ODRAŻAJĄCE, BRUDNE, ZŁE
 Autor: Piotr Sawicki

"Odrażające, brudne, złe" to pierwsza książka w języku polskim poświęcona w całości filmom gore: najbardziej makabrycznym i kontrowersyjnym horrorom w historii kina.

Gore, gatunek przez wielu potępiany, przez innych zaś otoczony kultem, rzadko bywa przedmiotem krytycznych dyskusji. Przewodnik omawia sto wybranych tytułów, wśród których znalazły się zarówno dobrze znane kinomanom filmy George'a A. Romero czy Wesa Cravena, jak i takie, których zapewne większość widzów wolałaby nie znać...

O autorze:
Piotr Sawicki - autor tekstów o tematyce filmowej i komiksowej, publikował m.in. w magazynie KZ, KKK, portalu Horror Online, Kwartalniku Filmowym. Prowadzi bloga "Pajęcze Gniazdo" (www.piotrsawicki.blogspot.com).

Informacje dodatkowe:
Wydanie polskie 8/2011, format 145x205, 304 strony, ISBN: 978-83-63131-00-5, wydanie I


Więcej informacji na stronie internetowej: www.yohei.com.pl

Kontakt: Wydawnictwo Yohei, ul. Skoczylasa 37, 54-071 Wrocław
tel. (71) 349 12 28, kom. 664 193 874, e-mail: poczta@yohei.com.pl

Zobacz wyniki konkursu - szczegóły po kliknięciu na niniejszy link


Recenzja książki: Krzysztof Walecki
Klub Miłośników Filmu

Trudno jest pisać o kinie gore dobrze. Filmy, w których najważniejsze są hektolitry wylanej krwi, wszechobecna przemoc oraz niemożność ucieczki bohaterów przed nią, z góry skazane są na niebyt, bądź zepchnięcie w dalsze rejony świadomości statystycznego widza. Taki człek z pewnością słyszał o "Teksańskiej masakrze piłą łańcuchową", bądź "Nocy żywych trupów", ale czy je widział? Już same tytuły dobitnie wskazują, z jakim horrorem będziemy mieli do czynienia i w tym miejscu można mówić o jakimś pozytywie, bowiem twórcy przynajmniej są szczerzy, jakie kino zrobili. W większości przypadków tytuł przekłada się nie tylko na zawartość, ale i na wartość - nie oczekujmy zatem zbyt wiele po filmach, które nazywają się "Nekromantik", "Pluję na twój grób" czy "Dom przy cmentarzu". Jednocześnie, oczekujmy wszystkiego, od urywanych kończyn i głów, po nekrofilię, kazirodztwo i inne dewiacje, o których nawet by nam się w głowach nie zaroiło. Bo gore to nie tylko krew i flaki, ale przede wszystkim przekraczanie granic narzuconych przez cywilizację, które tylko człowiek może przekroczyć. Pod tym względem ten podgatunek horroru wydaje się być nam bliższy, niż jakikolwiek inny - pierwiastek fantastyczny jest tu rzadkością, i choć częstym bohaterem tych filmów są zombie, pamiętać należy, że są to ludzie bez świadomości, martwi, u których obudziło się tylko ciało. I to właśnie ciało jest głównym bohaterem większości filmów opisanych w książce Piotra Sawickiego "Odrażające, brudne, złe. 100 filmów gore" - pierwszym polskim leksykonie kina, które, jak sam autor pisze, "bazuje na wstrząsie i przerażeniu, nie na uwodzeniu".

Już we wstępie dostajemy garść pożytecznych informacji na temat gore, które u jednych czytelników tylko potwierdzą sąd na temat tego kina (raczej negatywny), innych co najmniej zaciekawią, a jeszcze innych wprawią w kompletne zniesmaczenie, zwłaszcza faktem, że komuś takie filmy mogą się podobać. Co więcej, niektóre z nich niosą, poza obrazami tortur i śmierci, jakiś przekaz. Tymczasem Piotr Sawicki jasno daje do zrozumienia, że horror cielesny (jak niektórzy nazywają kino gore) powstał w czasach, gdy nie tylko mógł powstać (odrzucenie Kodeksu Hayesa przypada na lata 60te XX wieku), ale i dlatego, że doskonale odpowiadał ówczesnym nastrojom i lękom Amerykanów (śmierć prezydenta Kennedy'ego, wojna w Wietnamie, brak zaufania do rządu). Co nie znaczy, że każdy powstały w tym okresie amerykański film gore chciał coś zakomunikować w tej kwestii. Wręcz przeciwnie. Większość reżyserów korzystała ze swobody twórczej, aby bawić się w dosyć specyficzny sposób. Zaledwie garstka przedstawicieli "krwawej fali" chciała przemycić do swoich fabuł przemyślenia na tematy, które ich dręczyły i zasygnalizować, że w ich filmach dzieje się źle, bo i rzeczywistość już nie przypomina obrazów z Doris Day (czy kiedykolwiek przypominała?), a horrory z Borisem Karloffem nikogo już nie straszą. Ale takich twórców jak George A. Romero czy Wes Craven było niewielu.

Na szczęście, autor, w swoim leksykonie nie ogranicza się tylko do filmów produkcji USA, choć zarówno zarys historyczny, jaki nam serwuje oraz spora liczba tytułów z książki, obejmują w głównej mierze kino amerykańskie. Ale bardzo dużo jest też filmów z Azji (zarówno słynna seria "Królik doświadczalny", jak i obrazy Takashi Miike), sporo z Włoch (zwłaszcza Lucio Fulci), kilka wczesnych dzieł Davida Cronenberga, są też Niemcy, gdzie prym wiodą Olaf Ittenbach, Andreas Schnaas i Jörg Buttgereit. Polska reprezentowana jest przez tylko jeden tytuł - "Diabła" Andrzeja Żuławskiego - co wcale nie dziwi, gdyż horrorów się u nas nie kręci, tym bardziej w tej najkrwawszej odmianie. Rzecz jasna, podobnie jak w każdym tego typu przewodniku po gatunku, jedne tytuły wydają się trafione, inne mniej. O ile rozumiem znalezienie się na kartach książki Sawickiego takiej pozycji, jak "Happy Tree Friends", o tyle obecność "Pasji" Gibsona wydaje się nieporozumieniem, a postawienie tego filmu w jednym rzędzie z "Cannibal Holocaust" - naciągane. Autor nie uwzględnia również kilku współczesnych, głośnych tytułów, co wynika z jego sądu o kryzysie kina gore w Stanach Zjednoczonych, które sprzedało się wielkim studiom, tracąc tym samym "swoją uderzającą i oczyszczającą siłę". Jednak, w tym samym czasie we Francji dochodzi do prawdziwego boomu tego gatunku, co Sawicki chętnie odnotowuje, a miejsce "Piły" i "Hostelu" zajmują m.in."Martyrs" oraz "Blady strach".

"Odrażające, brudne, złe" Piotra Sawickiego są książką bardzo dobrze napisaną, miejscami wyjątkowo wnikliwą, choć przez opisy niektórych filmów, również, niełatwą. Posiada układ alfabetyczny, co, niestety, przekłada się na trudność w śledzeniu rozwoju gatunku. Chronologiczne ułożenie filmów, jak to zrobił Bartłomiej Paszylk w swym "Leksykonie filmowego horroru" byłoby lepszym posunięciem. Komu mogę polecić tę pionierską, na tym polu, lekturę? Każdemu fanowi horroru, jak również osobom, które z kinem gore nie chcą mieć nic wspólnego. Bo choć są to filmy, w większości wyjątkowo posępne, miejscami nie do zniesienia, to jednak po każdorazowym seansie, widz nie może przestać o nim myśleć, czy tego chce, czy nie. A to już dużo. Zresztą, nie oszukujmy się - czytanie o horrorach to nie to samo, co oglądanie ich. Tym bardziej należy zwrócić uwagę na książkę Sawickiego, która może posłużyć jako przewodnik po filmach gore. Jedni dowiedzą się z niej, co chcą obejrzeć, inni - czego mają unikać.

POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA