UPARTY JAK TERRY GILLIAM. Zakończono zdjęcia do Don Kichota

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Pamiętacie, na jakim etapie życia byliście 20 lat temu? Co robiliście, jakie mieliście plany? Zaczynaliście lub kończyliście podstawówkę, gimnazjum, liceum, studia? Wiecie, co robił wtedy Terry Gilliam? Pracował nad pierwszą wersją The Man Who Killed Don Quixote. W końcu, po dwóch dekadach trudów, bojów naznaczonych porażkami, autor Brazil ogłosił, że zakończył zdjęcia do tego filmu. Wypada podziwiać upór oraz liczyć, że obraz okaże się artystycznym sukcesem. Gilliam bardzo na to zasługuje. 

Trudno w ogóle mówić o tym projekcie jako „najnowszym filmie Gilliama”. Perypetie The Man Who Killed Don Quixote są naprawdę niezwykłe. Zresztą same doczekały się filmu. Zmieniająca się obsada, niewypłacalni producenci, wielokrotnie przerywane zdjęcia. Wydaje się, że przy kłopotach, jakie spotkały Gilliama i jego adaptację Don Kichota, legendarne perypetie Francisa Forda Coppoli na planie Czasu apokalipsy to małe piwo.

Zwykle obawiam się o jakość filmów, które powstają – w moim przekonaniu – zbyt długo. Jeśli czytam, że przez lata scenariusz wielokrotnie przerabiano, uznaję to za niepokojący sygnał. Może po prostu bywam uprzedzony, gdy słyszę zapowiedzi w stylu: „teraz mamy świetny scenariusz, świetną ekipę i w ogóle jest genialnie”. Ale na dzieło Terry’ego Gilliama czekam z nadzieją właśnie dlatego, że takich zapowiedzi nie słyszymy. Pomysły na ten film przez lata się zmieniały i nikt nie udawał, że nie są wymuszone przez niesprzyjające okoliczności. Poza tym mało który twórca pozostaje uparty niczym walczący z wiatrakami bohater Cervantesa. Zresztą chyba niewielu ludzi potrafi poświęcić swojemu marzeniu dwie dekady życia i nie porzucić go mimo prawdziwych katastrof. A Terry Gilliam to właśnie zrobił. Przez 20 lat nakręcił co prawda kilka filmów dokumentalnych i fabularnych. I choć trudno uznać Parnassusa czy Teorię wszystkiego za artystyczne sukcesy, to z Don Kichota nie zrezygnował nigdy. Miejmy nadzieję, że ten długo wyczekiwany film w końcu zafunduje miłośnikom jego talentu prawdziwą ucztę.

Trudno w ogóle mówić o tym projekcie jako „najnowszym filmie Gilliama”.

Nie zapeszajmy, ale wydaje się, że najtrudniejsze już za ekipą. Zdjęcia ruszyły w marcu, trwały niecałe trzy miesiące, więc chyba wszystko idzie zgodnie z planem. No dobrze, jeszcze „tylko” postprodukcja. Daty premiery nie wyznaczono, ale wiele wskazuje na rok 2018. W obsadzie znaleźli się między innymi Adam Driver, Olga Kurylenko, Stellan Skarsgård i Jonathan Pryce.

– „Przepraszam za długie milczenie. Byłem zajęty pakowaniem ciężarówki, a teraz wracam do domu. Po 17 latach skończyliśmy zdjęcia do The Man Who Killed Don Quixote. Bardzo dziękuję całej ekipie i wszystkim, którzy wierzyli, że się uda” – napisał na swoim profilu Gilliam. Wy też wierzyliście?

 

Ostatnio dodane