NAJLEPSZY. Reżyser „Bogów” wraca do lat osiemdziesiątych. Gierszał w roli głównej!

Autor: Damian Halik
opublikowano

Uznawany za jednego z najlepszych polskich aktorów młodego pokolenia Jakub Gierszał niebawem dostanie kolejną okazję na potwierdzenie tej tezy. Już 17 listopada do kin wejdzie bazujący na faktach film Najlepszy, stworzony przez Łukasza Palkowskiego. Reżyser ponownie opowie nam głośną historię, osadzoną w ostatniej dekadzie PRL-u.

Polska miała swojego własnego Ironmana na długo przed tym, jak Robert Downey Jr. przywdział superbohaterską zbroję. Tą postacią był Jerzy Górski. Choć o jego wyczynach nie uczy się w szkołach, wśród osób interesujących się lekką atletyką (no, nie taką lekką w jego przypadku…) jest legendą – a że przy okazji to postać nietuzinkowa, która niejedno w życiu przeszła, nie powinien dziwić fakt, że jego perypetie stały się kanwą dla filmu. Zastanawiać powinno raczej to, dlaczego tak późno! Już w listopadzie do kin wejdzie osadzony w latach 80. Najlepszy, w którym główną rolę odegra Jakub Gierszał. Pierwowzorem jego postaci jest właśnie Jerzy Górski – wybitny triathlonista, zwany „sportowcem z MONARu”.

Historia człowieka, który zniszczył swoje życie, zanim jeszcze na dobre je rozpoczął, a mimo to potrafił pozbierać się i osiągać wielkie rzeczy, to materiał na iście hollywoodzki scenariusz, jednak w fabryce snów zajęci są produkcją kolejnych remake’ów, więc temat na warsztat wziął Łukasz Palkowski. Młody reżyser, który uwagę przykuwał już swoimi debiutami (krótkometrażowa Nasza ulica z 2004 roku i pełnometrażowy Rezerwat z 2007), korzysta obecnie ze swoich „pięciu minut”, trwających nieprzerwanie od sukcesu filmu Bogowie. W międzyczasie zaliczył też świetnie oceniany serial Belfer oraz dwie nieco słabsze produkcje (StrażacyNie rób scen), a na jesień zapowiedziano kolejny tasiemiec, Diagnoza, który Palkowski ma reżyserować wspólnie z Xawerym Żuławskim (Wojna polsko-ruska). Zdobywca siedmiu Złotych Lwów (FF w Gdyni) i czterech Orłów (PAF) szybko jednak zatęsknił za wielkim ekranem. Po barwnej rekonstrukcji najważniejszych momentów z życia Zbigniewa Religi przyszła pora na opowieść o Jerzym Górskim.

Gdy w 1983 roku trafił do MONARu, dwudziestodziewięcioletni Jurek nie bardzo wiedział, co dzieje się z jego życiem. Od ponad dekady zażywał narkotyki – nie było wówczas mowy o profilaktyce. Młodzi brali, co im wpadło w ręce, bo niby czemu mieli tego nie robić? Przestrogi o skutkach zażywania płynęły raptem od garstki niczym nie wyróżniających się z tłumu osób. Zero autorytetów, nieodpowiednie towarzystwo i wielki problem, który niejeden przypłacił życiem. Ale z Górskim było inaczej. W ośrodku kazano mu biegać. Tak po prostu: niespełna dwa kilometry dziennie, by zająć czymś umysł i ciało. W jego przypadku okazało się jednak, że endorfiny stały się jego nowym nałogiem. Zaczął ćwiczyć coraz więcej, zamarzyło mu się bieganie coraz dłuższych dystansów i tak pokochał triathlon – choć podczas pierwszego oficjalnego startu nie bardzo nawet umiał pływać!

Odgrywający go Jakub Gierszał tak mówi o swoich wrażeniach:

Ta rola była szczególnie wymagająca, bo musiałem się dla niej zmienić fizycznie, a treningi uczą dyscypliny. Mam nadzieję, że ta determinacja, aby wymagać od siebie więcej, pozostanie we mnie i będzie trwałą zmianą w moim życiu. Bohater, którego gram, dokonał rzeczy niemożliwych. Udowodnił, że dosłownie wszystko jest w naszej głowie. Wszystko zależy od nas.

Morderczy wysiłek, jaki w latach 80. zafundował sobie Jerzy Górski, siłą rzeczy musiał stać się także udziałem młodego aktora. Jak opowiada Gierszał, ważna dla niego była też obecność na planie osoby, którą odgrywał – tym bardziej, że nieczęsto się to zdarzało. Choć historia przedstawiona w filmie nie jest jego dokładną biografią, wiele scen przywoływało bolesne wspomnienia. Pierwowzór głównego bohatera nie o wszystkim chciał rozmawiać, nie był gotowy na poruszenie każdego aspektu swojego dawnego życia. Zamiast tego otrzymać mamy skondensowaną dawkę pozytywnych emocji (znów Gierszał):

Chciałbym, żeby historia, o której opowiada film, była dla widzów inspiracją do walki, bo każdy ma w życiu swoją osobistą walkę do stoczenia. Chciałbym, żeby po wyjściu z kina każdy mógł powiedzieć do siebie z pełnym przekonaniem „Dam radę! Nie ma sensu się poddawać!  Idę dalej przed siebie, a jak będzie trzeba, to pobiegnę”.

Poza Kubą Gierszałem bardzo istotną rolę – trenera głównego bohatera – odgrywa Arkadiusz Jakubik. Na planie nie mogło zabraknąć także Tomasza Kota, dla którego będzie to już trzecia okazja do współpracy z Łukaszem Palkowskim. Poza tą trójką w filmie zobaczymy całą plejadę gwiazd polskiego kina: Janusza Gajosa, Magdalenę Cielecką, Mateusza Kościukiewicza, Adama Woronowicza, Artura Żmijewskiego, Annę Próchniak, Kamilę Kamińską, Szymona Warszawskiego czy Zbigniewa Pateraka.

Najlepszy ma się rozgrywać oczywiście w latach 80., zachodzi więc pewna obawa, że otrzymamy powieloną formułę filmu Bogowie, jednak bardziej zastanawia mnie, jak daleko zabrną losy głównego bohatera. Odnoszę bowiem wrażenie, że znacznie ciekawsze niż to jakże dramatyczne wchodzenie na szczyt okazało się spożytkowanie przez Jerzego Górskiego jego sukcesu. Jego życiowym osiągnięciem jest mistrzostwo świata na dystansie Double Ironman (7,6 km pływania, 360 km jazdy na rowerze, 84,4 km biegu) – jednak po tym triumfie spotkała go wielka tragedia. Poważny wypadek i kolejna wygrana walka z losem sprawiły, że stał się nie tylko popularyzatorem triathlonu w Polsce, ale i piewcą dobrej nowiny, który uczy czerpać dobro ze sportu i za jego pośrednictwem pomaga ludziom w całym kraju. Obawiam się, że tego w filmie już nie zobaczymy, ale mimo wszystko trzeba liczyć na to, że i tym razem Palkowski osiągnie sukces. Przekonamy się 17 listopada, gdy Najlepszy wejdzie do kin.

Ostatnio dodane