SKAM – norweskie Skins. Serial, który wywołuje histerię

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

To serial, który nie wydał ni korony na reklamę. Skąd o nim wiem? Od kilku dni na Tumblrze coraz gęściej widywałam tagi #skam #isak x even #noora saetre, opatrzone komentarzami w stylu „omg, you have to watch it”, cytatami i wieloma wykrzyknikami. Jak mus, to mus.

I mnie norweski serial przygwoździł przed monitor tuż przed świętami. Nic to – na całym świecie wywołuje ogromne emocje, a że producent, telewizyjna stacja NRK, uparcie odmawia dodania w wersji online napisów dla angielskojęzycznych fanów, młodzież sama tłumaczy odcinki, a nawet nie śpi po nocach w oczekiwaniu na nowe materiały.

 

Skam to bowiem coś więcej niż serial. W czym tkwi sukces dzieła, nazywanego norweską wersją Skins?

  • Przybliża świat młodzieży licealnej – to kręci zawsze. Nastolatków, bo opowiada o ich codziennych problemach, a starsze pokolenie zgodnie z regułą „to se ne vrati”. Lekcje, przerwy i imprezy to świetne tło do ukazywania przyjaźni, miłości i starć szkolnych gangów.
  • Jest sex, drugs… – w Skins licealiści kosmiczne tabletki jedli na śniadanie, a na długiej przerwie dla relaksu uprawiali miłość w toalecie. Jeśli chodzi o te kwestie, Skam jest nieco mniej obrazowy – co wychodzi mu na korzyść. W tym środowisku palenie marihuany wywołuje umiarkowane potępienie, przykryte przez czynnik „wow”, a o seksie raczej się rozmawia, niż go praktykuje. Co nie znaczy, że go nie ma. Wyczekując, widz nie może oderwać się od ekranu.
  • …i rock&roll – muzyka zasługuje na odrębny akapit. To wybuchowa mieszanka – w obrębie odcinka usłyszymy zarówno Die Antwoord, jak i Justina Biebera, Lila Wayne’a i utwory znanych norweskich artystów. Słuchamy tego, co bohaterowie, a wiadomo, że każdy z nich jest różny.
  • Pochwała różnorodności – jeśli serial ma cieszyć się powodzeniem, bez grupy ekstremalnie mieszanej się w nim nie obejdzie. Do dziewczęcej paczki należą: piękna feministka, zafiksowana na punkcie swojego wyglądu trzpiotka, zakręcona chłopczyca, dziewczyna z sąsiedztwa i muzułmanka. Gej? Obowiązkowo! W 3. sezonie Skam historię przedstawiono z perspektywy zmagającego się z procesem coming outu Isaka – to właśnie ta najnowsza część sprawiła, że serial zyskał popularność na całym świecie.
  • Real time online show – w Norwegii jeden z odcinków 2. sezonu oglądało 1,3 mln osób – to 1/5 populacji kraju! Dlaczego norweskie dzieciaki nie śpią? Bo odświeżają Facebooka, Instagram i sprawdzają Snapchata, w oczekiwaniu na najnowsze wieści od bohaterów. Skam ukazuje się online codziennie w postaci filmiku. Te w każdy piątek skompilowane zostają w odcinki. Historia rozgrywa się w „internetowym czasie rzeczywistym”, co oznacza, że jeśli w piątek jest impreza, to zapewne bohaterowie (mają swoje konta na portalach i można ich obserwować) będą wrzucać fotki i pisać relacje. Tak to działa! Informacja od Evy, Noory czy Isaka może pojawić się w każdej chwili, a jeśli poprzedni odcinek zakończył się cliffhangerem… Twórcy wiedzą, co robią i dodatkowej reklamy im nie potrzeba.
  • Status „świeżynki” – scenarzystka i reżyserka Julie Andem prócz Skam ma w swoim dorobku jedną pozycję. Podobnie odtwórcy głównych ról, twarze norweskiej publiczności nie znane. Josefine Frida Pettersen (w roli Noory, głównej bohaterki 2. sezonu) wciąż pracuje jako telemarketerka!
  • O ograniczonej dostępności – NRK regularnie pozbywa się z internetu materiałów, których sama nie wypuściła. Czytaj: przetłumaczonych na inne języki odcinków online czy do pobrania. Kto chce obejrzeć mniej popularne odcinki Skam, może jednak liczyć na fanowską międzynarodową pocztę pantoflową.

 

Skam ma wiele blasków, ale są i cienie. Wątki oparte na kliszach, które przewinęły się przez seriale młodzieżowe setki razy. Monotematyczność (imprezy, chłopaki i ogólnie takie, takie…). Niewielkie niespójności.

Jednakowoż, recepta na fenomenalny serial gotowa. Sprawdziła się już co najmniej dwa razy.

Ostatnio dodane