GDANSK. Nowy film Neilla Blomkampa inspirowany grafikami Jakuba Różalskiego

Autor: Damian Halik
opublikowano

Dawno nie informowaliśmy o nowych filmach spod szyldu należącego do Neilla Blomkampa Oats Studios. Po przyjętej z wielkim entuzjazmem serii krótkometrażówek, zainteresowanie niezależną twórczością reżysera Dystryktu 9 zaczęło mocno spadać – on sam zapewne też to zauważył, gdyż jego studio na kilka miesięcy zamilkło. Od niedawna OS znów publikuje, a ich najnowsze dzieło nosi znajomo brzmiący tytuł GDANSK.

Jakub Różalski dawno już okrzyknięty został artystą, którego prace koniecznie powinny stać się kanwą do kreacji filmowego uniwersum (póki co trwają prace nad grą Iron Harvest). Z jednej strony przypominają one styl Józefa Chełmońskiego, z drugiej zaś wśród przepełnionych naszym rodzimym folklorem i nawiązaniami do ważnych wydarzeń w historii Polski pejzaży można odnaleźć liczne elementy z dieselpunkowego podwórka. Najsłynniejszą serią jego autorstwa jest World of 1920+, gdzie na polach toczonych w tamtych czasach walk czy też wśród – zdawałoby się – zwyczajnych krajobrazów kroczą olbrzymie machiny wojenne. Neill Blomkamp postanowił jednak sięgnąć do nieco mniej futurystycznego obrazu 1410, który odnosi się oczywiście do bitwy pod Grunwaldem. Oto jak symbolizujący potęgę Zakonu Krzyżackiego gigant prezentuje się w filmie GDANSK.

Jak na zaledwie dwuminutową animację, GDANSK dostarcza aż nadto treści. Można się jedynie zastanawiać, czy aby na pewno górzyste tereny i nawiązanie do nadmorskiego miasta (wówczas znajdującego się na terytorium państwa krzyżackiego), mają związek z samą bitwą pod Grunwaldem, ale uznajmy to za artystyczną wizję południowoafrykańskiego reżysera. Być może to moja nadinterpretacja, ale warto też zwrócić uwagę na hardego polskiego chłopa, który porywa się z siekierą na giganta oraz pojawiający się po animacji fragment piosenki Never Ending Story – jak gdyby podsumowujący wzajemne stosunki polsko-niemieckie i odgrzewane animozje.

GDANSK ma dać początek nowej serii krótkometrażówek Oats Studios, zatytułowanej Medieval Giants (Średniowieczni giganci). Być może znajdzie się więc miejsce dla inspiracji innymi pracami Jakuba Różalskiego. Nawiązujący do polskiej historii film nie zmienia jednak położenia studia.

Nadejście nowej ery w finansowaniu produkcji filmowych – jak szumnie zapowiadano cel powołania do życia Oats Studios – będzie musiało jeszcze trochę poczekać. Pierwotnie niezależny projekt autora Dystryktu 9 wypłynął 31 maja za sprawą tajemniczego zwiastuna. Już dwa tygodnie później mogliśmy nacieszyć oczy dwudziestominutowym filmem Rakka, zapowiadającym serię zrealizowanych z olbrzymim rozmachem krótkometrażówek (kolejne to Firebase oraz Zygote), składających się na większe, futurystyczne uniwersum. Po świetnie zapowiadającym się starcie, Oats Studios wielu jednak zawiodło, z każdą kolejną produkcją rozmieniając na drobne zaufanie, jakim obdarzyło ich grono wiernych fanów południowoafrykańskiego reżysera. Nagle, 3 sierpnia, studio wstrzymało publikowanie w internecie nowych krótkometrażówek.

Trzy miesiące w limbo to sporo czasu, który można było wykorzystać na przemyślenie projektu. Wiele wskazuje jednak na to, że Oats Studios wciąż nie jest w stanie wyznaczyć sobie jednolitego kierunku rozwoju, publikując przy tym kolejne krótkometrażowe tytuły, zapoczątkowujące coraz to nowsze serie. I GDANSK, który został opublikowany przedwczoraj, także jest jednym z nich.

Warto jednak zauważyć, że ostatnie filmy Blomkampa to animacje. Być może reżyser dostrzegł światełko w tunelu prowadzącym do współpracy z przedstawicielami branży gier komputerowych. Obecnie twórca Elizjum jest też zaangażowany w przenoszenie na wielki ekran powieści The Gone World (20th Century Fox) Toma Sweterlitscha, który współtworzył scenariusze do dotychczasowych tytułów OS – prawdopodobnie także filmu GDANSK.

"1410", rys. Jakub Różalski

„1410”, rys. Jakub Różalski

Ostatnio dodane