Powróci piekielny superbohater! Poznajcie twarz nowego HELLBOYA

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Choć koniunktura na komiksowe adaptacje trwa w najlepsze, jeden bohater nie zdołał w pełni z niej skorzystać, gdyż wyjątkowo długo przyszło mu czekał na możliwość kontynuowania swoich przygód w filmie. Mowa oczywiście o Hellboyu. Dostał dwa filmy, oba wyreżyserował Guillermo Del Toro, i oba okazały się klapą.

Ale to ma się zmienić.

Dla wszystkich sympatyków diabelskiego bohatera mam dobrą i złą wiadomość. Zła: nie powstanie trzecia część serii autorstwa Del Toro, z Ronem Perlmanem w roli głównej. Dobra: nie przeszkodzi to w powrocie Hellboya na wielki ekran. Szykuje się bowiem reboot.

Jeśli negocjacje zakończą się powodzeniem, za kamerą filmu stanie Neil Marshall. Twórcę znamy z horroru Zejście oraz reżyserii odcinków kilku znanych seriali, m.in. tych ze stajni HBO: Gra o tron, Westworld. Scenariusz przygotowują Andrew Cosby, Christopher Golden, ale także Mike Mignola – twórca komiksu we własnej osobie. Znany jest nawet roboczy tytuł projektu, który brzmi Hellboy: Rise of the Blood Queen (za nic jednak nie wiem, w jaki sposób odnosi się on do komiksowych historii – ktoś mnie oświeci?).

Istotne są jeszcze dwie informacje. Film ma dostać kategorię wiekową R, czym odróżniać się będzie od poprzednich autorstwa Del Toro. Piekielny superbohater tym razem zapewni widzom krwawą jatkę – a powiedzieć, że ma do tego potencjał, to jak nie powiedzieć nic. Co jednak najważniejsze, wiadomo już, komu zaproponowano główną rolę. Nowym Hellboyem ma być David Harbour, który zyskał na popularności dzięki roli szeryfa w serialu Stranger Things. Wypada zatem trzymać kciuki, by negocjacje poszły dobrym torem. Patrząc na wyrazisty kształt szczęki aktora, wydaje się, że do roli nadaje się idealnie.

Hellboy to czerwonoskóry demon, którego przygody publikowane są na kartach komiksów od roku 1993. Jak wspomniałem na początku wpisu, dotychczas powstały dwie kinowe adaptacje, których finansowe wyniki nie zadowoliły księgowych z Hollywood. Pierwsza część z 2004 przy budżecie 66 mln dolarów zdołała „wyciągnąć” z kin jedynie 99 mln. Drugiej z 2008 nie poszło lepiej: przy budżecie 85 mln zarobiła jedynie 160 mln. A wiadomo, że o zysku mowa w wypadku, gdy film zarobi jeszcze raz tyle, ile kosztował. Rosnąca fanbaza nie zdołała odmienić niekorzystnego oblicza serii. Dlatego bardzo długo przekładano realizację trzeciej części.

Bardzo możliwe zatem, że akurat w tym konkretnym wypadku reboot Hellboya, z nową ekipą i nowym pomysłem na siebie, jest jak najbardziej trafnym pomysłem. Zdecydowanie wolę takie wznowienie niż… kolejny już solowy film o człowieku-pająku, na który najwyraźniej nikt nie czeka.

Ostatnio dodane