Ranking

NAJLEPSZE FILMY 2016 – Złote Kraby

10 najlepszych filmów, które pojawiły się w polskich kinach w 2016 roku.

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Bez zbędnych słów –  oto dziesięć najlepszych filmów roku wybranych przez redakcję film.org.pl. Jak zawsze braliśmy pod uwagę tylko te filmy, które miały polską premierę między 1 stycznia a 31 grudnia 2016 roku.

Najlepsze seriale, aktorzy i kwestie techniczne – TUTAJ.

Archiwalne wyniki Złotych Krabów dostępne są TUTAJ.

 

*

10. SŁUŻĄCA – Ah-ga-ssi

Najszerzej znany z Oldboya Chan-wook Park po nakręceniu anglojęzycznego Stokera wraca do Korei Południowej. Jego Służąca estetycznie stoi na bardzo wysokim poziomie, a scenariuszowe wolty sprawiają, że ręce same składają się do oklasków. Pozornie prosta historia młodej pokojówki, cwanego hrabiego i naiwnej panny z bogatego rodu komplikuje się, aż miło. Łącząc zmyślny thriller z wysmakowaną erotyką i szczyptą kiczu reżyser stworzył jeden z najciekawszych filmów 2016 roku.[Jan Dąbrowski] [RECENZJA]

 

9. ZWIERZĘTA NOCY – Nocturnal Animals

W 2009 roku Tom Ford, słynny projektant mody, bardzo udanie zadebiutował jako reżyser Samotnego mężczyzny. Musieliśmy czekać siedem długich lat, by przekonać się, że debiut ten nie był kwestią przypadku. Zwierzęta nocy to niesamowity thriller, rozgrywający się na wielu płaszczyznach czasowych i opowiedziany na kilku poziomach fabularnych, a w dodatku jeszcze bardziej stylowy niż Samotny mężczyzna. Wszystko zostało tu dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, a na uwagę zasługuje zwłaszcza wspaniałe aktorstwo (Amy Adams, Jake Gyllenhaal, Michael Shannon) i doskonała ścieżka dźwiękowa, której autorem jest Polak Abel Korzeniowski. Zwierzęta nocy razem z Neon Demon to najbardziej zachwycające filmy 2016 roku. [Dawid Myśliwiec] [RECENZJA]

 

8. ZWIERZOGRÓD – Zootopia

Jeśli na początku minionego roku animacje Disneya nadal kojarzyły się powszechnie z tradycją, obyczajową ostrożnością i morałami, Zwierzogród zmienił ten stan rzeczy w sposób iście spektakularny. Oto animacja, która bierze za cel problemy rasowe współczesności i opowiada o nich w sposób zaskakująco dojrzały i złożony, nie sprowadzając skomplikowanej problematyki do poziomu czytanki dla dzieci. Co więcej – robi to przy użyciu niespodziewanego gatunkowego sztafażu, buddy (bunny?) cop movie, który sprawdza się w tym kontekście zaskakująco dobrze.[Grzegorz Fortuna] [RECENZJA]

7. LOBSTER

Zaskakująca antykomedia romantyczna a jednocześnie potwornie szczera wiwisekcja związków partnerskich – od ich funkcjonowania w ramach społeczeństwa, z wszelkimi umownymi nakazami i zakazami (tutaj przefiltrowanymi przez skrajnie groteskowy czarny humor), do obostrzeń nakładanych już przez samych partnerów. Celne i momentami aż nazbyt prawdziwe, podane w narkotycznym sosie, a w połączeniu z ascetyczną formą – gdzie każdy absurd prezentowany jest przez bohaterów bez cienia emocji na twarzy (ze świetnie wykalkulowanymi wyjątkami), daje prawdziwą petardę prosto z gonad kina najdziwniejszego. Zabawna a jednocześnie niezwykle gorzka produkcja, której ukoronowaniem jest wybitnie niefarrelowa rola Colina Farrella – Irlandczyk, tutaj z wujowym wąsem zakrywającym twarz, udowadnia po raz kolejny, że zakres aktorskich umiejętności ma naprawdę szeroki. Yorgos Lanthimos znowu intryguje na potęgę – dziwny typ. [Radosław Pisula] [RECENZJA]

 

6. WOŁYŃ

Film, z którym chyba każdy łączył wielkie nadzieje i zarazem film, który owe nadzieje spełnił. Wszyscy wiedzieliśmy, że historia rzezi na Wołyniu to temat szalenie trudny, drastyczny, w którym łatwo o uproszczenia, przeinaczenia. Wszyscy znamy też Wojciecha Smarzowskiego, który jest dość niepokornym twórcą, uwielbiającym brudny realizm, wiedzącym, jak grać na emocjach widzów. Gdy połączymy więc tematykę z wrażliwością reżysera to teoretycznie poruszamy się po bardzo grząskim gruncie, w którym ginie wszystko prócz wizji nieludzkiej przemocy. Całe szczęście jest zupełnie inaczej – brutalność jest przytłaczająca, ale z pola widzenia nie znika w żadnym momencie pojedynczy człowiek (świetny debiut Michaliny Łabacz). Smarzowski sprawiedliwie rozkłada akcenty, w którym dobro i zło nie mają narodowości i religii, tylko twarz ludzkich zwierząt zdolnych do najgorszego z powodów, których sobie nie wyobrażamy siedząc przy ciepłym kominku. To film skąpany w szarościach, unikający tanich oskarżeń i łopatologicznego pokazywania kawałka smutnej historii. Kino, o którym będziemy pamiętali za lat 10, 20 i 50. [Rafał Oświeciński] [RECENZJA]

5. NOWY POCZĄTEK – Arrival

W przypadku tego filmu użycie przymiotnika „fantastyczny” zadziała dwojako. Cała jego kompozycja jest tak pełna, że trudno znaleźć miejsce na wciśnięcie chociażby małej szpilki krytyki. Cudownie się na ten obraz patrzy w oderwaniu od treści, ale i cudownie się tę treść rozpamiętuje w oderwaniu od obrazu. Jeszcze lepiej się ten film słyszy, za sprawą wyjątkowej (choć odtwórczej) partytury Johanssona. W ujęciu stricte najistotniejsze jest jednak realizowanie przez Villeneuve’a fantastycznych tradycji. Choć nie bez znaczenia mają w filmie zawiłości czasu, cenniejsza dla mnie jest jego główna metafora. Styczność z obcą, pozaziemską cywilizacją (niezwykle zresztą wiarygodna) posłużyła jako wgląd w ludzką, ułomną naturę, borykającą się z komunikacyjnymi trudnościami. Jest więc Nowy początek swoistym hołdem złożonym mechanizmom języka – będącym zarazem wyznacznikiem naszego cywilizacyjnego rozwoju. Czuć w tym twórcze przemieszanie Bliskich spotkań trzeciego stopnia z Kontaktem. Film absolutnie wyjątkowy, wykraczający poza ramy swej sztuki, bo formułujący dla dzisiejszego, skłóconego świata uniwersalne, pokojowe przesłanie. Villeneuve jednocześnie udowadnia, jak dobrze czuje się w science fiction, do którego od zawsze go zresztą ciągnęło. Po takiej prezentacji o jakość będącej właśnie w postprodukcji kontynuacji Blade Runnera możemy być spokojni. [Jakub Piwoński] [RECENZJA]

 

4. GWIEZDNE WOJNY: ŁOTR 1 – HISTORIE

Są filmy, czyli takie obrazy, które obejrzymy raz, góra dwa, a potem o nich zapomnimy, albo wracamy do nich w przypadku, gdy jesteśmy kompletnie znudzenie. Są również Filmy, takie, które nawet obejrzane raz zapadają nam w pamięć na zawsze.

Marka Star Wars, czyli po polsku Gwiezdne wojny od wielu lat elektryzuje fanów kina nie tylko tych lubujących się w opowieściach dziejących się w kosmosie. Pierwsza trylogia powstała w latach 1977 – 1983, zmuszając potem widzów do oczekiwania aż 16 lat na nową odsłonę serii, kiedy to otrzymaliśmy trzy nowe filmy, dziejące się przed „starą trylogią”.

O ile mający swoją premierę w 2015 kolejny film spod znaku SW, czyli Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy wywołał wśród krytyków i kinomanów mieszane uczucia, to najnowszy epizod, czyli Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie stał się legendą, zanim jeszcze mogliśmy obejrzeć go w kinie. Obiecywano nam wiele, powrót do korzeni, do wciągającej atmosfery, to uczucia strachu pełzającego nam po karku i plecach, gdy Darth Vader dusił swoją kolejną ofiarę przy użyciu Ciemnej Strony Mocy. I właśnie to otrzymaliśmy – wyznacznik nowej drogi, tej mroczniejszej, ciemniejszej właśnie, którą, miejmy nadzieje, kolejne filmy z tego cyklu również będą podążać. Przed jego następcą trudne zadanie – dorównanie, a może nawet i próba przewyższenia poprzednika. Nie ulega bowiem wątpliwości, że od dziś praktycznie wszystkie filmy „o kosmosie” będą porównywane do Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie. A to bardzo przecież dobrze. [Agnieszka Front] [RECENZJA]

 

3. AŻ DO PIEKŁA – Hell or High Water

Chciałoby się powiedzieć, że takie filmy powstają raz na dziesięć lat. Bo niemal dziesięć lat po filmie To nie jest kraj dla starych ludzi powróciły w wielkim stylu te same duchy z amerykańsko-meksykańskiego pogranicza. Scenarzysta Sicario, Taylor Sheridan, połączył siły z utalentowanym szkockim reżyserem Davidem Mackenziem, a efektem ich pracy jest jeden z najbardziej fatalistycznych filmów roku. Utrzymany w tonie smutnego rozważania bandycki quasi-western, w którym śmiech grzęźnie w gardle, gdyż umysł dochodzi do takiego wniosku jak w tytule. Come Hell or High Water – nieważne czy będzie pożar czy powódź, bo wszystko jest już przesądzone i człowiek, choćby się starał, nie zmieni przeznaczenia.[Mariusz Czernic] [RECENZJA]

 

2. SYN SZAWŁA – Son of Saul

To zdecydowanie jeden z najgłośniejszych, jak i najciekawszych filmów roku – a nawet dwóch. Zdobywca Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny 2015 zagościł bowiem w normalnej dystrybucji światowej dopiero w 2016. Przez wzgląd na temat nie był box office’owym sukcesem, co jednakże nie umniejsza jego jakości, jak i ogólnej wartości. Węgrom udało się wszak zapuścić w dotąd nieuczęszczane rejony solidnie przemielonego już przez kino Holocaustu. Unikają przy tym ckliwych laurek i skąpanych w depresji fresków – Syna Szawła ogląda się raczej jak rasowe kino akcji o paradokumentalnym rodowodzie. A pośród ogólnej beznadziei i desperacji łatwo znaleźć w nim duszę oraz iskierkę ciepła. [Jacek Lubiński] [RECENZJA]

 

1. OSTATNIA RODZINA

Dla jednych będzie to film o dysfunkcyjnej rodzinie, dla innych spojrzenie na polskie mieszkanie w bloku w nie tak dawnych czasach. Jeszcze inni uznają rewelacyjny debiut Jana P. Matuszyńskiego za próbę zrozumienia, albo przynajmniej podejrzenia wyjątkowych ludzi w ich codziennym życiu, przy czym nie jest to film ani o malarstwie Zdzisława Beksińskiego, ani o twórczej działalności jego syna, Tomasza. Sztuka jest tu wynikiem ich wyjątkowo niełatwej natury, a wiszące nad całą rodziną widmo śmierci smutnym, nie pozbawionym ironii potwierdzeniem, że każdy umrze tak, jak żył – jedni całkiem pospolicie, inni zgodnie z własnym życzeniem, a jeszcze inni jakby to już wcześniej przewidzieli. Albo namalowali.

Pierwsze miejsce dla Ostatniej rodziny nie może być zaskoczeniem, bo trudno o inne dzieło z 2016 roku w tak przejmujący sposób opowiadające o pułapkach bycia sobą. Przy czym tytuł wspaniale oddaje skrajność i fatalizm przedstawionej sytuacji, nie bez sporej dozy czarnego humoru ukazującej nieuchronność tragedii. Najwyraźniej w zeszłym roku potrzebowaliśmy właśnie takiej rodziny. [Krzysztof Walecki] [RECENZJA]

11. Neon Demon
12. Pokój
13. Bone Tomahawk
14. High-Rise
15. Cloverfield Lane 10
16. Nienawistna ósemka
17. Egzamin
18. Lament
19. Jestem mordercą
20. Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów

 

 

A WEDŁUG WAS, JAKIE BYŁY NAJLEPSZE FILMY 2016 ROKU?

Ostatnio dodane