JUDGE DREDD: MEGA-CITY ONE. Sędzia Dredd otrzyma własny serial!

Autor: Damian Halik
opublikowano

Komiksowe ekranizacje sprzedają się jak świeże bułeczki, a moda na cyberpunk szturmem próbuje zawładnąć przemysłem rozrywkowym – prędzej czy później ktoś musiał przypomnieć sobie o Dreddzie. W odpowiedzi na rynkowe wydarzenia, Brytyjczycy, dzierżący prawa do kultowej serii, ogłosili rozpoczęcie prac nad serialem telewizyjnym o gliniarzu z przyszłości. Proszę państwa, nadchodzi JUDGE DREDD: MEGA-CITY ONE!

Kto Sędziego Dredda nie czytał, powinien kojarzyć go przynajmniej z którejś z filmowych adaptacji. A jeśli tak właśnie jest, dobrze byłoby wymazać te skojarzenia z pamięci i podejść do tematu na świeżo, bo trzeba przyznać, że ani Sędzia Dredd sprzed dwudziestu dwóch lat, z Sylvestrem Stallonem w roli głównej, ani próba odświeżenia tytułu z roku 2012, gdzie w tytułowego Dredda wcielił się Karl Urban (Serio? Karl Urban?!), nie były szczególnie udanymi przedsięwzięciami. Nawet brutalna i o niebo lepsza technicznie wersja sprzed pięciu lat jakoś nieszczególnie mnie przekonała. Może dlatego, że nie przepadam za Urbanem, może to jakiś rodzaj sentymentu, a może po prostu soczysty język, przemoc i kategoria R to nie wszystko, czego oczekiwałbym od tej produkcji. Do trzech razy sztuka, bo właśnie ruszyły prace nad serialem Judge Dredd: Mega-City One.

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia dlaczego zdecydowano się na taki podtytuł. Zakładam, że twórcy po prostu chcieli się wyróżnić na tle wspomnianych filmów, choć mogliby się wysilić nieco bardziej. Mega-City One, czyli zurbanizowany obszar na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej, było bowiem macierzystym miejscem Josepha Dredda. Tytuł jest więc jedynie potwierdzeniem, że twórcy serialu nie będą kombinować i akcję ulokują w znanej z komiksów tkance miejskiej (a mogli tu zaszaleć, bo w uniwersum 2000 AD lokacji było znacznie więcej).

Póki co otrzymaliśmy plakat i garść informacji.

Za produkcję zabrały się dwie niezależne firmy przemysłu rozrywkowego: kalifornijskie IM Global (Sinister, NaznaczonyParanormal Activity), które projekt Judge Dredd: Mega-City One powierzyło w ręce Marka Sterna (były prezes SyFy Channel) oraz brytyjskie studio Rebellion Developments, znane między innymi z serii gier Sniper EliteAlien vs Predator czy tytułów dotyczących właśnie sędziego Dredda, które od roku dwutysięcznego jest także wydawcą komiksów z serii 2000 AD. Tak o projekcie mówią przedstawiciele obu ekip:

Sędzia Dredd daje nam pogląd na jeden z podstawowych problemów ukazywanych w science-fiction, które z każdym rokiem zdają się być coraz bardziej istotne, nabierać coraz realniejszego wydźwięku. Chcemy by serial Judge Dredd: Mega-City One był nie tylko kąśliwym komentarzem do wydarzeń społecznych, ukazującym do czego prowadzi powiększanie przepaści między biednymi a bogatymi, ale i dawką cholernie dobrej, brutalnej zabawy.

Oczywiście na tym etapie nie wiadomo praktycznie nic, poza wspomnianą już lokalizacją i kilkoma oczywistymi kwestiami (na czele z obecnością sędziego Dredda), ale trzeba być dobrej myśli. Mamy schyłek drugiej dekady XXI wieku, a branża filmowa powoli zaczyna rozumieć, że nie wystarczy zrobić paru efektownych wybuchów czy strzelanin, by zadowolić widza. Sędzie Dredd ma niesamowity potencjał, bo nikt inny tak jak jego twórcy nie mieszał brutalnej, momentami wulgarnej rozrywki z wątkami politycznymi, na potęgę drwiąc z Amerykanów i ich pompatycznych wartości. Trzeba więc mieć nadzieję, że twórcom nie zabraknie odwagi.

Premiera Judge Dredd: Mega-City One planowana jest najprawdopodobniej na rok 2019. Jeśli to uniwersum nie jest wam znane albo po prostu chcielibyście nieco nadrobić zaległości, z pomocą spieszą Keith Richardson i Michael Molcher – współautorzy najnowszych odsłon 2000 AD – radzący, co warto przeczytać przed seansem:

Ostatnio dodane