PO CO TEN CAŁY HEJT, czyli co wiadomo o pierwszym polskim serialu Netflixa?

Autor: Damian Halik
opublikowano

Sporo emocji wywołały teasery nowej produkcji Netflixa, które trafiły dziś do sieci. W trzech nagraniach Agnieszka Holland poświęca łącznie niespełna dwie i pół minuty na mówienie rzeczy, które właściwie nie zdradzają widzom żadnych szczegółów. Jedyne, co nie budzi wątpliwości, to fakt, że będzie to pierwszy polskojęzyczny serial, jaki wyprodukowany zostanie na zlecenie internetowego giganta.

Gdy w maju pojawiły się informacje o tym, że ekranizacja Wiedźmina, nad którą Tomasz Bagiński (KatedraSztuka spadania) wraz z Platige Image pracują od jakiegoś czasu, ostatecznie zostanie wyprodukowana we współpracy z Netflixem, wszyscy cieszyli się z „polskiego sukcesu”. Nie ma w tym nic złego, bo ciężko mieć dobre zdanie o obecnym stanie naszej rodzimej kinematografii, jednak warto pamiętać, że Wiedźmin będzie serialem anglojęzycznym, co nakazywałoby choć przez chwilę zastanowić się, na ile będzie on „polski”. Dziś Netflix nie pozostawił nam pola do zastanowienia – oficjalnie ogłoszono, że trwają prace nad pierwszą polskojęzyczną produkcją, którą powierzono Agnieszce Holland. Tu jednak uaktywnia się nasza narodowa przekora, która nakazała części społeczeństwa reakcję zupełnie inną, niż majowy hurraoptymizm. Pytanie tylko dlaczego, skoro o nowej produkcji nie wiadomo praktycznie nic?

Teasery wrzucam w kolejności chronologicznej, choć nie ma to w tej sytuacji większego znaczenia. Już pierwsze z nagrań daje nam sygnał, że nie będziemy bawić się w odgrzewanie historii, które wydarzyły się naprawdę. Wręcz przeciwnie, w serialu ukazana zostanie alternatywna wizja rzeczywistości, co z miejsca powinno ucieszyć. Przecież science fiction zawsze jest w cenie, a wszyscy mamy już dość odgrzewania historii i maglowania jej na wszelkie możliwe sposoby, które służą pompowaniu balonika z napisem „Chwała Wielkiej Polsce”. Nieco zamieszania wprowadza jednak drugi filmik, w którym Holland otwarcie mówi o tym, jak bardzo chciałaby przełożyć na język rozrywki wydarzenia, jakie miały miejsce w Polsce w ostatnim stuleciu.

To w końcu będzie ta historia czy nie? Będzie, ale z materiałów prasowych wynika, że w wersji mocno skrzywionej i raczej na zasadzie nawiązań:

W 2002 roku, dwadzieścia lat po straszliwym ataku terrorystycznym z 1982 roku, który pogrzebał polskie nadzieje na wyzwolenie i zapobiegł upadkowi Związku Radzieckiego, student prawa z ideałami i skompromitowany oficer śledczy odkrywają spisek, który pozwolił utrzymać żelazną kurtynę i represyjne państwo policyjne w Polsce.

Mowa więc o serialu utrzymanym w klimacie zimnowojennego thrillera, którego akcja toczyć będzie się w czasach współczesnych, choć wizja świata przedstawionego zapewne mocno będzie odbiegać od tego, co widzieliśmy na ulicach przed piętnastoma laty:

Po dwóch dekadach pokoju i dobrobytu, przywódcy reżimu wcielają w życie tajny plan obmyślony wspólnie z nieoczekiwanym przeciwnikiem jeszcze w latach 80. Spisek radykalnie odmieni Polskę i wpłynie na życie wszystkich mieszkańców kraju – i całego świata. Intryga odkryta przez bohaterów może wzniecić rewolucję, a rządzący nie cofną się przed niczym, żeby zachować ją w tajemnicy.

Thriller w polskich realiach, puszczający oko do fanów Philipa K. Dicka i jego Człowieka z Wysokiego Zamku. Przecież to brzmi świetnie! Coś jednak poszło nie tak…

Trzeci teaser nie wnosi do tej historii nic, poza potwierdzeniem, że na planie zameldują się przede wszystkim Polacy, co może cieszyć w zależności od tego, kto ostatecznie zostanie zaangażowany. Przejdźmy więc do tego, co wiadomo w tym momencie:

Niezatytułowany jeszcze serial będzie się składać z ośmiu odcinków i trafi do biblioteki Netflixa w przyszłym roku. Wraz z Agnieszką Holland za kamerą stanie także Kasia Adamik (Amok), a reszta ekipy także powinna składać się w większości z naszych rodaków. Pomysłodawcą jest natomiast debiutujący Joshua Long, co może budzić pewne obawy, choć mało prawdopodobne, by Netflix nie zdecydował się wesprzeć go pomocą kogoś bardziej doświadczonego. Tym bardziej, że za produkcję odpowiadać mają The Kennedy/Marshall Company oraz The House Media Company. Pierwsza z firmy ma tak olbrzymi dorobek, że ani przez moment nie powinniśmy się obawiać o jakość serii. Frank Marshall, który produkował przecież wszystkie filmy o Indianie Jonesie czy trylogię Powrót do przyszłości (a to dopiero szczyt jego portfolio), tak mówi o nowym wyzwaniu:

O współpracy z Agnieszką Holland marzyłem od dłuższego czasu, dlatego bardzo się cieszę, że będę mógł podjąć się produkcji serialu dla serwisu Netflix i pracować razem z niezwykle utalentowanymi aktorami i ekipą filmową z Polski. Zawsze fascynowała mnie historia zimnej wojny i wszystko to, co działo się w Polsce w latach 80. ubiegłego wieku.

Z kolei reprezentujący to samo studio Robert Zotnowski ma na koncie House of Cards, którego cztery odcinki wyreżyserowała Agnieszka Holland, a polskie The House Media Company wyprodukowało między innymi W ciemnościPokot, więc także doskonale wiedzą, jak wygląda współpraca z utytułowaną reżyserką. Brzmi dobrze, więc gdzie tu problem?

Cóż, to najprawdopodobniej jest już nasza narodowa mentalność, niepozwalająca części społeczeństwa oddzielać poszczególnych sfer życia społecznego od siebie. Pomijając oczywiście malkontentów, którzy z miejsca uznali, że serial będzie kiepski, bo jest polski, największy hejt wywołała Agnieszka Holland. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych na świecie polskich artystek? A gdzie tam. Przecież to tylko „Nienawidząca Polaków żydówa”, „KODomitka”, „AntyPolska Kur…” – innymi słowy, w Tworkach znowu podłączyli internet, a Netflix właśnie stracił paru nie do końca normalnych klientów oburzonych zatrudnieniem osoby, z której poglądami się nie zgadzają. Internetowa Husaria ruszyła do ataku, bo kto inny obroni Polskę?

Wracając jednak do konkretów, zapewne niebawem Netflix zdradzi nieco więcej na temat projektu. Na wojujących w internetach „najprawdziwszych z prawdziwych” nic nie poradzimy, a po zakończeniu castingów, o ile w obsadzie nie znajdą się Karolak czy Adamczyk, także malkontenci będą musieli wstrzymać się z komentarzami do momentu premiery. My zaś będziemy informować na bieżąco o postępach prac nad serialem, licząc przy tym, że będzie przynajmniej tak dobry, jak Pakt czy Wataha od HBO, bo zapleczem produkcja reżyserowana przez Holland z pewnością nie ustępuje konkurencji.

Ostatnio dodane