HAYAO MIYAZAKI ZNUDZONY EMERYTURĄ. Studio Ghibli potwierdza: będzie nowy film!

Autor: Damian Halik
opublikowano

Nieczęsto zdarza się, by osoby zbliżające się do osiemdziesiątki nagle uznawały, że mają jeszcze coś do zrobienia i przerywały z tego powodu swoją emeryturę. Nieco poza kategorią są tu jednak artyści, którzy tworzyć mogą przecież aż do śmierci, o ile wena nie opuści ich przedwcześnie. Wówczas odejście nawet siedemdziesięciolatka może wzbudzić wiele skrajnych emocji wśród jego fanów – miłośnicy anime mogą jednak świętować, bo po czteroletniej przerwie powrócić postanowił Hayao Miyazaki!

W branżach artystycznych chyba nikogo już nie dziwią nagle ogłaszane przejścia na emeryturę, które często obwieszczane są jedynie na pokaz i w większości przypadków prędzej czy później skutkują powrotem, ale Hayao Miyazaki nie do końca wpisywał się w ten schemat. Gdy przed czterema laty, tuż po zaprezentowaniu widowni Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji animacji Zrywa się wiatr, 72-letni wówczas Japończyk oznajmił, że jest to jego ostatni film, wielu nie dowierzało. Jeden z najwybitniejszych artystów z Kraju Kwitnącej Wiśni zdawał się być w świetnej formie, jednak wielokrotnie wspominał o swych problemach zdrowotnych, które mocno uprzykrzały mu ukochaną pracę. Co więcej, w ślad za Mistrzem swą działalność zawiesiło także kultowe Studio Ghibli, które Miyazaki współtworzył. Na szczęście wszystko zdaje się wracać do normy.

Odkładając na bok wspomniane już problemy zdrowotne, słowa „emerytowany Hayao Miyazaki” brzmiały jakoś tak… niedorzecznie. Nie mogli w nie uwierzyć ani fani, ani tym bardziej współpracownicy Mistrza. Wprost niewyobrażalnym zdawało się dobrowolne odejście człowieka, który przez poprzednie trzydzieści lat całe dnie spędzał w budynku przy 1-4-25 Kajino-cho w podtokijskim Koganei i rzeczywiście niewiele czasu musiało upłynąć, by nadmiar pomysłów zaczął dręczyć guru japońskiej kinematografii rysunkowej. By dać ujście swym artystycznym potrzebom, Hayao Miyazaki postanowił nieco popracować – niby wciąż był na emeryturze, ale przecież mała krótkometrażówka jeszcze nikomu nie zaszkodziła… i tak zrodził się pomysł na film Boro the Caterpillar, będący przy okazji ciekawym doświadczeniem dla człowieka, który na tradycyjnej animacji zjadł zęby. Krótka produkcja o maleńkiej gąsienicy, przygotowana na potrzeby Muzeum Ghibli, była dla Miyazakiego pierwszym filmem tworzonym za pomocą animacji komputerowej. Ale czym właściwie jest Boro the Caterpillar?

To historia małej, włochatej gąsienicy. Tak małej, że z łatwością mogłaby prześlizgnąć się przez twoje palce.

Z czasem okazało się, że Boro the Caterpillar to materiał na znacznie dłuższą opowieść, a plotki o powrocie z filmowej emerytury twórcy Ruchomego zamku Hauru czy oscarowego Spirited Away: W krainie bogów zaczęły się nasilać. Powyższy opis jest dość enigmatyczny, ale Hayao Miyazaki (już oficjalnie) twierdzi, że będziecie chcieli obejrzeć ten film. Nie zważając na pozorną infantylność, projekt wzbudza ogromne emocje, ale największą rolę ogrywa tu oczywiście magia nazwiska. Pierwsze informacje na ten temat pojawiły się już jesienią zeszłego roku. Wiosną widmo powrotu Japończyka znów powróciło, a pod koniec maja na stronie Studia Ghibli można było nawet znaleźć ogłoszenie, zachęcające młodych artystów do współpracy przy trzyletnim, tajemniczym projekcie. I choć zarobki nie powalały (oferta opiewała na 200 000 jenów miesięcznie, czyli około 1800 dolarów), wszyscy przeczuwali, z jakim zaszczytem wiąże się ta praca…

Od opublikowania tajemniczego ogłoszenia minęło trochę czasu, ale teraz dobra nowina rozbrzmiała już oficjalnie: Hayao Miyazaki powraca z emerytury a Studio Ghibli wznawia działalność. Idąc tropem wspomnianej oferty, prace nad projektem mają ruszyć 1 października. Jak na razie nie ujawniono przewidywanej daty premiery Boro the Caterpillar, ale Toshio Suzuki – współtwórca SG i producent większości filmów studia – zapowiada, że nowa animacja na pewno pojawi się przed mającymi się odbyć w Tokio Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi 2020, a jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, premiery możemy spodziewać się już pod koniec 2019 roku.

Na koniec mała ciekawostka: choć powrót Hayao Miyazakiego jest wystarczająco wielką niespodzianką, chodzą słuchy, że ogłoszony oficjalnie projekt wcale nie musi dotyczyć pełnometrażowej wersji Boro the Caterpillar. Może się więc okazać, że twórca Księżniczki Mononoke zaskoczy nas podwójnie…

Ostatnio dodane