OBCY 5? Nic z tego. „Nigdy nie było scenariusza”, mówi Ridley Scott

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Pamiętacie, że jeszcze nie tak dawno możliwe było powstanie Obcego 5? W oczekiwaniu na premierę Przymierza, warto raz jeszcze przypomnieć sobie o tym pomyśle, zwłaszcza, że w sprawie głos zabrał sam Ridley Scott – producent widowiska. Wychodzi bowiem na to, że najprawdopodobniej projekt można wsadzić do kosza.  

Wyjaśnijmy – pomysł Obcego 5 wyszedł od Neila Blomkampa (Dystrykt 9). Chciał on stworzyć alternatywną wersję losów Ellen Ripley, anulując to, co jako widzowie mieliśmy okazję widzieć w Obcym 3 i Przebudzeniu. Jego Obcy byłby bowiem bezpośrednią kontynuacją Cameronowskiego Decydującego starcia. Reżyser wykorzystał nieprzychylny odbiór Prometeusza Ridleya Scotta, który przez wielu fanów nie zdołał zostać zaakceptowany jako duchowy kontynuator słynnej serii SF. Blomkamp chciał powrotu do korzeni. Rozmówił się z Sigourney Weaver i Michaelem Biehnem. Miał nawet pomysł na wplecenie do filmu dorosłej postaci Newt (dziewczynki z Decydującego starcia). Powstały także wyjątkowe grafiki koncepcyjne.

Projekt sprawiał wrażenie kompleksowo zaplanowanego i był nawet moment, że studio (Fox) dało reżyserowi zielone światło na jego realizację. Ale wówczas do gry wszedł Ridley Scott, który od początku pełnił rolę producenta wykonawczego i wszystko zepsuł, dając Blomkampowi do zrozumienia, że może zwijać swoje zabawki, bo teraz i tak priorytetem jest Przymierze. Obcy 5 przeszedł w stan hibernacji. Teraz jednak, gdy wiadomo jest, że przez kolejne lata jesteśmy zdani na wizje Scotta, gdyż ten ma plan na serię prequeli Ósmego pasażera, perspektywa dojścia do skutku filmu Blomkampa jest jeszcze mniej prawdopodobna, żeby nie powiedzieć niemożliwa. Ale bynajmniej nie można powiedzieć, że w sprawie chodziło o jakąś domniemaną złośliwość Scotta. Zresztą, oddajmy mu głos, sam najlepiej to wyjaśni:

Nie sądzę, aby projekt kiedykolwiek ujrzał światło dzienne. Nigdy nie było scenariusza. Był to po prostu pomysł, który wyłonił się z kilkunastu stron. Musiałem wziąć udział w produkcji, ale to nie poszło dalej, bo Fox zdecydował, że nie chce tego robić. Ja wówczas zrobiłem właśnie Prometeusza i zacząłem pracę nad Przymierzem.

Ta wypowiedź wbrew pozorom wiele tłumaczy. Okazuje się bowiem, że bez względu na to, jak bardzo pomysł Blomkampa był atrakcyjny, twórca najwyraźniej nie stworzył do niego solidnych podstaw. Po prostu rzucił myśl w eter i obserwował jaki będzie na nią odzew. Fanów ona z pewnością zelektryzowała, ale najwyraźniej, by przekonać białe kołnierzyki z Hollywood, potrzeba czegoś więcej. Jeżeli o mnie chodzi, to akurat ja od samego początku byłem do projektu sceptyczny (o czym szerzej pisałem tutaj). Nie podobało mi się, z jaką łatwością reżyserowi Dystryktu 9 przychodziły deklarację o stworzeniu nowej linii fabularnej, anulującej dokonania dwóch reżyserów – Finchera i Jeuneta. To brzmiało dobrze jako niezobowiązująca ciekawostka, ale najwyraźniej, co zauważył sam Scott, do rangi pełnowartościowego filmu trochę tej koncepcji brakowało.

Na chwilę obecną Obcego 5 Blomkampa możemy zatem wrzucić do kosza. Ale w kościach czuje, że dyskusja o filmie jeszcze wróci. Głos musi przecież zabrać sam zainteresowany.

Ostatnio dodane