skałę w Utah. Tak, wiem, że to już trzeci raz, ale ten zabieg montażowy wciąż ogląda się super. No i stanowi jeden z wyznaczników serii

Logo Góra

XXII. Trzy próby. Pułapki (booby-traps) wpisane są w serię prawie tak mocno, jak kapelusz i pejcz głównego bohatera. Często mają "limit czasowy" - w tym przypadku w postaci wykrwawiającego się na śmierć ojca. Za jedyne wskazówki służą enigmatyczne zdania (znalezione przed laty przez ojca w kronikach Świętego Anzelma). Napięcie wylewa się z ekranu z każdym kolejnym krokiem Jonesa. Tylko on bowiem mógł odgadnąć o co chodzi w poniższym tekście:
"The challenges will number three. (Są trzy próby.)
First, the Breath of God. Only the penitent man will pass. (Pierwsze. Oddech Boga. Tylko człowiek pokorny przejdzie.)
Second. The Word of God. Only in the footsteps of God will he proceed.(Drugie. Słowo Boże. Dojdzie tylko ten, kto podąża śladem Boga.)
Third. The Path of God. Only in the leap from the lion's head will he prove his worth. (Trzecie. Ścieżka Boga. Tylko ten, kto skoczy z lwiej głowy, udowodni ile jest wart.)
"

XXIII. Gloryfikacja przyjaźni. Sallah wdaje się w bijatykę z Niemcami, by chronić Marcusa i bez mrugnięcia okiem pomaga Indy'emu. A gdy pożyczony od szwagra samochód wybucha, kwituje to zaledwie jednym zdaniem (i kradzieżą pięciu wielbłądów). Wszystko w imię lepszej sprawy. Podobnie Marcus - facet jedzie na drugi koniec świata (a przypominam, że zgubił się we własnym muzeum) by pomóc w poszukiwaniach Henry'ego Sr. Sam Henry również wkracza do paszczy lwa po Brody'ego. O Indym i jego podejściu "leave no man behind" ("nikt nie zostaje z tyłu") nie będę się nawet rozpisywał.

XXIV. Cameo Arki Przymierza. Działa na dwóch płaszczyznach: dla zaznajomionych z "Poszukiwaczami zaginionej Arki" malowidło w katakumbach Wenecji stanowi zgrabne nawiązanie, dla nieświadomych - dowód na ogromną akademicką wiedzę Jonesa, któremu wystarczy rzut okiem na niewyraźny obraz, by określić co się na nim znajduje.

Logo Góra

XXV. Dialog:

Indiana Jones: Great! More boats! (Wspaniale, znowu łodzie!)
Henry Jones: Would you say, this has been just another typical day for you, eh? (Czy to typowy dla ciebie dzień?)
Indiana Jones: No! It's been better, than most. (Nie, dziś jest lepiej niż zwykle.)

Day

XXVI. Święty Graal. Nie ma chyba drugiego przedmiotu, równie mocno pobudzającego wyobraźnię. Świadczą o tym setki książek o poszukiwaniach Graala, jego związkach z templariuszami i legendami arturiańskimi, czy też ogromny sukces powieści Dana Browna. Lucas postanowił wykorzystać najbardziej utrwaloną w kulturze wersję legendy, w której Graal jest kielichem z Ostatniej Wieczerzy. I pomyśleć, że Spielbergowi początkowo taki Macguffin (przedmiot napędzający akcję) nie przypadł do gustu, ponieważ kojarzył mu się z... Monty Pythonem.

Graal Graal

XXVII. Poznajemy konwenanse przy rozstaniach, czyli austriacko-niemieckie pożegnanie. Wolę austriacki sposób, a Wy?

Austriackie pożegnanie Niemieckie pożegnanie

XXVIII. Pióro potężniejsze jest od miecza - Henry zobrazował widzowi prawdziwe znaczenie tego starodawnego przysłowia (a Marcus ubrał myśli w słowa). Innymi przyrządami do pisania też dałoby się zrobić coś podobnego - jak wykorzystać ołówek pokazał Joker w "The Dark Knight", użytkowanie długopisu przedstawił Arnold Schwarzenegger w "The Running Man".

Pióro Pióro

XXIX. Imię. Twórcy wykazali wielki tupet i  pokazali, że mają dystans do stworzonej postaci, wyjawiając po latach, gdy Indy stał się już ikoną i na stałe wszedł do klasyki kina, iż wziął sobie imię po psie (w rzeczywistości po psie Lucasa). Jakimś cudem żart ten nie tylko został przyjęty przez widzów bardzo ciepło, ale wręcz pausuje do charakterystyki bohatera. Poza tym, przecież z Indianą psem "wiąże się wiele miłych wspomnień..."

Pies Pies

XXX. Gra komputerowa - "Indiana Jones and the Last Crusade Graphic Adventure". Powstała w bardzo krótkim czasie zaledwie kilku miesięcy - twórcy musieli zdążyć przed premierą flimu - i jako jedna z niewielu opartych na obrazie kinowym może być określona mianem bardzo dobrej. Ma w sobie wystarczająco dużo oryginalności, by zaskoczyć widza zaznajomionego z pierwowzorem, a jednocześnie spokojnie egzystuje jako oddzielny od filmu tytuł. No i instrukcja użytkownika (zawierająca mnóstwo smaczków i bardzo bogata w uzupełniające fabułę detale) została wystylizowana na dziennik Henry'ego Seniora. Obecnych graczy zrazi zapewne przestarzała grafika, brak zaszytych podpowiedzi i skromne udźwiękowienie, ale warto dać stareńkiemu tytułowi szansę, tym bardziej, iż kosztuje grosze w internetowym sklepie Steam.

Last Crusade game Last Crusade game

XXXI. Powrót Sallaha. Egipski przyjaciel Indiany, pomógł mu wcześniej w poszukiwaniach Arki i miło znów widzieć tę postać na ekranie, nawet w roli drugoplanowej. To już kolejny powód, dzięki któremu widz czuje się, jakby spotykał grupę dawno niewidzianych znajomych. Wprawdzie postać za wiele do roboty nie ma, ale jednak trudno sobie wyobrazić Bliski Wschód w uniwersum Indiany, bez tego sympatycznego bohatera. John Rhys-Davies wystąpił również w dwóch, baaaardzo mocno wzorowanych na przygodach Jonesa filmach - "Kopalniach Króla Salomona" z 1985 i "Słonecznym wojowniku" z 1986 z samym Chuckiem Norrisem. Widać pasowały aktorowi klimaty przygodowe. W wywiadach Rhys-Davies podkreślał że chętnie wróci w czwartej części. Niestety, Lucas stwierdził, iż skoro akcja najnowszej odsłony nie toczy się na Bliskim Wschodzie, nie ma dla Sallaha miejsca.

Sallah Sallah

XXXII. Zwiedzamy kawał świata - Utah, wybrzeże Portugalii, Nowy York, Wenecję, Niemcy (i granicę z Austrią), Hatay.

XXXIII. Efekty specjalne są tu tylko dodatkiem do opowiadanej historii i nigdy jej nie przesłaniają. Prawdą jest oczywiście, że fabuła do świeżych nie należy, a i głębszej psychologii próżno w filmie szukać, ale "Indiana Jones i ostatnia krucjata" posiada duszę - to nieokreślone coś, co sprawia, iż nawet po latach można bawić się równie dobrze, jak za pierwszym razem.

XXXIV. Julian Glover. Jedyny człowiek, który zagrał postać negatywną w trzech wielkich cyklach: sadze "Gwiezdnych wojen" (a dokładniej w "Imperium kontratakuje" z 1980), przeciwnika Indiany Jonesa i przeciwnika Bonda ("Tylko dla twoich oczu" z 1981).

Imperium kontratakuje
"Imperium kontratakuje"
Tylko dla twoich oczu
"Tylko dla twoich oczu"

XXXV. Rozbijanie posadzki połączone z przebitkami na einsteinopodobnego bibliotekarza stemplującego książki. Gag głupawy, ale przy tym uroczy.

Rozbijanie posadzki Bibliotekarz

XXXVI. Moment, gdy Indianie spada kapelusz. Reżyser daje znać widzowi, że tym razem będzie Jonesowi ciężko wyjść z tarapatów. Niby proste, mało znaczące ujęcie, ale spójrzmy - nakrycie głowy trzymało się podczas pływania, latania samolotem, jazdy motocyklem, samochodem i na koniu, bijatyk, huśtania się w deszczu na pejczu oraz wiszenia na lufie czołgu, wygładzania skał plecami i gąsienicy opancerzonego pojazdu twarzą. Więc, gdy w końcu kapelusz odlatuje z głowy... "That can't be good. That can't be good at all". ("Niedobrze. Bardzo niedobrze.")

Kapelusz Kapelusz

Naziści

XXXVII. Cytat:

Henry Jones: Our situation has not improved. (Nie poprawiliśmy naszej sytuacji.)

XXXVIII. Tryumf nauki. Jeśli ktoś zastanawia się, w jaki sposób wykorzystać nauki humanistyczne w praktyce - Henry daje mu odpowiedź. "I suddenly remembered my Charlemagne. 'Let my armies be the rocks and the trees and the birds in the sky'". ("Nie ma jak literatura piękna. 'Niechaj moimi wojskami będą skały i drzewa i ptaki w niebiesiech...'"). Jak powiedział Hans Gruber - "Plusy klasycznego wykształcenia.".

Kapelusz Kapelusz

XXXIX. Happy End. Wpisany w konwencję? Jasne, ale któż nie lubi szczęśliwych zakończeń. Zło zostaje ukarane, znajdujące się w pozornie beznadziejnej sytuacji dobro zwycięża, słońce świeci pod błękitnym niebem. Serce kraśnieje.

XL. Teaser, w którym Harrison Ford przyczepia sobie do głowy kapelusz za pomocą biurowego zszywacza. Ewenementm jest, że zajawka zawiera bardzo mało ujęć z filmu - zamiast tego mamy coś w rodzaju mini "Making of".

XLI. Również sam kinowy trailer, w którym narrator świetnie współgra ze scenami - "Indiana Jones is on a quest of a lifetime. But for some adventures, one Jones is not enough." ("Indiana Jones wyrusza na wyprawę życia. Ale dla niektórych przygód, jeden Jones to za mało.") - zasługuje na uznanie. Pokazuje dośc dużo, jednocześnie nie zdradzając najważniejszych rzeczy. Skutecznie zachęca widza do zapoznania się z filmem, a w przypadku osób już zaznajomionych z "trzecim" Indym, zaprasza do ponownego seansu.

XLII. Efekt vertigo. Odrealnione, wręcz psychodeliczne ujęcie wspaniale ilustruje niemalże telepatyczną komunikację między Indym i Henrym w scenie, gdy ten pierwszy stoi nad przepaścią, a ten drugi leży śmiertelnie ranny. Po raz kolejny mamy do czynienia z prostym środkiem, za pomocą którego udało się stworzyć niezwykle sugestywny i klimatyczny moment.

Efekt vertigo Efekt vertigo

XLIII. Maszt jako kopia i Indy w roli rycerza na stalowym rumaku. Ciekawe odniesienie do prawdziwych krucjat i idei rycerskości (kompletnie abstrachując od tego, jak to naprawdę wyglądało). Nawet Henry "Profesor Attyla" dostrzegł w pomyśle Indiany nutkę romantyzmu.

Kopia Kopia

XLIV. Dialog:

Henry Jones: I ought to tell you something. (Muszę ci coś powiedzieć.)
Indy: Don't get sentimental now dad - save it 'til we get out of here. (Nie czas na sentymenty tato - poczekaj aż stąd wyjdziemy.)
Henry Jones: The floor's on fire! See?! (Podłoga się pali! Widzisz?!)
Indy: What?! (Co?!)
Henry Jones: And the chair. (I krzesło.)

Ogień

XLV. Tajne przejście w kominku. Humor, napięcie i akcja w jednym. Spielberg wycisnął maksymalnie dużo z jednej, klaustrofobicznej lokacji.

Kominek Kominek

XLVI. Buddy movie. Sean Connery oraz Harrison Ford stworzyli jeden z najbardziej pamiętnych duetów w dziejach kina i w gruncie rzeczy "Indiana Jones i ostatnia krucjata" można spokojnie określić mianem "buddy movie". Mamy wszak dwóch skrajnie różnych bohaterów, którzy z czasem zaczynają odczuwać do siebie szacunek by pod koniec połączyła ich przyjaźń oraz ojcowsko-synowska miłość. Po drodze odbędą wiele kłótni, a także nieraz znajdą się w niebezpiecznej sytuacji, cementującej ich więź. No i obydwaj przespali się z tą samą kobietą, a podobny mezalians tworzy albo śmiertelnych wrogów, albo oddanych przyjaciół.

Buddies Buddies

XLVII. Nagrody. Film dostał kilka nagród, niestety nie w najważniejszych kategoriach, oraz garść nominacji: Oscara za montaż dźwięku (i dwie dodatkowe nominacje - za muzykę i dźwięk); Sean Connery otrzymał nominację do Złotego Globu za najlepszą rolę drugoplanową, a także nominację Brytyjskiej Akademii Filmowej; do tej ostatniej nominowano również zespoły odpowiedzialne za montaż dźwięku i efekty wizualne; soundtrack wygrał nagrodę BMI (organizacja w rodzaju polskiego ZAIKSa); film został nagrodzony nagrodą Hugo w 1990 za najlepszą kreację dramatyczną; "Ostatnia krucjata" była także nominowana do nagrody Młodych Artystów (Young Artists Awards) za najlepszy obraz dramatyczny. Jednak największe wyróżnienie stanowi uwielbienie fanów, którzy dyskutują o "trzecim" Indym na forach internetowych, piszą recenzje, artykuły, analizy...

XLVIII. Traktowanie studentów. Z punktu widzenia młodzieży uczelnianej profesor Jones zachował się skandalicznie, twierdząc, że każdego wysłucha, a potem salwując się ucieczką przez okno. Część polskich wykładowców chyba postanowiło wziąć tę scenę za wzór... Spielberg dokonał małej manipulacji, najpierw pokazując Indianę w swoim biurze, otoczonego przez książki, półki uginające się pod ciężarem artefaktów i natarczywe głosy studentów, dobiegające zza drzwi, wywołując w widzu wrażenie sympatii, wręcz współczucia dla "biednego", "osaczonego" wykładowcy. Dzięki temu, scena ucieczki jawi się w zupełnie innym, nieco ironicznym świetle, przydając bohaterowi tupetu.

Ucieczka Ucieczka

Notes

XLIX. Dialog:

Vogel: What are you hiding? What does the Diary tell you that it doesn't tell us?! (Co ukrywasz? Co mówi ci ten notes, czego nie mówi nam?)
Henry Jones: It tells me that goose-stepping morons like yourself should try reading books instead of burning them. (Mówi mi, że tacy maszerujący kretyni jak wy, powinniście czytać książki, zamiast je palić)

L. Końcówka - odjazd w stronę zachodzącego słońca. Idealne podsumowanie filmu i całej trylogii. Trudno o bardziej klasyczne i wymowne zakończenie, jednocześnie wywołujące żal, że to już koniec i dające poczucie satysfakcji z przeżytych wspólnie z Indym i jego przyjaciółmi przygód. Wprawdzie nakręcono jeszcze jedną część, ale w niczym nie zmienia to genialności końcówki. Zresztą wystarczy spojrzeć.

The End

Autor artykułu: Piotr Żymełka | Klub Miłośników Filmu, 22 marca 2011

Obróbka: Piotr Żymełka - DIRK

Strona główna | Artykuły | Napisz do autora | Forum





Dol