ZAKONNICE ROZRABIAJĄ. Wynik The Little Hours pozytywnie zaskoczył

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Gdy w weekendy otwarcia wysokobudżetowe produkcje zgarniają grube miliony dolarów, producenci niezależnego kina muszą ostatnio zadowolić się zyskami oscylującymi wokół kilkunastu tysięcy. Tymczasem w pierwszy weekend wyświetlania w kinach w Los Angeles i Nowym Jorku film Jeffa Baena zarobił ponad 60 tysięcy dolarów. Trudno powiedzieć, czy to chwilowy efekt towarzyszących mu kontrowersji, czy rzeczywiście The Little Hours to po prostu niezła komedia. A może jedno i drugie, skoro po debiucie na festiwalu w Sundance oraz pierwszym weekendzie w kinach opinie na Metacritic i Rotten Tommatoes sugerują mocne 7-8 na 10?

Trzeba przyznać, że twórcy tego filmu umiejętnie, choć niezbyt subtelnie, podsycają atmosferę kontrowersji.

The Little Hours jest bardzo luźno inspirowany fragmentami „Dekameronu” Giovanniego Boccaccia. W jednym z włoskich klasztorów żyją trzy siostry, które bynajmniej nie należą skromnych, grzecznych i ułożonych mniszek wychwalających Stwórcę. Klną, nie stronią od cielesnych uciech w męskim i damskim  towarzystwie, a przy tym raczej nie przepadają za księżmi i biskupami. Tymczasem do zgromadzenia przybywa młodzieniec uciekający przed zemstą swojego pana, któremu uwiódł żonę.

Na liście płac The Little Hours nie znajdziemy topowych nazwisk. To trzeci film w reżyserskim dorobku Jeffa Baeny. Dwa poprzednie – Life After Beth i Joshy – startowały w konkursach w Sundance. Bodaj najbardziej znaną aktorską twarzą filmu jest John C. Reilly – znakomity aktor drugoplanowy (Godziny, Boogie Nights, Gangi Nowego Jorku, Homar) nominowany do Oscara za rolę w Chicago, z rzadka pojawiający się w głównej roli (m.in. Rzeź Romana Polańskiego). Ukrywającego się klasztorze Massetto gra Dave Franco (Iluzja, Iluzja 2). Z kolei w rolach trzech zakonnic, sióstr Alessandry, Fernandy i Genevry, zobaczymy: Alison Brie (znana z GLOW – nowego serialu Netfliksa), Aubrey Plazę (Co ty wiesz o swoim dziadku?, Joshy – poprzedni film Jeffa Baeny) i Kate Micucci.

Ta ostatnia to „mniejsza połowa” duetu Garfunkel & Oats, który w swoich utworach jedzie po bandzie tak ostro (jeden z ich utworów nosi tytuł „Fuck me in the ass cause I love Jesus”), że, paradoksalnie, rola niegrzecznej zakonnicy może okazać się jedną z jej bardziej grzecznych kreacji.

Trzeba przyznać, że twórcy tego filmu umiejętnie, choć niezbyt subtelnie, podsycają atmosferę kontrowersji wokół The Little Hours. W trailerze można znaleźć nawet opinię wystawioną filmowi przez Catholic League.

Jak dotąd nie ma informacji na temat daty polskiej premiery. Miejmy nadzieję, że znajdzie się polski dystrybutor, który jednak zdecyduje się na ryzyko wprowadzenia tego filmu do kin. W końcu jeśli The Little Hours rzeczywiście okaże się dobrą komedią, to przy odpowiedniej reklamie mógłby nieźle namieszać. Antyklerykalna część publiczności miałaby używanie, „obrońcy wiary” – kolejny punkt w serialu „obraza uczuć religijnych”, a wszyscy pozostali – kilkadziesiąt minut w towarzystwie frywolnych, lubieżnych zakonnic. Wiele osób skrycie o tym marzy. Tak słyszałem.

Ostatnio dodane