THE KEEPERS. Nowy serial dokumentalny Netflixa – będzie hit na miarę Making a Murderer?

Autor: Karolina Chymkowska
opublikowano

Niesamowita popularność historii Stevena Avery’ego przedstawiona w serialu dokumentalnym Making a Murderer dała Netflixowi do myślenia. Stacja idzie za ciosem i nadal chce rozpieszczać widzów rozmiłowanych w zagadkach autentycznych zbrodni.

Stąd pomysł na The Keepers: treścią jest tutaj do dzisiaj nierozwiązana zagadka śmierci zakonnicy Cathy Cesnick w 1970 roku, jak również domniemane wykorzystywanie seksualne w szkole zakonnej i tuszowanie niewygodnych spraw przez Kościół Katolicki. Może być ciekawie, intrygująco i kontrowersyjnie.

26-letnia zakonnica z Baltimore zniknęła bez śladu w listopadzie 1969 roku i kilka miesięcy później znaleziono jej ciało. Sprawcy nie schwytano, a trop z czasem wystygł. Sprawą zainteresowano się ponownie, co prawda niemal wyłącznie lokalnie, w latach dziewięćdziesiątych, kiedy jedna z byłych uczennic siostry Cathy, pragnąca zachować anonimowość, opowiedziała w mediach o przemocy seksualnej, jakiej dopuszczali się księża wobec niej i innych dziewcząt. „Jane Doe” dodała również, że zaprowadzono ją do ciała martwej zakonnicy, zanim zostało oficjalnie odnalezione, komentując „to właśnie spotyka ludzi, którzy rozsiewają plotki o innych”. Oprócz „Jane” pojawili się również inni świadkowie, sprawa jednak szybko została wyciszona i nic konkretnego z niej nie wynikło.

Siedmioczęściowy serial dokumentalny, który zadebiutuje w Netflixie 19 maja, powstał w oparciu o wywiady z bliskimi i rodziną zamordowanej siostry Cathy, z politykami, dziennikarzami i mieszkańcami Baltimore, którym zależy na wyświetleniu prawdy wychodzącej daleko poza to konkretne morderstwo, a dotyczącej zepsucia w kręgach władzy kościelnej, wypartych wspomnień ofiar i władzy, która dla własnej wygody udawała, że niczego nie dostrzega. Reżyserem The Keepers jest Ryan White, twórca The Case Against 8 i Good Ol’Freda. Należy mieć nadzieję, że starał się być obiektywny i serial ma formę dziennikarskiego śledztwa, nie zaś polowania na czarownice w duchu szatańskiej gorączki z lat osiemdziesiątych, gdzie „wyparte wspomnienia” – jak się później okazało, zupełnie fałszywe – grały niejednokrotnie kluczową rolę. Niezależnie jednak od wszystkiego, z pewnością sprawiedliwość należy się siostrze Cathy, której sprawą nikt się nie zainteresował przez niemal pół wieku.

Ostatnio dodane