JETSONOWIE ZNÓW NA MAŁYM EKRANIE. Zemeckis za sterami aktorskiego serialu

Autor: Damian Halik
opublikowano

Robert Zemeckis zrobi dla Warner Bros. serial na podstawie słynnej kreskówki. Jetsonowie, bo o nich mowa, to opowieść o perypetiach przeciętnej rodziny, rozgrywająca się w – całkiem niedalekiej dla nas – przyszłości, co już samo w sobie podaje w wątpliwość sens ich odświeżania. Największym atutem serialu było bowiem przybliżanie futurystycznej wizji świata ludziom, którzy nie mieli pojęcia, że za kilka lat człowiek wyląduje na Księżycu. Remake jest jednak nieunikniony.

Jeszcze parę lat temu można było sobie żartować z powracających klasyków, grając w „jaki będzie następny remake?” (wiecie, rzucało się tytuł lubianego filmu czy serialu z dawnych lat, a potem sprawdzało, czy ktoś nie zabiera się przypadkiem za niszczenie wspomnień). Przed trzema laty przestało być śmiesznie, gdy pojawiły się informacje o nowych Pogromcach duchów z damską obsadą w tytułowych rolach, ale teraz ta choroba opanowała branżę filmową do tego stopnia, że coraz ciężej znaleźć zapowiedzi zupełnie świeżych produkcji. Do koszyczka z remake’ami dołączą natomiast Jetsonowie, o których sukces zatroszczyć ma się sam Robert Zemeckis.

Nie wiem, czy można nazwać tę kreskówkę kultową, ale w pamięci większości z nas zapewne ma ona swoje miejsce. W 1962, gdy Jetsonowie trafiali na antenę ABC, widok futurystycznego świata naprawdę mógł robić wrażenie. Serial powstał zaledwie rok po pierwszej wyprawie człowieka w kosmos – o locie na Księżyc można było wówczas zaledwie marzyć! Zamiast więc rozmyślać o jedynym naturalnym satelicie Ziemi, William Hanna i Joseph Barbera postanowili przedstawić widowni wizję świata A.D. 2062. Dla nich przeskok o sto lat był oczywiście czymś niebotycznym, jednak bardzo szybko okazało się, że poza technologicznymi nowinkami, Jetsonowie nie oferowali szczególnie wiele treści. Serial zdjęto po zaledwie dwudziestu czterech odcinkach, w marcu 1963 roku. Wówczas twierdzono, że stanowił dla telewizji świeży powiew, jednak zaprezentowano go zdecydowanie przedwcześnie.

Oczywiście nieco przesadzano z tym „świeżym powiewem”. Ciężko bowiem nie zauważyć, że Jetsonowie to tak naprawdę futurystyczne szaty dla znacznie popularniejszych wówczas Flinstonów. Zaledwie jeden sezon był dla znamienitego studia Hanna-Barbera porażką, ale produkcja sprzedana została do wielu krajów – w tym także do Polski, gdzie funkcjonowała pod nazwą Odrzutowcy. Po latach, w roku 1985, raz jeszcze postanowiono ugryźć temat. Rodzina Jetsonów wróciła na mały ekran, gdzie w ciągu kolejnych dwóch lat dokręcono pięćdziesiąt jeden odcinków, a także doczekała się trzech pełnometrażowych filmów. Teraz natomiast George, Jane, Judy i Elroy (oczywiście wraz z Rosie i Astro) znaleźli się w pierwszej linii kreskówkowej armii, jaką Warner Bros. chce zawojować świat.

Dla ścisłości – Grupa TimeWarner jest obecnie właścicielem studia Hanna-Barbera, z którego (na oko mierząc) wyszło jakieś 90% najpopularniejszych kreskówek ostatnich sześciu dekad. A że w trakcie wieloletniej emisji poszczególne serie doczekały się wielu crossoverów, trudno się dziwić, że ktoś wpadł na pomysł, by stworzyć Uniwersum Hanna-Barbera. I to nie jest (niestety) żart.

Oficjalnie nowy filmowy świat ma wystartować w przyszłym roku, wraz z premierą filmu S.C.O.O.B. – jak pewnie się domyślacie, jego bohaterem będzie Scooby-Doo, choć ptaszki ćwierkają, że prace nad animacją nieco się opóźniają. Może więc się okazać, że to właśnie Jetsonowie zainaugurują ten dziwny twór –  a będzie dziwny, możecie mi wierzyć. Warner Bros. zamierza mieszać animacje i produkcje aktorskie, filmy i seriale – jak gdyby niczego nie nauczono się na fatalnie skleconym DCEU.

O samym serialu wiadomo natomiast tyle, że jego producentami wykonawczymi zostaną Gary Janetti (Family Guy) oraz Robert Zemeckis (KontaktForrest Gump) i na stałe współpracujący z nim Jack Rapke, którzy ponownie przeniosą nas o sto lat w przód, czyli do roku 2118. Nie wiadomo, jak ta zmiana wpłynie na rodzinkę z Orbit City, choć pole do popisu jest ogromne – w końcu patriarchalny układ rodzinny, jaki prezentowany jest w serialu, krytykowano już trzydzieści lat temu, gdy ten schodził z anteny po raz drugi. Gdzie są mniejszości? Dlaczego to George ma pracować? Czy Judy zostanie feministką, a Elroy wyjdzie z szafy? Pytania można mnożyć, najpierw jednak Warner Bros. musi oficjalnie potwierdzić te informacje. Jak na razie wiadomo jedynie, że wytwórnia zleciła pracę nad filmowym rebootem serialu Conradowi Vernonowi – współtwórcy Shreka 2Madagaskaru 3 – który ostatnio przypomniał o sobie filmem Sausage Party.

Ostatnio dodane