GRZECH JEST WSZĘDZIE! Sin City trafi na mały ekran

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Po dwóch pełnometrażowych filmach, z których jeden do dziś uwielbiany jest nie tylko przez fanów komiksowego oryginału Franka Millera, a drugi nawet przez nich bojkotowany, o Sin City znów upomniała się telewizja. Znów, bo plany pojawiły się już kilka lat temu. Jedni zapytają więc, czemu tak późno, inni załamią ręce i zawyją: po co, do ciężkiej cholery?!

O telewizyjnej adaptacji komiksów, a właściwie graficznych nowel Franka Millera mówiło się już w 2013 roku, gdy The Weinstain Company i ich wytwórnia Dimension zapowiadali przeniesienie na mały ekran kilku innych kinowych projektów. Tak powstały dwa sezony Krzyku i pierwszy The Mist, który zadebiutuje 22 czerwca. Kto wie, może przypominanie o telewizyjnym Sin City to element kampanii reklamowej, mającej na celu podgrzanie atmosfery przed serią opartą na prozie Stephena Kinga?

Tak czy inaczej, o samej produkcji wiadomo na razie niewiele. Ale nawet ta dość lakoniczna informacja, że jej scenarzystą został Glen Mazzara (odpowiedzialny między innymi za The Walking Dead) już buduje napięcie. Serial wyreżyseruje Len Wiseman (Underworld, Szklana pułapka 4.0, Pamięć absolutna czy telewizyjny Lucyfer).

Reżyserowane przez Roberta Rodrigueza, Franka Millera i Quentina Tarantino Sin City – Miasto grzechu było, chyba nie tylko dla mnie, objawieniem. Do dziś żałuję, że nigdy nie oglądałem go w kinie. Wszechobecna na ekranie przemoc, zepsucie, (biała) krew tryskająca na wszystkie strony. Rasowe skurczysyny, silni honorowi faceci, równie silne, niezależne kobiety uosabiające przy tym wszystkie, nie tylko męskie, fantazje. A całość skąpana w czerni i bieli. No, i ten prolog i czołówka! Palce lizać! Nie ma się co dziwić, że po sukcesie tego filmu przed Frankiem Millerem tak szeroko otwarły się wrota Hollywood. Gdyby nie Sin City – Miasto grzechu, nie powstałoby 300 (ani 300: Początek imperium), nie trafiłby na ekran Spirit – Ducha Miasta. Żaden z tych tytułów, nawet ten z okrzykiem „This is Sparta!”, nie dorównał obrazowi tria Rodriguez/Miller/Tarantino.

Różnicę robiła też obsada – marzenie. Jaki film dziś może się taką pochwalić?

Bruce Willis, Mickey Rourke, Clive Owen, Benicio Del Toro, Elijah Wood, Jessica Alba, Jaime King, nieżyjąca już Brittany Murphy, Josh Hartnett, Michael Clarke Duncan, Michael Madsen, Rosario Dawson, Nick Stahl, Devon Aoki, Carla Gugino, Alexis Bledel, zmarły niedawno Powers Boothe, Rick Gomez, Rutger Hauer. Nawet niewielkie epizody pamięta się do dziś.

Tym bardziej szkoda, że szumnie zapowiadana (nie tylko usuwanymi z plakatów sutkami Evy Green) Sin City 2: Damulka warta grzechu okazała się wtórna i zwyczajnie nudna, mimo iż w jej obsadzie nie brakowało świetnych aktorów i gwiazd. Oprócz Evy Green do projektu dołączyli przecież Josh Brolin, Joseph Gordon-Levitt, Ray Liotta, Christopher Lloyd, Stacey Keach czy Lady Gaga.

Kiedy powstanie i jakie ma być telewizyjne Sin City? Żadnych konkretnych dat na razie nie podano. Twórcy zapowiadają raczej odejście od konwencji filmu Rodrigueza oraz wprowadzenie nowych postaci. Czyli… nic nowego. Ucieczka od porównań to jedyna słuszna droga. Nie spodziewam się arcydzieła na miarę telewizyjnego Fargo. Wystarczy, by telewizyjny reboot pozwolił zapomnieć o blamażu Damulki i zaprowadził nas w inne, mroczne zaułki Miasta Grzechu.

 

Ostatnio dodane