JUDI DENCH JAKO KRÓLOWA WIKTORIA. Jest trailer, będą Oscary?

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Niektórzy powiedzą, że za wcześnie na tytułowe pytanie. Ale pierwszy trailer Powiernika królowej, najnowszego filmu Stephena Frearsa, zapowiada nam solidną dawkę brytyjskiej ironii, nieco moralizatorski wydźwięk i świetne aktorstwo – zwłaszcza w wykonaniu odtwórczyni roli głównej. Ogląda się go miło, choć przy całym szacunku do Jej Wysokości Judi Dench ten krótki urywek wspomagany wzniosłą muzyką aż krzyczy: dajcie chociaż nominację!

„Victoria and Abdul”, czyli… „Powiernik królowej”

Stephen Frears udowadniał już, że świetnie czuje się w kinie „dworskim” i potrafi w nie tchnąć drugie życie, a w trailerze Powiernika królowej Judi Dench jako królowa Wiktoria wypada znakomicie. Być może dzięki jej roli ujrzymy nieco inne oblicze monarchini uchodzącej za – delikatnie mówiąc – osobę niezwykle surową. To właśnie ona jest ponoć autorką „złotej rady wszech czasów”, udzielonej córce na krótko przed jej nocą poślubną.

- Zamknij oczy i myśl o Anglii - miała powiedzieć królowa.

Tymczasem królowa Wiktoria w najnowszym dziele Stephena Frearsa może okazać się całkiem miłą, choć na pozór oschłą starszą panią, która zaprzyjaźnia z młodym, indyjskim służącym, z potem jej sekretarzem – Abdulem Karimem (Ali Fazal). W ciągu trzech minut dowiadujemy się, że nie tylko dla królowej stanie się on nauczycielem tolerancji, spojrzenia na drugiego człowieka nie przez pryzmat jego pochodzenia, pozycji społecznej, a przez pryzmat osobowości. Hollywood uwielbia takie klimaty. Właściwie o tym samym opowiadał przecież oscarowy Jak zostać królem Toma Hoopera z Colinem Firthem w roli Jerzego VI, Goeffreyem Rushem jako jego logopedą (bez dyplomu) i Heleną Bonham Carter jako królową Elżbietą, matką Elżbiety II.

A propos Elżbiety II, to Królowa – także wyreżyserowana przez Frearsa – przyniosła przecież (całkiem zasłużonego) Oscara Helen Mirren. Tam również mogliśmy zajrzeć za kulisy pałacowego życia i pospacerować z monarchinią i jej ulubionymi pieskami. Ten film świetnie pokazał wyzwania, jakie w dzisiejszym świecie stoją przed królową i monarchią, kiedy muszą odnajdywać się we współczesnej, bardzo medialnej rzeczywistości. To zderzenie zadziałało.

Oscary w ogóle lubią królowe Elżbiety. Swoją pierwszą nominację za Elizabeth Shekhara Kapura otrzymała przecież Cate Blanchett (wracając do tej w roli w Elizabeth: złotym wieku), a ze statuetką za najlepszą rolę drugoplanową wychodziła z gali właśnie Judi Dench. Jedni uznają jej kilka minut w Zakochanym Szekspirze za jeden z najlepszych filmowych epizodów wszech czasów, inni twierdzą, że ta rola po prostu uratowała ten bardzo średni film, słusznie wymieniany w gronie oscarowych wpadek. Tak czy inaczej Oscar po prostu się Judi Dench należał.

Dlaczego tyle o Oscarach w kontekście jej nowej roli? Ponieważ 82-letnia dziś aktora ma na swoim koncie aż pięć nominacji za pierwszy plan. Występy w filmach Jej wysokość Pani Brown, Iris, Pani Henderson, Notatkach o skandalu i Tajemnicy Filomeny nie okazały się „godne” statuetki Złotego Rycerza. Czy wejście w buty kolejnej angielskiej monarchini przyniesie jej szczęście? Dowiemy się za kilka miesięcy. Wcześniej, bo 15 września przekonamy się, czy film Frearsa dorasta do poziomu aktorstwa odtwórczyni roli królowej Wiktorii.

Ostatnio dodane