ŚWIAT ZNÓW ZAWIRUJE? Pierwsze zdjęcia z nowego Dirty Dancing

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Gdy panowie katowali magnetowidy kolejnymi częściami Życzenia śmierci, Amerykańskiego ninja i produkcjami z niezastąpionym Stevenem Seagalem, panie raczyły się powtórkami Dirty Dancing. Nieważne, że kasety tak się „zjeżdżały”, iż obraz stawał się coraz mniej wyraźny. Ważne, że Patrick Swayze tańczył z Jennifer Grey, a muzyka była świetna. W maju znów zabrzmi, bo na trzydziestolecie premiery stacja ABC uraczy swoich widzów remakiem tego nieśmiertelnego hitu. Plakat pojawił się kilka tygodni temu, teraz przyszedł czas na pierwsze zdjęcia z planu.

Abigail Breslin jako „Baby” i Colt Prattes jako Johnny

Kwestię nowego Dirty Dancing widzę tak: nie da się mierzyć z oryginałem, bo to tylko (i aż) prosta, bezpretensjonalnie opowiedziana historia, która ma tyle uroku, że na nic zdają się utyskiwania maruderów na średnie aktorstwo i naiwność fabuły. O sequelu przeboju z 1987 roku mówiło się przez lata. Gdy w końcu się pojawił, spełnił oczekiwania raczej młodszej widowni. Ta oryginał znała, ale nie mogła pamiętać VHS-owego szału i kultu, jakim otaczano film Emile’a Ardolino.

Może dlatego stacja ABC zdecydowała się na najprostsze rozwiązanie. Nieco rozbudowała historię i zatrudniła mniej znanych lub początkujących aktorów.

Co pocieszające, i tym razem w rolę Frances „Baby” Houseman nie wcieli się seksbomba. 20-letnia Abigail Breslin – najbardziej znana z występu w Małej miss – to raczej typ dziewczyny z sąsiedztwa. Dla Colta Prattesa rola Johnny’ego to pierwsza pozycja w filmografii. W rolach rodziców głównej bohaterki wystąpią Bruce Greenwood i Debra Messing. Propozycję, by zagrać w nowym Dirty Dancing, otrzymała też Jennifer Grey. Do współpracy nie doszło, a aktorka nie chciała zdradzić, o jaką postać chodziło. Mówiono o Marjorie Houseman (matce „Baby”) lub Vivian Pressman (tej dojrzałej pani, która pobierała u Johnny’ego „lekcje tańca”). Tak czy siak, 57-letnia odtwórczyni roli „Baby” podobno jest „podekscytowana” nową wersją filmu.

Powiedzieć, że nie znoszę większości remaków, rebootów i kolejnych sequeli to nie powiedzieć nic. W dziewięciu na dziesięć przypadków to skoki na kasę, połączone z próbami przekonania publiczności, że „ta uniwersalna historia domagała się uwspółcześnienia”. W przypadku nowego Dirty Dancing jakoś tej obawy nie mam. Sądząc po plakacie i kolejnych zdjęciach twórcy nie udają, że robią coś nowego, wyjątkowego i oryginalnego. Sami zresztą zapowiadają, że ich celem jest oddanie hołdu filmowi z 1987 roku oraz jego twórcom i aktorom – ze zmarłym w 2009 roku Patrickiem Swayze na czele. Czy Colt Prattes mu dorówna? Zapewne nie, ale pewnie też nie będzie się z nim mierzył. Czy Abigail Breslin lepiej zagra „Baby”? Co za różnica?

Cieszę się, że tym razem nikt nie chciał ścigać się z oryginałem. Nie dlatego, że Wirujący seks (ach, to tłumaczenie – jedno z „najlepszych” ever), jest doskonały, ale dlatego, że chyba żadnemu z jego fanów ta niedoskonałość nie przeszkadza. Jak wyszła nowa wersja, widzowie ABC będą mogli ocenić już 24 maja, podczas trzech godzin seansu.

Źródło zdjęć: ABC/Guy D’Alerna

A więcej zdjęć z nowego Dirty Dancing można obejrzeć choćby tutaj.

Ostatnio dodane