ŚWIATOWA ENCYKLOPEDIA FILMU RELIGIJNEGO
 Redakcja: ks. Marek Lis, Adam Grabicz

Filmowe drogi do głębszej rzeczywistości

Z wielką nadzieją, ale i niepewnością sięgałem po albumowe wydawnictwo zatytułowane "Światowa encyklopedia filmu religijnego". Nadzieja moja wiązała się z tym, iż polska kultura otrzyma pierwszą, pełną i gruntowną panoramę filmu religijnego. Filmu, dotąd z racji historycznych i komercyjnych (kto to będzie oglądał?) trochę nieobecnego i niedocenianego przez główne nurty i instytucje kultury. Niepewność wynikała zaś z tego, iż łatwo można było film religijny zamknąć w kościelnej kruchcie, czyli odwrócić się plecami od filmów, które problematykę religijną podejmują wprost i odważnie, ale w duchu dalekim od wszelkiej ortodoksji lub też religia jest w nich na pierwszy rzut oka nieobecna.




Więcej informacji na stronie internetowej: www.bialykruk.pl
Kontakt: Wydawnictwo Biały Kruk, ul. Szwedzka 38, 30-324 Kraków
tel. (12) 260 32 90, fax. (12) 260 34 50, e-mail: biuro@bialykruk.pl


Recenzja książki: Bartosz Wieczorek
Klub Miłośników Filmu

Encyklopedia umocniła moją nadzieję i rozwiała wątpliwości. Otrzymujemy bowiem do rąk dzieło ważne, z profesjonalnie opracowanymi hasłami, ujmujące filmy religijne w bardzo szerokim kontekście, a do tego wydane na najwyższym światowym poziomie edytorskim. Podziękowania należą się więc w pierwszym rzędzie Wydawnictwu Biały Kruk oraz redaktorom dzieła - ks. Markowi Lisowi, teologowi i filmoznawcy oraz Adamowi Garbiczowi, krytykowi i historykowi filmu. Redaktorzy są zarazem autorami blisko 400 haseł z wszystkich 1700. Autorami haseł są też znawcy tej miary co Andrzej Kołodyński, Tadeusz Sobolewski czy Tadeusz Szczepański. W gronie 47 autorów haseł znajdziemy też filmoznawców z innych krajów, jak choćby włoskiego krytyka Carlo Tagliabue. A wszystko to ilustrowane jest 1200 kolorowymi zdjęciami. Pochwałom musi towarzyszyć pewien mały przytyk - bardzo brakuje w encyklopedii indeksu alfabetycznego reżyserów, co bardzo pomogłoby w korzystaniu z tak wielkiego albumu.

Encyklopedia-przewodnik po świecie filmu religijnego jest dziś, w dobie kultury medialnej, niezwykle potrzebna. Redaktorzy mądrze postanowili nie ograniczać się do filmów stricte religijnych, ale omawiają też filmy niezwykle ważne dla współczesnego kina, w których problematyka religii jest nieco ukryta. Uniknęli przez to zaszufladkowania filmu religijnego jako ukazującego życia świętych czy papieży, bądź zajmującego się ekranizacjami biblijnymi. To też są filmy ważne, nierzadko artystycznie udane, ale skierowane do widza, dla którego religia jest żywym doświadczeniem. Jednak dla rosnącej większości ludzi, szczególnie w Europie, filmy takie są wprost niezrozumiałe, jeżeli nie odstręczające. W takiej sytuacji rośnie wartość i potrzeba zrozumienia filmów, które eksplorują tematykę religijną, świadomie czy w sposób nieświadomy. Takim wielkim filmem pozostaje "Łowca androidów" czy dużo gorszy, ale mający szersze grono odbiorców "Matrix". Zainteresowanie jakie wywołał ten ostatni film, pozwala wiele powiedzieć o kondycji współczesnego człowieka, jego potrzebie "małego zbawienia", wyzwolenia z bezdusznego życia dzisiejszej cywilizacji. W takim duchu właśnie wypowiadał się Jan Paweł II pisząc do artystów: "Sztuka bowiem, jeżeli jest autentyczna, choć niekoniecznie wyraża się w formach typowo religijnych, zachowuje więź wewnętrznego pokrewieństwa ze światem wiary, tak że nawet w sytuacji głębokiego rozłamu między kulturą a Kościołem właśnie sztuka pozostaje swego rodzaju pomostem prowadzącym do doświadczenia religijnego." (List do artystów, pkt. 10).

Redaktorzy tomu nie bali się więc omawiania filmów, które swego czasu uchodziły wręcz za bluźniercze ("Żywot Briana") lub bardzo krytycznie wobec pewnego typu wiary czy religijności (raczej instytucjonalnej) podejmowały ważne sprawy egzystencjalno-religijne (jak choćby "Nazarin", "Zły porucznik" czy mroczne "Harry Angel" i "Siedem"). Umieszczając takie filmy, których przy pierwszym obejrzeniu nie uznalibyśmy w ogóle za religijne, redaktorzy mieli może w świadomości słowa Jana Pawła II z Listu do artystów: "Każda autentyczna forma sztuki jest swoistą drogą dostępu do głębszej rzeczywistości człowieka i świata".

Znajdziemy oczywiście w "Encyklopedii" ciekawe, przejrzyście napisane omówienia "klasyków" gatunku filmu religijnego, jak "Siódma pieczęć", "Andriej Rublow", "Dziennik wiejskiego proboszcza" czy "Ewangelia według świętego Mateusza". Są też w "Encyklopedii" hasła tematyczne: "Sacrum w filmie", "Jezus w filmie", "Zło w filmie", "Westernowe motywy religijne" i omówienia dorobku największych reżyserów, takich jak: Ingmar Bergman, Akira Kurosawa, Eric Rohmer, Federico Fellini, Krzysztof Zanussi (filmy Zanussiego są obok dzieł Krzysztofa Kieślowskiego najczęściej omawiane spośród polskich filmów).

Przeglądając "Encyklopedię" można zauważyć, iż autorzy zdecydowali się umieścić w niej sporo filmów dokumentalnych, które choć ważne jako kroniki życia religijnego w Polsce, nie powinny raczej w takiej obfitości występować w pracy, mającej na celu ukazanie panoramy światowego filmu religijnego. Kosztem więc filmów dokumentalnych o pielgrzymkach Jana Pawła II do Polski (są to wydarzenia powszechnie znane i omawiane w wielu innych wydawnictwach) czy dokumentu o całunie turyńskim lub filmie "Fenomen ojca Rydzyka" można było przykładowo umieścić wiele ważnych, a pominiętych filmów polskich jak choćby świetny "Big bang" Andrzeja Kondratiuka czy filmy Piotra Szulkina, takie jak choćby "O-Bi, O-Ba. Koniec cywilizacji" czy "Golem".

Są to jednak drobne mankamenty i nie mogą zakłócić oceny całości tego imponującego dzieła, którego szkielet stanowi bardzo dobrze przemyślana tzw. lista 45 znaczących filmów, którą w setną rocznicę narodzin kina opublikowała Papieska Rada ds. Komunikacji Społecznej i Filmoteka Watykańska. Lista ta dzieli filmy na trzy kategorie: religia, wartości, sztuka. Można powiedzieć, iż jest to swego rodzaju dekalog filmów religijnych, których obejrzenie może stać się kulturalnym wyzwaniem dla niektórych czytelników.

"Encyklopedia" nie powinna z pewnością zostać umieszczona na półce, ale należy postarać się, aby stała się przewodnikiem dla animatorów kultury, duszpasterzy czy wszystkich zainteresowanych ambitnym filmem osób. O zadaniu takim pisał już Pius II w swej encyklice poświęconej nowym środkom przekazu: "(...) potrzebny jest wielki wysiłek wychowawczy, celem przygotowania widza nie tylko do zrozumienia języka, właściwego każdej z tych sztuk, ale też by w korzystaniu z nich kierował się wyrobionym sumieniem. To, co jest pokazywane na ekranie kina, w telewizji lub to, co głośnik ogłasza, człowiek winien trzeźwo osądzać a nie, jak to się często zdarza, poddawać się biernie ich urzekającej sile." ("Miranda Prorsus", pkt. 56).

Dobrze by było, gdyby dzieło to zostało włączone na stałe do krwioobiegu kultury religijnej w Polsce i stało się zaczynem powstania jakichś ciekawych inicjatyw kulturalnych. Mogą to być kluby filmowe przy parafiach, propagujące wartościowe filmy, na które mogliby przyjść wszyscy zainteresowani parafianie, którym na co dzień do kościoła nie po drodze. Można pomyśleć też o próbach odczytywania na zajęciach z religii, w oparciu o opracowania zawarte w "Encyklopedii", przesłania religijnego ukrytego w wybranych filmach współczesnych. Także dziennikarze piszący o filmach w prasie katolickiej powinni czerpać z „Encyklopedii” wzory do głębokiej analizy filmów, aby móc odczytać je we właściwym sensie. Można również zaobserwować wyraźny brak w czasopiśmiennictwie katolickim analiz filmów z obszaru popkultury, które ukazywałyby ukryte w nich symbole i motywy religijne, i mogłyby przez to stać się narzędziem zbliżenia między religią a kulturą współczesną.

Choć wprawdzie wiele jest dzieł miałkich i nakierowanych na masową rozrywkę (ostrzegał przed tym już Pius XI w pierwszej encyklice poświęconej kinematografii "Vigilanti cura"), to jednak nie można przejść obojętnie obok wielkich arcydzieł filmowych, które na trwale wpisały się już w kulturę ludzką. "Encyklopedia" jest dobrym przewodnikiem po świecie kinematografii, zawierającym omówienia najciekawszych filmów, reżyserów i tematów związanych z obecnością religii w filmie. Wypada życzyć sobie, aby stała się zaczynem mądrego i dobrego zainteresowania filmem, nie tylko dla ludzi wierzących, instytucji kościelnych zajmujących się kulturą, ale i dla wszystkich miłośników "żywych obrazów".

POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA