Krótkie spięcie

TEASER HANA SOLO TO PORAŻKA. Co dalej z Gwiezdne wojny – historie?

Autor: Szymon Skowroński
opublikowano

O kłopotach związanych z produkcją Han Solo: Gwiezdne wojny – historie słyszeliśmy wielokrotnie. Projekt od początku budził kontrowersje. Konflikty na planie, zmiana reżysera, dokrętki, niezadowolenie Kathleen Kennedy z tytułowej roli Aldena Ehrenreicha, przesuwające się terminy – wszystko to nie wróżyło filmowi nic dobrego. Obawy fanów rosły, materiały wypuszczane przez studio były okrojone do minimum. W końcu, po długim oczekiwaniu, podczas Super Bowl zadebiutował wyczekiwany teaser. I rozwiał wszelkie wątpliwości: film prezentuje się beznadziejnie.

To nie jest Han Solo, którego znamy i nie jestem pewien, czy jest to Han Solo, którego chcemy poznać.

Wydaje mi się, że Disney postawił sobie za najwyższy cel zrobić z Gwiezdnych wojen szary, nudny, pozbawiony wyobraźni wizualnej serial. Solo prezentuje się identycznie, jak wcześniejsze filmy Disneya z tego uniwersum. Trailer zabiera nas do kilku scenerii: pokryta śniegiem planeta, przemysłowe miasto i wybrzeże wielkiego oceanu. Naprawdę, cała Galaktyka składa się z takich samych, generycznych, powtarzalnych, nudnych scenerii? Wszystko, co Disney jest w stanie wymóżdżyć, to sól zamiast śniegu, co w dodatku trzeba wypowiedzieć na głos? Litości…

Trailer składa się z kilkudziesięciu ujęć i około dziewięćdziesięciu sekund filmowej akcji (nie licząc napisów i logo). Na ten czas przypada około dziesięciu sekund ujęć przełączania guzików i przesuwania dźwigni. Naprawdę! Wciskania guzików w tym spocie jest więcej niż Chewbacki. Jeśli nie wierzcie – sprawdźcie sami, policzcie. Disney pokazuje nam teaser najbardziej wyczekiwanego filmu, w którym najważniejsze są guziki i dźwignie. Poza tymi fascynującymi drobiazgami, mamy hermetyczne wnętrze Sokoła Millennium, Hana odbezpieczającego broń niczym kowboj (łapiemy ten żart, naprawdę, nie ma potrzeby powtarzać go w tak dosłowny sposób), parę górnolotnych kwestii o pragnieniu bycia pilotem – najlepszym w galaktyce i olbrzymią ośmiornicę. Cóż, zawsze znajdzie się większe… morskie stworzenie.

Teaser delikatnie sugeruje, że film będzie mieć konwencję heist-movie, czyli historia może toczyć się wokół formowania ekipy, której celem będzie jakaś duża, zorganizowana akcja – kradzież, zamach czy też ratunek. Mam tylko nadzieję, że Han nie przyłączy się do jakiejś rebelianckiej drużyny, której motywacje będą polityczne lub emocjonalne. Solo to człowiek pracujący i żyjący dla pieniędzy. Jeśli okaże się, że nie dość, że nie strzela pierwszy, to jeszcze jego charakter wynika z jakiejś wielkiej traumy, wyrządzonej przez kobietę, to równie dobrze Chewie mógłby być jego ukrytym kochankiem. Serio.

Wreszcie, przyjrzyjmy się facetowi, o którego się to wszystko przecież rozbija. Jaki jest Han Solo w teaserze swojego filmu? Nijaki. Alden Ehrenreich wygląda całkiem nieźle, ale jego zawadiacki uśmiech wydaje się być wymuszony. Swoich kilka kwestii wypowiada bez charyzmy i pewności siebie – dosłownie. Wydaje się, jakby aktor sam nie wierzył w słowa, które wypowiada. To nie jest Han Solo, którego znamy i nie jestem pewien, czy jest to Han Solo, którego chcemy poznać…

Skłamałbym twierdząc, że poczułem się rozczarowany. Łotr 1 i Ostatni Jedi przyzwyczaiły mnie do nudnej konwencji nowych odsłon Gwiezdnych wojen, pozbawionych wyobraźni, pomysłowości i energii. Należę tez chyba do grona osób, dla których ta saga absolutnie straciła swoją Moc. Osobiście nie jestem w ogóle ciekawy, jak wyglądała młodość Hana Solo, jak zdobyto plany pierwszej Gwiazdy Śmierci, ilu braci miał Sheev Palpatine, jakie stosunki panowały w rodzinie Tarkina ani kiedy Chewbacca dostał pierwszego młodzieńczego zarostu. Jestem wręcz przerażony faktem, że Disney planuje publikować jeden film rocznie, aż do końca – swojego lub świata. Bo w takim planie coraz trudniej udawać, że producenci robią to z jakiegokolwiek innego powodu niż pieniądze.

 

Ostatnio dodane