WIERZĘ W SMARZOWSKIEGO, w „3” JEDYNEGO. Choć ostatnio powątpiewam

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

W sieci pojawiły się zdjęcia z najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego. Informacje o tym, że kolejny projekt reżysera Wesela ma dotyczyć reformy w polskim kościele oraz afer pedofilskich w jego szeregach, pojawiły się kilka miesięcy temu i już zdążyły wywołać emocjonalne i polityczne reakcje. Znalazły się nawet opinie, że niedawne odwołanie dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Magdaleny Sroki to po części pokłosie przyznania dwumilionowego dofinansowania dla obrazu Smarzowskiego. Prawda to czy nie, już same spekulacje tego rodzaju – podłapywane przez media – dają do myślenia. To będzie ważny film. Może nawet ważniejszy od Wołynia.

Chciałbym za kilka miesięcy obejrzeć zaangażowany społecznie obraz, a nie tylko antyklerykalny paszkwil.

Na zdjęciach z planu zobaczyliśmy między innymi Janusza Gajosa w biskupim stroju. Można powiedzieć tylko tyle, że mu pasuje. W 3 – bo taki film nosi tytuł – wystąpią też Robert Więckiewicz, Arkadiusz Jakubik, Izabela Kuna, Iwona Bielska i Jacek Braciak. Zdjęcia powstawały w czeskiej Ostrawie i w Krakowie. We wrześniu Gazeta Wyborcza opublikowała zdjęcia papieskiego „ołtarza”, powstającego na warszawskim Targówku. O fabule nie wiemy zbyt wiele. Ale czego możemy się spodziewać? Reżyser podejdzie do tematu na tyle wnikliwe, by wywołać rzeczową dyskusję, czy raczej skupi się na emocjach, szokowaniu, dosłowności, jak to robił ostatnio, choćby w Wołyniu i Księdzu?

3 zapowiadany jest jako „współczesny dramat obyczajowy o kryminalnym zabarwieniu”. Ma poruszać „niewygodne dla Kościoła tematy”. W wywiadach Wojciech Smarzowski (nie lubię pisać o nim per „Wojtek”) nie ukrywa, że nie może znieść niewyjaśnionych afer pedofilskich:

 – Nikt nie zrobi u nas śledztwa, jakie pokazał film Spotlight. Nie ma ani w mediach, ani w klerze potrzeby oczyszczenia się. No i najważniejsze: są ofiary, nimi się trzeba zająć. To jest coś – mówi Smarzowski – co mnie uwiera, co mnie boli. I co pewnie znajdzie odbicie w moich kolejnych filmach. Bo nie ma u mnie na to zgody – mówił Smarzowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

Sęk w tym, że to temat bardzo nośny, taki filmowy „samograj”. Boję się porównań do „bezkompromisowego ciosu w polską służbę zdrowia”, ale te nasuwają się same. Tym bardziej że nakręconego dla Showmaksa krótkometrażowego Księdza trudno zaliczyć do najwybitniejszych dzieł Smarzowskiego. Nie mówiąc już o tym, że reżyser nakręcił go jako formę reklamy platformy. A więc widział (i nie tylko on) w kontrowersyjnym temacie komercyjny potencjał.

Wierzę jednak, że twórca Domu złego, w którego filmach pojawiali się i porządni duchowni, i świnie w sutannach, powie nam coś więcej niż „Kościół ukrywa w swoich szeregach pedofilów”. O tym już wiemy: z relacji pokrzywdzonych, z książek, mediów, z filmów i seriali. Twórcy doskonałego The Keepers opowiadają bardzo mroczną historię; twórcy wspomnianego Spotlight – może nie wybitnego, ale ważnego – potrafili wskazać jako współwinnych nie tylko księży i biskupów, ale niemal całą bostońską socjetę: urzędników, prawników, a nawet część dziennikarzy, którzy wiedzieli lub przynajmniej domyślali się skali zjawiska, ale bali się ruszać temat.

Przez wiele lat Smarzowskiemu udawało się łączyć dosłowność przemocy z niuansami tworzącymi rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć jego bohaterom. Doskonale udało się to w Róży, niemal tak samo dobrze w Domu złym (tam ksiądz i milicjant byli jednymi z niewielu w miarę uczciwych bohaterów), ale ostatnio ewidentnie w jego kinie tego brakuje.

Czy teraz uderzy w kler bez pardonu? A jeśli tak, czy rzuci też rękawicę (również świeckim) obrońcom Jana Pawła II, uparcie twierdzącym, że „przecież papież-Polak o niczym nie wiedział”? A może zdecyduje się na dogłębną, uczciwą analizę zjawiska i skali pedofilii w polskim Kościele katolickim? Chciałbym za kilka miesięcy obejrzeć zaangażowany społecznie obraz – doskonały warsztatowo, stanowiący swoisty głos w obronie ofiar – a nie tylko antyklerykalny paszkwil. Bo nadal wierzę w Smarzowskiego i jego kino. I jeśli on tego nie nakręci, to chyba nikt tego nie zrobi. A na pewno nie tak dobrze.

Ostatnio dodane