DISNEY idzie na swoje. Już mu NETFLIX niepotrzebny

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Decydentom z Disneya spodobał się sposób funkcjonowania platformy Netflix. Spodobał tak bardzo, że planują stworzyć własne medium strumieniowe. Ale straci na tym Netflix, gdyż na skutek tego ruchu Disney zamierza wycofać wszystkie swoje produkcje z zawartości popularnej platformy telewizyjnej.

Włodarze Disneya we wtorek poinformowali publikę o nadchodzących zmianach, bazując na oficjalnym raporcie o zarobkach. Niedługo próżno będzie nam szukać Disneyowskich produkcji w Netflixie. Zamiast tego do roku 2019 ma powstać nowa platforma strumieniowa, skupiająca tylko widowiska sygnowane nazwiskiem twórcy Myszki Miki. Funkcjonować zacznie najpierw w USA , by w przyszłości rozszerzyć zasięg globalnie.

Bob Iger, dyrektor generalny Disneya, powiedział w wywiadzie, że wytwórnia utrzymywała „dobre relacje” z Netflixem, ale postanowili skorzystać z możliwości przeniesienia swojej zawartości w nowe miejsce. Według Igera, usunięte mają być zarówno animacje Disneya, jak i Pixara. Niejasna sytuacja jest z produkcjami  Marvela oraz Gwiezdnymi wojnami. W 2019 roku, gdy platforma strumieniowa Disneya będzie już gotowa, będą miały okazję zadebiutować w niej planowane na ten rok premiery kinowe, w tym aktorski Król lew czy wyczekiwane sequele animacji: Kraina lodu 2 oraz Toy Story 4.

By zrealizować swój cel, Disney za 1,58 mld dolarów wykupił większość udziałów firmy BAM Tech, odpowiedzialnej za tworzenie technologii strumieniowych. Iger podkreśla, że:

To znacząca zmiana strategiczna dla nas. Czuliśmy, że mając kontrolę nad tą firmą, której efekty pracy nam imponowały, po zakupie 33 procent jej udziałów osiągniemy kontrolę nad naszym losem.

Disney idzie zatem na swoje. Przypomina to relację, w której jedna osoba, po podpatrzeniu pracy tej drugiej, adaptuje jej pomysły na korzyść własnej działalności. Ale na tym układzie najbardziej straci Netflix. Tuż po tym, jak Disney ogłosił odejście z platformy wraz ze swymi produkcjami i tworzenie własnej platformy strumieniowej, ceny akcji Netflixa na giełdzie poszły w dół. Firma straciła jakieś 5% wpływów.

Czy jest to chwilowe trzęsienie w fasadach amerykańskiej platformy telewizyjnej, czy zapowiedź pierwszego poważnego kryzysu, który otworzy furtkę innym wytwórniom do podążania śladami Disneya? Co wtedy zostanie z pionierskiego pomysłu Netflixa, zakładającego skupienie dużej liczby różnorodnych produkcji w jednym miejscu? Prawda jest taka, że produkcje Disneya to zaledwie procent całej zawartości Netflixa. I choćby dlatego nie powinniśmy obawiać się o przyszłość platformy. Ale sygnał w świat został wysłany i zobaczymy, co z niego wyniknie.

Ostatnio dodane