ANNE HATHAWAY JAKO PLASTIKOWA LAL(K)A. Ideał w roli „ideału”?

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Hollywood wciąż potrafi zaskakiwać. Gdy wydaje się, że nic człowieka nie zadziwi, pojawia się informacja, która sprawia, że przeciera on oczy ze zdumienia i zastanawia się czy dziś nie 1 kwietnia. Anne Hathaway ma wcielić się w Barbie. Tak, lalki Barbie. Co istotne, jest drugą kandydatką do tej roli. Zastąpi… Amy Schumer. Trudno o większą castingową rozbieżność.

Anne Hathaway prawdopodobnie zagra lalkę Barbie. Zastąpi w tej roli…

…Amy Schumer.

Przyzwyczaiłem się już do głupich pomysłów hollywoodzkich producentów, więc odruchowo pomyślałem, że wprowadzanie do kin aktorskiej wersji przygód Barbie to kolejny zamach na intelekt nawet średnio bystrych widzów, do których chyba sam się zaliczam. „Zdobywczyni Oscara zagra lalkę Barbie”. Przeczytajcie do zdanie trzy razy i sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy nie brzmi to idiotycznie.

Na szczęście postać Barbie miała stanowić tylko pretekst do stworzenia przewrotnej historii. Tak przynajmniej wynikało z pierwotnej wersji scenariusza filmu, w którym główną rolę miała zagrać Amy Schumer.  Film z jej udziałem zapowiadał wywrócenie do góry nogami obrazu plastikowego ideału piękna. Jej bohaterka zostaje bowiem wyrzucona z „Barbielandu”, ponieważ nie pasuje do obowiązującego w nim kanonu. Opuszcza zatem sztuczny świat i zderza się z szarą rzeczywistością. Dopiero w niej odkrywa, że to nie uroda jest najważniejsza. Przekaz wydaje się prosty, jasny i oczywisty.

Amy Schumer, która swoimi występami i wizerunkiem (głównie w stand-upach, ale też w kinie) stara się wyśmiewać „ideał piękna”, którego symbolem wciąż pozostaje lalka Barbie, wydawała się świetną kandydatką do tej roli. Mimo że twórczyni Wykolejonej nie ma ostatnio dobrej prasy, a jej ostatni program The Leather Special został – bardzo słusznie – zmiażdżony przez publiczność, Schumer zrezygnowała z roli kilka miesięcy temu z powodu zbyt napiętego grafiku.

Zdobywczyni Oscara zagra lalkę Barbie. Przeczytajcie do zdanie trzy razy...

I teraz otrzymujemy wiadomość, że jej następczynią ma zostać Anne Hathaway. Powiedzieć, że panie nie są do siebie zbyt podobne, to nie powiedzieć nic – zwłaszcza w kontekście tej konkretnej roli. Amy Schumer ma 1,70 m wzrostu, waży ponoć 70 kilogramów. Hathaway jest od niej trzy centymetry wyższa i – jeśli wierzyć ostatnim doniesieniom – aż o 11 kilogramów lżejsza. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to Kobieta-Kot z trzeciej części trylogii Mrocznego Rycerza bardziej wpasuje się w kanon urody z katalogu Barbie.

Dlatego przyznam, że nie rozumiem rozbieżności w doborze aktorek do tej roli. Każdy, kto zna twórczość Amy Schumer, domyślał się, że film z jej udziałem mógł być nieco wulgarną komedią o przygodach nietypowej, nieidealnej Barbie. Albo wyszłoby zabawnie, albo żenująco, ale przynajmniej warto byłoby czekać. Jak jednak obronić ten – całkiem niezły – pomysł, gdy jej następczynią ma zostać aktorka przez wielu uważana za jedną z najpiękniejszych i najseksowniejszych hollywoodzkich gwiazd, a przez niektórych wręcz za ideał? Ideał w roli nieidealnego, lalkowego ideału? To ci dopiero paradoks.

Ostatnio dodane