HBO ma chrapkę na STRAŻNIKÓW

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

W zgodzie z rozwijającą się modą, kolejny popkulturowy twór zostanie prawdopodobnie zamieniony na telewizyjny serial. Jak podaje serwis Variety, decydenci z HBO chcieliby zaadaptować klasyczny komiks ze stajni DC – Watchmen. Co wy na to?

Watchmen, a właściwie Strażnicy, na rynku komiksów pojawili się w 1986 roku. Ich autorem (scenariusz) jest Alan Moore – jeden z najważniejszych twórców komiksu w historii. Seria, składająca się na dwanaście zeszytów, szybko osiągnęła status kultowej. A to dlatego, że z uwagi na swoją tematykę – ukazywanie losów superbohaterów, przebywających na emeryturze, którzy po latach jednoczą się w obliczu nowego zagrożenia – stanowiła formę rozliczenia z epoką komiksowej opowieści superbohaterskiej, rozpoczętą w USA w latach 30. Sukces przyniósł nagrody (m.in. nagroda za najlepszy komiks na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Angoulême w 1989 roku) oraz równomierne uznanie fanów i znawców.

Owocem popularności komiksu była kinowa adaptacja, która miała swoją premierę w 2009 roku. Za reżyserię filmu odpowiadał Zack Snyder. Obraz wywołał jednak skrajne emocje – od zachwytów po rozczarowania. Bo choć Watchmen: Strażnicy w moich oczach do dzisiaj bronią się wyjątkową formą i głębią treści, stanowiąc jednocześnie jeden z najlepszych przykładów twórczego przeniesienia komiksu na medium filmowe, to jednak nie wszyscy są z tej wizji zadowoleni. Przeciwnicy zarzucają filmowi chociażby pretensjonalność oraz niekorzystne gospodarowanie dobieranymi przez twórców wątkami fabularnymi. Być może zatem forma serialu telewizyjnego byłaby dla Watchmen lepsza? Mnie wystarczy dzieło Snydera, ale nie pogardzę dłuższą, a co za tym idzie, pełniejszą przygodą ze Strażnikami.

Na stanowisko showrunnera serii przymierzany jest Damon Lindelof, pracujący przy takich serialach jak Pozostawieni (kończących w tym roku emisję) oraz przede wszystkim Zagubieni. Lindelof widzom kinowym bardziej znany jest jednak jako współautor scenariusza Prometeusza. Ja jednak bez ogródek muszę przyznać, że cenię sobie styl tego scenarzysty, gdyż tak jak i on lubuję się w mystery fiction. Aczkolwiek muszę uczciwie przyznać, iż miewa on momenty, gdy przesadnie stara się komplikować fabułę tam, gdzie najlepiej sprawdzają się proste rozwiązania.

Czy Damon Lindelof ma szanse sprawdzić się w adaptacji Watchmen? To może być ciekawe połączenie, lecz należy wziąć pod uwagę, iż za ewentualnym sukcesem produkcji najbardziej przemawia koniunktura. Bo paradoksalnie właśnie teraz nastał dogodny moment na filmowe rozliczenie opowieści superbohaterskiej, biorąc pod uwagę powolne, acz konsekwentne zmęczenie materiału obserwowane przez nas w tym gatunku.

Ostatnio dodane