DŹWIĘK W FILMIE - TEORIA I PRAKTYKA.
 Autor: David Lewis Yewdall

"Dźwięk w filmie. Teoria i praktyka" wszechstronnie bada temat dźwięku dla obrazów filmowych i produkcji telewizyjnych z naciskiem na rzeczywiste problemy i rozwiązania. Książka pokazuje, jak osiągnąć wspaniały dźwięk mimo niewielkiego budżetu, braku sprzętu i niekoniecznie idealnych warunków nagrania.

Dzięki doświadczeniu autora, innych najlepszych specjalistów od dźwięku i mocnemu ugruntowaniu praktycznych technik, ta książka dostarcza przykładów wziętych z pracy na planie i odpowiednich danych technicznych, jak również oceny i zrozumienia procesów związanych z powstawaniem artystycznego dźwięku. Bada dźwięk z punktu widzenia głównych specjalistów dźwięku na planie, którzy nie tylko opisują współczesne metody pracy, ale również dzielą się praktycznymi poradami, które przeprowadzą czytelnika bezpiecznie przez mnóstwo pułapek.

David Lewis Yewdall - montażysta dźwięku, w ciągu swej trzydziestoletniej kariery pojawił się w czołówkach ponad 145 filmów, od "Ucieczki z Nowego Jorku" i "Coś" Johna Carpentera, po "Strefę Mroku", "Piąty Element", "Górę Dantego", "Reakcji Łańcuchowej" i "Jednym fałszywym ruchu". Jest członkiem Wydziału Dźwięku w Academy of Motion Picture Arts and Sciences i Gildii Montażystów Dźwięku.


Więcej informacji na stronie internetowej: www.w-wm.pl

Kontakt: Wydawnictwo Wojciech Marzec, ul. Klimczaka 8/35, 02-797 Warszawa
tel. (22) 550 15 60, fax. (22) 550 15 61, kom. 503 129 345, e-mail: w-wm@w-wm.pl

Zobacz wyniki konkursu - szczegóły po kliknięciu na niniejszy link


Recenzja książki: Bolesław Dochuński-Duchoński
Klub Miłośników Filmu

David Lewis Yewdall w książce pt. "Dźwięk w filmie. Teoria i praktyka" pisze o tym, co wie, a więc wie, o czym pisze. Jest doświadczonym montażystą dźwięku i zarazem wysokiej klasy specjalistą w tej dziedzinie, mającym przyjemność pracować z wielkim nazwiskami i przy wielu znaczących produkcjach światowej kinematografii. Przez blisko trzydzieści lat zawodowej kariery był po prostu właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, na co najlepszym dowodem jest niniejsze obszerne opracowanie, stanowiącej kompendium wiedzy o dźwięku w filmie w szeroko rozumianym ujęciu, zarówno w aspekcie teoretycznym, jak i praktycznym. "Dźwięk w filmie. Teoria i praktyka" to nie tylko sucha wiedza encyklopedyczna, miejscami zamknięta w formę wręcz instruktażową, ale także pasjonująca (zapewniam) lektura, z licznymi odwołaniami autobiograficznymi, miejscami ocierająca się niemal o reportaż z placu boju (dosłownie i w przenośni). Jeśli pasjonujesz się dźwiękiem i jeśli lubisz słyszeć, a nie tylko słuchać - koniecznie sięgnij po tą książkę. I wcale nie musisz być audiofilem czy bibliofilem, by odnaleźć przyjemność w lekturze. Wystarczy jedynie, że jesteś kinomanem, gotowym otworzyć oczy, a właściwie uszy, na jeden z najważniejszych aspektów produkcji filmowej czy już skończonego dzieła filmowego, jakim jest dźwięk...

Chociaż wydawnictwo adresowana jest głównie do filmowców, czyli przyszłych czy też już działających w zawodzie profesjonalnych projektantów lub realizatorów dźwięku (jak również producentów filmowych czy reżyserów), to jednak nie oznacza, że tylko dla nich jest ono interesujące i zrozumiałe. Największą zaletą książki jest bowiem to, że została ona napisana nie tylko przez profesjonalistę, ale i (przede wszystkim) przez pasjonata, który mając do wyboru utratę słuchu lub ślepotę, bez wahania wybierze to drugie. Zawartość merytoryczna książki jest więc podwójnie wysokiej próby, co może mieć miejsce tylko wtedy, gdy kompetencja idzie w parze z jasnością przekazu. Czytając "Dźwięk w filmie. Teoria i praktyka" szybko dojdziemy do wniosku, że mamy do czynienia z dziełem wręcz epickim, operującym szerokim kontekstem anegdotycznym oraz czasowo - przestrzennym. Autor często wychodzi poza cztery ściany montażowni, by w jednej chwili wykonać skok do czasów swojego dzieciństwa, wspominając chwile, gdy na stary magnetofon ojca nagrywał dźwięki otoczenia, starając się w ten sposób odtworzyć szeroką gamę interesujących i zasłyszanych gdzieś wcześniej efektów, a w następnej zamknąć nas w salonie dentystycznym w Ferndale, w stanie Michigan, gdzie w niemal partyzanckich warunkach pracowano nad udźwiękowieniem drugiej części kultowej trylogii "Martwe zło". W jednej chwili zaglądamy do siedziby Amerykańskiej Akademii Sztuki, gdzie rozstrzygano o tym, które z filmów nominowanych do nagrody Akademii w kategorii Najlepszy Montaż Dźwięku otrzymają to wyróżnienie, by w kolejnej znaleźć się na gorącej pustyni niedaleko Palm Springs, gdzie nagrano mrożące krew w żyłach podmuchy wiatru do rozgrywającego się w zimowej scenerii filmu "Coś" John'a Carpenter'a. David Lewis Yewdall raz za razem pokazuje, że praca z dźwiękiem może być i częstokroć jest wielką przygodą, pasjonującą, ale bywa też, że i niebezpieczną. O tym ostatnim przekonał się osobiście, kiedy gdzieś w zachodniej części Las Vegas kulił się za prowizoryczną osłoną z kamieni, chowając się przed lecącymi w jego kierunku seriami z broni maszynowej, której odgłosy nagrywał z narażeniem własnego życia. Jak sam wspomina, nagrywanie efektów dźwiękowych jest jego ulubionym etapem tworzenia ścieżki dźwiękowej. Zawsze, kiedy pakował sprzęt do nagrań do samochodu i wyjeżdżał w teren, czuł się niczym Indiana Jones, wyruszający na poszukiwanie nowych skarbów, czyli dźwięków...

Oczywiście realizacja dźwięku to nie tylko przygoda, ale przede wszystkim ciężka i odpowiedzialna praca, jakiej nie da się wykonać dobrze bez ogromnej wiedzy i profesjonalnego przygotowania. Autor przekonuje, że praca przy udźwiękowieniu filmu zaczyna się już na długo przed powstaniem samego filmu, a najpóźniej na etapie domykania przeznaczonego na realizację budżetu. Zabójstwem dla uszu widza (w efekcie końcowym) jest spychanie pracy dźwiękowców do etapu postprodukcji, postsynchronów czy końcowych miksów, co niestety często ma miejsce. David Lewis Yewdall zapewnia, że to nigdy nie kończy się dobrze, wobec czego zaleca podejście zdroworozsądkowe, czyli takie, w którym dwie opcje to para, a trzy to już tłum. To enigmatyczne stwierdzenie nazwał Formułą Wielkiego Trójkąta, wyrażającą klasyczny trójkąt tworzenia jakości produkcji (zainteresowanych zgłębieniem tej kwestii odsyłam do książki). Niejako przy okazji autor rzuca trochę światła na kulisy zarządzania budżetem przy produkcji filmowej, skrupulatnie wylicza koszty, poddając przy tym branżę surowej ocenie. Często jest krytyczny, ale może sobie na to pozwolić, gdyż po prostu zna się na rzeczy, dzięki czemu z łatwością broni tezy (czy to postawionej teoretycznie, czy to postawionej praktycznie), że dźwięk jest najistotniejszym składnikiem filmu, wręcz ważniejszym od warstwy wizualnej. W związku z czym każde zaniedbanie w tej materii może i często ma katastrofalne skutki, o czym każdy adept tej trudnej dziedziny powinien po prostu wiedzieć...

Źle udźwiękowiony film jest niczym wjazd kolejką na szczyt góry na jednym biegu, co oznacza, że jest pozbawiony dreszczyku emocji i dramaturgi. Brak dynamiki jest zabójczy dla ścieżki dźwiękowej filmu, dlatego autor zaleca, żeby cała ekipa realizatorów dźwięku miała przed oczami w/w porównanie na każdym etapie pracy nad udźwiękowieniem filmu - przy jej planowaniu, projektowaniu oraz zespalaniu dialogów, muzyki i efektów dźwiękowych w jedną całość. Ze swojej strony dodam, że David Lewis Yewdall na pewno zastosował się do tego zalecenia pisząc niniejszy podręcznik, którego lektura już na etapie spisu treści dostarcza czytelnikowi frajdy porównywalnej do jazdy rollercoasterem. Reasumując: książka "Dźwięk w filmie. Teoria i praktyka" jest jak dobrze udźwiękowiony film, co jest stwierdzeniem będącym dla niej najlepszą rekomendacją.

POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA