ZIMNA WOJNA. Fotki z nowego filmu Pawła Pawlikowskiego

Autor: Jacek Lubiński
opublikowano

O Pawle Pawlikowskim zrobiło się na świecie głośno cztery lata temu, za sprawą nagrodzonej ostatecznie Oscarem Idy (była to pierwsza w historii statuetka dla polskiego filmu). Teraz reżyser wrócił nad Wisłę z nowym projektem, również osadzonym w przebrzmiałych czasach, ponownie skąpanym w czerni i bieli. Premiera Zimnej wojny – bo tak brzmi tytuł, który mówi właściwie wszystko – zapowiedziana jest na przyszły rok, a zdjęcia do filmu właśnie się zakończyły. Dystrybutor sypnął pierwszymi materiałami promocyjnymi.

Zimna wojna przeniesie nas do lat 50. i 60. poprzedniego stulecia. Przedstawiać ma historię wielkiej miłości dwojga młodych ludzi pochodzących z różnych środowisk i mających różne temperamenty; ludzi, którzy – wedle zapowiedzi – „nie potrafią być ze sobą i jednocześnie nie mogą bez siebie żyć”. Zula jest młodą tancerką, a Wiktor pianistą z zespołu ludowego Mazurek. Połączy ich wpierw fascynacja, a potem miłość, która ostatecznie zostanie przerwana przez prozę codzienności…

Ważna dla ich życia jest zatem muzyka, która będzie tym samym niejako trzecim bohaterem filmu. Pawlikowski postawił na miks polskiej muzyki ludowej (Mazurek wzorowany jest na zespole pieśni i tańca Mazowsze) z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku, co przynajmniej w teorii brzmi całkiem zachęcająco i niebanalnie. Pozostaje jedynie liczyć, że twórcy nie będą na siłę próbować powtórzyć sukcesu niedawnego La La Land, który w sumie prawił o tym samym.

„Chcę opowiedzieć o parze, która nie może bez siebie żyć i nie może żyć razem. O wielkiej i trudnej miłości, przepuszczonej przez młyn historii.”

Mówił w wywiadach reżyser, po czym profilaktycznie dodał, że:

„Nie będzie tam wiele o polityce i kompletnie nic o Żydach.”

Projekt jest koprodukcją polsko-francusko-brytyjską, a trwające od stycznia do początku sierpnia br. zdjęcia – za które odpowiada współtwórca sukcesu Idy, operator Łukasz Żal – kręcono także we Francji i Chorwacji. Akcja ma się rozgrywać w Polsce, Berlinie, Jugosławii i w Paryżu.

Za napisany od razu po polsku i po francusku scenariusz filmu odpowiada sam Pawlikowski wespół z Januszem Głowackim. Scenografia powstała pod czujnym okiem Katarzyny Sobańskiej i Marcela Sławińskiego. Producentem filmu są francuskie MK2 Films, brytyjskie Protagonist Pictures, a ze strony polskiej studio Opus Film i Ewa Puszczyńska, dystrybutorem zostało Kino Świat.

Z kolei w rolach głównych wystąpili Joanna Kulig, Tomasz Kot, Agata Kulesza oraz Borys Szyc, czyli taki standardowy zespół popularnych, solidnych twarzy rodzimej kinematografii. Ten ostatni w jednym z wywiadów tak podsumował swoją pierwszą współpracę z reżyserem:

„Niesamowity facet. Udało mu się zachować wrażliwość i niewinność młodego chłopaka. Zwraca uwagę na szczegóły, nie lubi naddatków i słusznie uważa, że w prostocie grania każdy szczegół coś znaczy. Niezwykle cieszę się z tego spotkania. Lubię w nim jego wewnętrzną siłę połączoną z opanowaniem. To człowiek trzymający wokół siebie parasol chroniący go przed ludźmi, którzy chcą zmienić jego sposób postrzegania”.

Brzmi dobrze? Cóż, przynajmniej od strony czysto estetycznej szykuje się nam kolejny wysmakowany film Pawlikowskiego, który zapewne znowu będzie się liczył w wyścigu o różne nagrody. Na ponowną statuetkę Złotego Rycerza raczej nie ma co liczyć, ale na zwyczajnie dobre, angażujące kino – jak najbardziej. Na razie dokładna data premiery nie jest jeszcze znana.

Ostatnio dodane