Zwiastun niezwykłej gry wideo z szansą na Oscara!

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Dyskusja o tym, czy gra wideo może posiadać znamiona sztuki i prócz popularności zyskiwać także szersze, krytyczne uznanie, jest stara jak samo medium. Poznajcie kolejny jej etap. Jedenastominutowy zwiastun do symulatora pt. Everything, dostępnego na PS4 oraz PC, znalazł się w gronie kandydatów do oscarowej nominacji. Czy muszę dodawać, że jest to pierwszy taki przypadek w całej historii gier wideo?

Już od jakiegoś czasu da się zauważyć, że zwiastuny do gier wideo są tak dobre, że albo zrównują się jakością z tymi filmowymi, albo wręcz je przewyższają. Ale w wypadku Everything mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową, jak wyjątkowa jest sama gra. Mająca premierę w marcu tego roku produkcja autorstwa irlandzkiego artysty Davida OReilly’ego jest unikalnym i jedynym w swoim rodzaju symulatorem życia. Jak sama jej nazwa wskazuje, w grze możemy wcielić się we wszystko, co nas otacza, i poznać dzięki temu złożoność wszechświata. Takie jest jej główne założenie, a zwiastun dobitnie to oddaje.

Śledząc elementy gameplayu, prowadzeni jesteśmy komentarzem wybitnego brytyjskiego filozofa, Alana Wattsa, który nadaje znaczenie obserwowanym obrazom. Wszystko sprowadza się do zrozumienia korelacji zachodzącej między wszystkimi przejawami życia na Ziemi i w kosmosie. To ambitne i może zachwycać swoją oryginalnością. Na jedenastominutowy zwiastun do Everything zwrócono uwagę na Festiwalu Filmów Niezależnych w Wiedniu w maju 2017 roku, co zaowocowało nagrodą jury. Z tego też powodu filmik znalazł się na długiej liście kandydatów do przyszłorocznej nagrody Akademii Filmowej w kategorii Najlepszy Animowany Film Krótkometrażowy. Sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że czyni to Everything pierwszą grę wideo, która – jakby na to nie patrzeć – kwalifikuje się do Oscarów.

Aczkolwiek, jeśli mam być szczery, zarówno ze sobą jak i z wami, to akurat mnie ten zwiastun specjalnie nie porwał. Jest przegadany, przeintelektualizowany i zwyczajnie nudny. Słowa Waittsa zostały jakby przyszyte do obrazów z gry, co zamiast nadawać głębię, tworzy dziwny dysonans. Przypomina to bardziej jakiś fanowski montaż aniżeli pełnoprawny trailer. Mam jednak wrażenie, że dla krytyków większe znaczenie miała nie tyle kompozycja krótkiego filmu, ile raczej to, jakie płyną z niego i z całej gry przesłania. W tym wypadku pełna zgoda: warto nadawać rozgłos temu, że gra wideo po raz kolejny wyniesiona została do rangi sztuki.

Ostatnio dodane