SIEG HEIL SKURCZYBYKI! Adolf Hitler wraca i znów chce podbić Ziemię

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Pamiętacie Iron Sky? Szaloną komedię sci-fi, w której naziści atakowali Ziemię ze swojej tajnej bazy położonej na Księżycu? Mam dla was dobrą wiadomość – szykuje się kontynuacja tego hitu. Co jednak najważniejsze, fabuła nowego filmu będzie oparta na równie absurdalnym pomyśle. Sieg Heil!

Rzućcie okiem na zwiastun. Tylko nie zapomnijcie tego oka przymrużyć – branie tego materiału na poważnie grozi postępującym sztywniactwem.

Za kamerą filmu o wdzięcznie brzmiącym tytule Iron Sky: The Coming Race ponownie stanął fiński twórca, Timo Vuorensola. Jego scenarzyści musieli mieć niezły ubaw, wymyślając fabułę. Akcja filmu rozgrywa się dwadzieścia lat po wydarzeniach z pierwszego Iron Sky. Ziemia została zdewastowana wojną nuklearną. Ale głęboko w jej wnętrzu kryje się moc, która może zarówno uratować ostatnich ludzi (gnieżdżących się także na Księżycu), jak i ostatecznie ich pogrążyć. Gdy bohaterowie docierają do wnętrza Ziemi, okazuje się, że jest ono strzeżone przez Vrilów, rasę reptilianów, których liderem jest nie kto inny, jak Adolf Hitler. Reptilianie przez setki lat kontrolowali rządy ludzkości, czekając na dogodny moment na wyjście z cienia. Najwyraźniej w końcu on nadszedł.

Co ciekawe, jak da się wyczytać na Wikipedii, Iron Sky z 2012 był pierwszym filmem w historii, przy którym współpracowano ze społecznością internautów. Około dwa i pół tysiąca osób z różnych stron świata wsparło produkcję m.in finansowo (zebrano blisko 1 mln €) oraz projektując modele pojazdów kosmicznych i częściowo komponując muzykę. Można zadać przy tej okazji iście filozoficzne pytanie: skąd bierze się potrzeba tworzenia tak dalece posuniętej kpiny z historii i otaczającej nas rzeczywistości?

Trzeba przyznać, że koncept fabularny zarówno Iron Sky, jak i nadchodzącej kontynuacji jest z grupy tych tak bardzo idiotycznych, że aż intrygujących. W kategorii popcornowej rozrywki, przy obcowaniu z którą można pozwolić sobie na wyłączenie mózgu, film sprawdzi się pewnie znakomicie. Dodajmy do tego fakt, że jego naturalnym pokarmem jest przemielona papka najbardziej absurdalnych teorii spiskowych, które – niczym nieprzyjemny zapach – zawsze przyciągają uwagę. Obyśmy tylko, tak jak twórcy, potrafili zachować w interpretacji ekranowych wydarzeń odpowiedni dystans.

Iron Sky: The Coming Race ma mieć swoją premierę 14 lutego 2018 roku. Jeśli zwiastun to za mało, by zachęcić do wyczekiwania na film, dorzucam inny promocyjny fragment.

Ostatnio dodane