Autor: REDAKCJA
opublikowano

NAJLEPSZE SERIALE XXI WIEKU – Top 100

30. Rick i Morty

Konstrukcja większości odcinków opiera się na dwóch wątkach, głównym i pobocznym. Ten pierwszy to najczęściej kosmiczne przygody tytułowych bohaterów, zachwycające kreatywnością, humorem i projektami postaci i lokacji. Drugi, bardziej przyziemny – skupia się na relacjach rodziny Morty’ego. Poruszane są delikatne tematy kłopotów w małżeństwie, rodzicielstwa i osobistych problemów każdego ze Smithów. Pomimo szalonego tonu całości refleksje na te rodzinne tematy zawsze uderzają swoim realizmem. [Łukasz Budnik, fragment zestawienia]

 

29. Deadwood

Jednym z największych błędów, jakie można popełnić podczas dyskusji o Deadwood, jest przypisanie mu wyświechtanej łatki gatunkowej – westernu. Owszem, akcja serialu toczy się na Dzikim Zachodzie. Mamy szeryfa, konie i inne niezbędne elementy westernu, jednak serial opowiada o czymś innym. Produkcja Davida Milcha to przypowieść o tym, jak różne sprzeczne elementy zaczynają się łączyć, aby uzyskać idee społeczeństwa. Jest to słodko-gorzka opowieść o śmierci Dzikiego Zachodu i początku wspólnoty. Pierwszy sezon to tak naprawdę obalanie po kolei wszystkich cech gatunkowych kina Dzikiego Zachodu. [Tomasz Ciesiółka, fragment artykułu]

Trudno coś tutaj pisać. Pozycja obowiązkowa. Życiowa rola Iana McShane’a. [Dr Strangelove]

Za „Słengena” i generalnie wszystko: od aktorstwa, przez scenariusz, po warsztat + niezwykły format jednodniowych epizodów w dwutygodniowych seriach. [Skowron]

 

28. Pozostawieni (The Leftovers)

Serial, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Świat, w którym bez wytłumaczenia zniknęło 2% populacji, radzi sobie na różne sposoby z utratą bliskich i dalekich osób. Kolejna produkcja dotykająca tematu egzystencji, straty członków rodziny, a także utraty wiary, która zawaliła się po tak nietypowym wydarzeniu. Świetne dialogi, ale aktorstwo jest tutaj największym atutem. Dla mnie pomijanie ekipy Pozostawionych przy rozdawaniu telewizyjnych nagród jest jedną z tajemnic XXI wieku. [Dominik Banach]

Damon Lindelof to wybitny showrunner, tym razem opowiada o stracie, wierze, bólu, śmierci, rodzinie i miłości, jest porywający i łapiący za serce, zabawny i wstrząsający. Nie widziałem równie symbolicznej produkcji. Główny motyw muzyczny to cudo. [Jakub Marciniak]

Pozostawieni to wielowarstwowa historia, w której samo zniknięcie dwóch procent ludzkości jest zaledwie pretekstem do rozważań nad międzyludzkimi zależnościami i kondycją społeczeństwa. Jak w swojej recenzji napisał jeden z dziennikarzy gazety „Seattle Times”: „Perrotta łączy absurdalne okoliczności i pełnych autentyzmu bohaterów, by uzyskać tętniący życiem opis tego, w co wierzymy, co się dla nas najbardziej liczy i w jaki sposób udaje nam się iść dalej”. I tak to właśnie jest. Widzimy, jak ludzie starają się sobie radzić z odejściem, nie mając pojęcia, czy było ono „Porwaniem Kościoła” (chrześcijańska doktryna sugerująca ponowne przyjście Jezusa), czy też czymś zupełnie niezwiązanym z wiarą. [Damian Halik, fragment recenzji]

 

 

27. House of Cards

Twórcy piątej części House of Cards doskonale opanowali sztukę kończenia odcinków cliffhangerami i wielokrotnie po obejrzeniu odcinka nie mogłem się powstrzymać, aby nie włączyć chociaż pięciu minut kolejnego. Fakt, że podobny zabieg zastosowano także w finale, pozostawił mnie z poczuciem niemałej paniki – ale jak, to już koniec?! Sytuacja ta stanowi najlepszą recenzję sezonu. Nie jest to bowiem rzecz pozbawiona wad, ale wciąż niepozwalająca oderwać się od ekranu rozrywka. [Filip Pęziński, recenzja piątego sezonu]

Od tej strony władz światowych jeszcze nie widzieliśmy. Intryga, przemoc i dążenie do celu za wszelką cenę. Pstryczek w nos widza poprzez monologi Franka i oczywiście fantastyczna rola Kevina Spaceya. [Bartosz Jankowski]

Potężny spektakl pełen brudu i wyrachowanego zła, a zarazem pokaz wielkości Kevina Spaceya, który kreuje tu postać równie przerażającą, co fascynującą. [Mikołaj Lewalski]

 

26. Zakazane Imperium (Boardwalk Empire)

Gangsterski serial o czasach prohibicji mógł należeć do topu najlepszych seriali, jednak słabsze dwa ostatnie sezony, z czego finałowy zrealizowany ewidentnie na siłę, obniżają jego notę całkowitą. Mimo to realizacyjnie jest to serial idealny, z fantastycznym odwzorowaniem realnych postaci (Arnold Rothstein, Al Capone, Meyer Lansky, Lucky Luciano). Zresztą nie można przejść obojętnie obok serialu, w którym rozpisana została taka rola jak Richard Harrow. Jedna z najlepszych drugoplanówek w historii. [Dominik Banach]

Popisowa rola Steve’a Buscemiego, który wreszcie mógł pokazać całe spektrum swych możliwości. Serial stoi pełnokrwistymi postaciami, przyciąga uwagę kunsztowną scenografią i strojami, zgrabnie wprowadza w realia czasów prohibicji – a wszystko to z błogosławieństwem Martina Scorsesego. Opowieść polityczno-gangsterska obejmująca okres od początków działalności Alfonsa Capone’a aż do zawiązania Syndykatu przez Luciano. Oprócz gangsterskich porachunków i ciągłej walki o władzę serial raczy nas wyśmienicie poprowadzonymi wątkami: braterskiej rywalizacji, piętna utraconej niewinności, katastrofalnych skutków skłonności do piękna. Poza Steve’em silnie zaznaczyli swoją pozycję Michael Shannon, Michael Stuhlbarg, Gretchen Mol. Jeśli ulegniesz czarowi Promenady w Atlantic City, żaden gangster w dresie nie wzbudzi już twojego zachwytu. [Kinga i Szymon]

Bardzo pomijana produkcja od HBO, a według mnie jedna z lepszych ever. Niepowtarzalny klimat, klasyczne gangsterskie ujęcia dwudziestowiecznej Ameryki i świetny Steve Buscemi, który w końcu miał okazję rozwinąć skrzydła poprzez dużą rolę. [Bartosz Jankowski]

 

25. Mindhunter

Początki bynajmniej łatwe nie były. Do dzisiaj profilowanie kryminalne budzi wątpliwości u niektórych przedstawicieli prawa i porządku, nietrudno sobie wyobrazić, z jaką nieufnością traktowano je w latach siedemdziesiątych (…) Mindhunter pokazuje właśnie te niełatwe początki. Wciąga stuprocentowo już od pierwszych minut, chwyta za kark i nie odpuszcza. Atmosfera jest gęsta, emocje aż kipią, autentyzm postaci i problemów, z którymi się mierzą, przemawia wprost do wyobraźni i do serca. Klimat ma w sobie coś z filmu noir, a pogrążone w światłocieniu, jakby spowite w dymie, przesycone brązami i szarościami kadry kojarzą się jednoznacznie z wizualną oprawą Fincherowskiego Zodiaka. Nie brakuje jednak również lekkości, humoru i błyskotliwych ripost. [Karolina Chymkowska, fragment recenzji]

Mindhunter jest ewidentnie samodzielnym, autorskim projektem Finchera, chociaż osobiście nadzorował tylko cztery odcinki: dwa pierwsze i dwa ostatnie. Serial jest przesycony jego stylem, a w sposób szczególny przemówi do tych, których ujął klimat Zodiaka. Emocjonalnie wyczerpujące wątki przeplatają się z lekkością i poczuciem humoru, dzięki czemu umysłowi widza, na co dzień raczej nieprzyzwyczajonego do takiego natężenia makabry, łatwiej całość przetrawić i ogarnąć. Świetnie jest również zachowana równowaga pomiędzy pokazywaniem szczegółów prowadzonego przez agentów projektu a ich życiem prywatnym. [Karolina Chymkowska, fragment alfabetu Mindhuntera]

 

24. Dr House

Wredny i ironiczny, ale każdy chciałby się u niego leczyć. [Fabian Rynkiewicz]

Po części z sentymentu, ale chyba żaden serial nie sprawił, że tak bardzo utożsamiałem się z bohaterami – mam wrażenie, jakby to byli prawdziwi i bliscy mi ludzie. Sam House jest jedną z najciekawszych postaci w historii telewizji. [Mikołaj Lewalski]

Bardzo dobry serial głównie ze względu na rolę Hugh Lauriego. Gburowaty mizantrop ratujący ludzkie życie. Na swój sposób genialny pomysł. [Aleksandra Starachowska]

Gregory House jest jak pyszna potrawa z dużą ilością papryczki chili. Smakuje rewelacyjnie, ale w pewnej chwili czujesz, że nie zdołasz przełknąć ani kęsa więcej. Jest męczący, irytujący, doprowadza do szału, masz ochotę nim potrząsnąć i wykrzyczeć kilka prostych prawd w kilku prostych słowach. Absolutnie nieznośny, ale oderwać się od niego nie sposób. Jest fascynujący, uzależnia i nikogo nie pozostawia obojętnym. Ostatecznie czujesz, że życie bez ostrej przyprawy jest męcząco mdłe. Proste, porządne i poukładane, ale jednak nudne. Nieopanowane skrajności to esencja House’a i jego sekret: sekret totalnego uwielbienia dla kogoś, z kim w rzeczywistości miałbyś problem wytrzymać dłużej niż kwadrans. [Karolina Chymkowska, fragment artykułu]

 

23. Battlestar Galactica

Bardzo dobry serial sci-fi. [Andrzej Biernat]

Najlepszy serial sci-fi ever. Po prostu. [Marek Adamczak]

Za klimat, zgrabną całość i wysoką jakość produkcji. [Skowron]

Co czyni Battlestar Galactica pozycją z jednej strony wyjątkową, z drugiej zaś obowiązkową nie tylko dla fanów SF? Przyczyn jest wiele. Najważniejszą jednak z nich jest prosty fakt – praktycznie od pierwszej minuty widz zostaje niemalże zahipnotyzowany… Serial urzeka klimatem, historią, sposobem realizacji. Przez cały czas ma się wrażenie, iż obcuje się z dziełem niezwykłym, nietuzinkowym. I to chyba klimat właśnie decyduje o sposobie odbioru tej produkcji. Jest on niesamowity – mroczny… bardzo mroczny, apokaliptyczny. [Marcin Tadera, fragment recenzji]

 

22. Wikingowie (Vikings)

Dystrybuowany przez stację History serial o wikingach to produkcja, jakiej wielu widzów oczekiwało, gdyż od czasu Wikingów (1958) Richarda Fleischera nie powstało porządne widowisko o normańskich żeglarzach. Bardzo dobrym pomysłem było stworzenie serialu, gdyż forma odcinkowego spektaklu daje większe pole do popisu. Można nie tylko opowiedzieć interesującą historię, ale i zaprezentować wierzenia, zwyczaje i kulturę tych średniowiecznych ludów. Pewną garść informacji zawarto już w pierwszym sezonie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że to dopiero rozgrzewka i prawdziwe emocje dopiero przed nami. [Mariusz Czernic, fragment recenzji]

Wspaniałe zdjęcia, sceny walk, aktorstwo, muzyka i rozległe plenery Norwegii i Irlandii. Fantastycznie przedstawiony świat wierzeń i obrzędy. Trzyma poziom przez wszystkie sezony. [Aleksandra Starachowska]

Odwzorowane realia historyczne, obrzędy, zachowanie ludzi tamtej epoki, must see dla miłośników seriali historyczno-awanturniczych. [Łukasz Frąckiewicz]

 

21. Dexter

Rzadko się zdarza, aby widz tak bardzo kibicował człowiekowi o morderczych zapędach. [Piotr Gołaszewski]

Top. Ulubiony seryjny morderca Ameryki i nie tylko. [Arkadiusz Czarkowski]

O ostatnich sezonach lepiej nie pamiętać, ale pierwsze cztery serie (dla mnie nawet pięć) to jedna z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły się telewizji w XXI wieku. [Pablof]

 

Ostatnio dodane