WIEDŹMIN Bagińskiego jednak na małym ekranie. Netflix zrobi serial o Geralcie!

Autor: Damian Halik
opublikowano

O tym, że Tomasz Bagiński wziął na tapet cykl wiedźmińskich książek Andrzeja Sapkowskiego, wiadomo nie od dziś. Reżyserowi marzyła się hollywoodzka ekranizacja, zrealizowana z rozmachem godnym Hobbita czy Władcy pierścieni, jednak te plany idą niejako w odstawę, ponieważ Wiedźmin trafił właśnie pod skrzydła Netflixa. Internetowy potentat zaprosił do współpracy także polskie studio Platige Image, z którym na co dzień związany jest Bagiński.

Wiedźmińska historia zapoczątkowana została na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, kiedy to ukazywać zaczęły się opowiadania Andrzeja Sapkowskiego, zebrane następnie w tomach Ostatnie życzenie oraz Miecz przeznaczenia. Stanowią one bezpośredni wstęp do złożonej z pięciu powieści Sagi o wiedźminie. Jako ósma, skład uzupełnia rozgrywająca się w tym samym uniwersum powieść Sezon burz z 2013 roku – materiału filmowcom nie powinno więc zabraknąć. Nie ma jednak co ukrywać, że największą popularność postaci Geralta z Rivii przyniosła serial gier Wiedźmin studia CD-Projekt, co zresztą doprowadziło do niemałego konfliktu na linii autor–twórcy gier. Spór o źródło popularności Wiedźmina rozrósł się do takich rozmiarów, że obecnie można go porównać niemal z największą zagadką w dziejach ludzkości, czyli słynnym „co było pierwsze: kura czy jajko?”. A mówię o tym nie bez powodu, bo słynący z ciętego języka i nieszczególnie rozwiniętych umiejętności interpersonalnych Sapkowski nieraz dawał wyraz swemu niezadowoleniu w związku z olbrzymim sukcesem, jaki odniosła zwłaszcza trzecia z części Wiedźmina. Oberwało się twórcom, oberwało się graczom, w których poziom intelektualny autor – delikatnie mówiąc – powątpiewa. Co więc powie o serialowej widowni, jaką zgromadzi ogłoszony właśnie projekt serialu na bazie jego twórczości? Tutaj Sapkowski zaskakuje! Wedle informacji prasowych, jakie udostępniło studio Platige Image, pisarz stwierdził:

Jestem podekscytowany tym, że Netflix będzie odpowiedzialny za adaptację moich powieści. Liczę na to, że adaptacja będzie wierna materiałowi źródłowemu i motywom, które zawarłem w tych historiach na przestrzeni 30 lat. Cieszę się, wiedząc jak wartościowy zespół został zebrany w celu przeniesienia moich bohaterów na ekran

I oby tego zdania nie zmienił! Poza bezsprzecznie genialnymi adaptacjami growymi, które jednak tworzyły zupełnie nowe historie, wykorzystując jedynie świat i postaci stworzone przez Sapkowskiego, Wiedźmin doczekał się jak dotąd jedynie kilku słuchowisk radiowych oraz filmu polskiej produkcji, którego jakoś należy pozostawić bez komentarza. Na fali popularności, jaką siwowłosa postać zyskała w ostatnich latach, pojawiły się także informacje, jakoby o ponownej konfrontacji materiału książkowego z kinem myślał nominowany czternaście lat temu do Oscara za kultową Katedrę Tomasz Bagiński. Reżyser reprezentuje studio Platige Image, które czynnie uczestniczyło w produkcji gier, w międzyczasie dał nam świetnie zrealizowane Legendy polskie, jednak do zdobycia amerykańskiego rynku potrzeba czegoś więcej. W akcję zaangażowało się więc Sean Daniel Company, odpowiedzialne za produkcję między innymi remake’u Ben-Hura czy wchodzącej niebawem do kin Mumii. Od ogłoszenia planów minęło jednak półtora roku, a szum wokół filmowej wersji Wiedźmina nieco przycichł…

Tymczasem dziś jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość, że Platige Image nawiązało współpracę z Netflixem! Internetowy gigant ma co do Wiedźmina wielkie plany. Mowa o wielosezonowej (choć o tym zapewne zadecyduje oglądalność), anglojęzycznej adaptacji prozy Andrzeja Sapkowskiego. Erik Barmack (producent między innymi serialu 3%), odpowiedzialny w Netflixie za międzynarodowe produkcje, krótko tłumaczy decyzję największego na świecie serwisu streamingowego:

Andrzej Sapkowski stworzył niezwykle barwny i angażujący świat, jednocześnie czarujący i angażujący

Jak się jednak okazuje, w interesie udział bierze nie tylko Platige Image, ale i wspomniane już Sean Daniel Company. Obie spółki desygnują po dwóch producentów wykonawczych. Z amerykańskiej strony będą to Sean Daniel oraz Jason Brown (MumiaThe Expanse), z polskiej zaś Tomasz Bagiński (KatedraSztuka spadania) oraz Jarosław Sawko (Sztuka spadania). Co więcej, Bagiński ma nakręcić co najmniej jeden z odcinków nowego serialu. To jak na razie jedyne informacje na temat produkcji. Pewne jest, że wyznacznikiem poziomu, do którego bez wątpienia Netflix zamierza równać, bez wątpienia będzie Gra o tron, choć wiele zależy od ostatecznego budżetu serialu. Całość budzi jednak pewną wątpliwość: czy zaangażowanie Bagińskiego, Platige Image i Sean Daniel Company w serial Netflixa oznacza porzucenie marzeń o pełnometrażowej, hollywoodzkiej ekranizacji Wiedźmina?

Ostatnio dodane