Czy DOBRY KATOLIK to taki, który nie uznaje celibatu? Zwiastun spieszy z odpowiedzią

Autor: Jakub Piwoński
opublikowano

Zaprawdę trudno jest być filmowym księdzem – tym katolickim rzecz jasna. Scenarzyści nie mają bowiem dla nich łatwych ról. Filmowy klecha albo zaciągany jest do odprawienia egzorcyzmów, albo przed sąd, by tłumaczył się z aktu pedofilii. Gdy już zapowiada się, że bohater będzie mógł w końcu odprawić w spokoju mszę, przed jego obliczem staje kobieta, która kruszy jego serce i podaje w wątpliwość instytucję celibatu.

Z takim dylematem boryka się bohater filmu The Good Catholic, co sugeruje nam zarówno opis fabuły filmu, jak i jego zwiastun. Daniel jest młodym księdzem, który kocha swoją pracę jak nikt inny. Do czasu, gdy pozna Jane. Co wyniknie z tej znajomości? Czy wodzony na pokuszenie w końcu ulegnie, czy też postanowi wytrwale realizować swoją misję? Jak by nie patrzeć, szykuje się powtórka z Ptaków ciernistych krzewów. Wiara w słuszność religijnych praktyk zostanie ponownie poddana próbie. A nastąpi to już ósmego września tego roku – wtedy film wejdzie oficjalnie na zagraniczne ekrany.

Za kamerą tego skromnego dramatu stanął Paul Shoulberg. Jego nazwisko nic mi jednak nie mówi. Ale rzut oka na IMDB wskazuje, że nie jest to pierwsze podejście reżysera do tematyki religijnej – w 2015 popełnił on film pt. Walter, traktujący o samozwańczym synu Bożym. Nieco lepiej jest jednak z obsadą, w której można dostrzec kilka znanych twarzy. Najważniejsza z nich to z pewnością Danny Glover, który wcielił się rolę starszego księdza, będącego prawdopodobnie mentorem głównego bohatera. Ale umówmy się – dzisiaj obecność aktora w jakimkolwiek projekcie już dawno przestała gwarantować sukces.

I też tego sukcesu w wypadku The Good Catholic raczej bym się nie spodziewał. Bije od niego trudna do przełknięcia słodycz, niewspółmierna do podejmowanego problemu. Ja wiem, że kino religijne to nie tylko wielkie widowiska oparte na treściach Biblii, ale także, albo przede wszystkim, kameralne historie o ludziach wielkiej wiary lub tej wiary poszukujących. Ale dlaczego muszą one odpychać swoją sztucznością? Skrzydeł filmowi dodadzą jednak kontrowersje – ciekawe, czy polscy dystrybutorzy zdecydują się udostępnić rodzimej widowni jak by nie patrzeć kolejny obrazoburczy w stosunku do wiary i jej założeń film. Tyle się ostatnio mówi o sensie celibatu, że obraz Shouleberga, abstrahując od jego ewentualnej jakości, mógłby z powodzeniem się w tę dyskusję wstrzelić.

Choć szczerze w to wątpię, istnieje jednak cień szansy, że w przypadku zapowiedzi The Good Catholic bardzo się mylę, a film rzuci mnie na kolana, tak jak uczynił to przed kilku laty dramat pt. Kalwaria. Też o księdzu. Też o mrokach i niedoskonałościach ludzkiej duszy. Też o wyborach. Ale w tym wszystkim o wiele bardziej przekonujący. Ludzki, po prostu.

Ostatnio dodane