Krótkie spięcie

SZPONY W CZASZCE, czyli o kategorii R słów kilka

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Kategoria R. Zwrot, który pojawia się przy okazji wielu dyskusji na temat nadchodzących filmów. Magiczne „R” to skrót od „restricted”, a sama kategoria, według standardów amerykańskiego stowarzyszenia kryjącego się pod nazwą Motion Picture Association of America, oznacza film, który osoby poniżej siedemnastego roku życia oglądać mogą wyłącznie z pełnoletnim opiekunem. Co to oznacza w praktyce i dlaczego tyle się o tym mówi?

Mówiąc zupełnie wprost: „Rka” to większa swoboda dla twórców. Więcej krwi, więcej przekleństw, więcej nagości w scenach erotycznych, słowem: więcej materiału mogącego urazić delikatne dziecięce oczy. Niestety, z reguły wiąże się za tym mniejszy budżet i oczywiście ryzyko, że dany film nie zarobi tyle, ile produkcja z najpopularniejszą kategorią PG-13, bo przecież ludzie nie będą chodzić hurtowo oglądać rozlewu posoki na ekranie, a rodzice nie pozwolą swojemu dziecku słuchać nadciągających zewsząd fucków. Tymczasem na ekrany zawitał właśnie drugi w ciągu dwóch lat film superhero, któremu Rkę przyznano, a w związku z nim – ciekawe wnioski.

Przeprowadzona ostatnio przez portal Fandango ankieta wykazała bowiem, że 71% procent widzów chciałoby, aby więcej filmów o bohaterach komiksów dostawało tę kategorię, a aż 86% z niecierpliwością czekało, aby zobaczyć perypetie Logana w świecie Rki. Można powiedzieć, że to tylko procenty i wynik jednego badania, ale już nie da się ukryć, że zeszłoroczny Deadpool sprzedał się fantastycznie, w samych Stanach zarabiając ponad 363 miliony dolarów przy stosunkowo małym budżecie 58 milionów. Na pewno zasługa w tym doskonałej kampanii reklamowej, wychodzącej poza standardy zwiastunów i plakatów, ale i samej specyfiki filmu oraz tytułowej postaci, wszak Deadpool wymyka się poza wszelkie superbohaterskie ramy swoim łamaniem czwartej ściany i ogólnym usposobieniem, a metody działania ma takie, że Rka była pożądana jeszcze podczas produkcji.

W przypadku Logana kategoria R też wydaje się być spełnieniem marzeń wielu, którzy chcieli zobaczyć, do czego tak naprawdę mogą służyć ostre jak brzytwa szpony. Zdaje się, że chodzi o pewną naturalność – w komiksach nie stroniono od krwi, a z kolei filmy do tej pory unikały pokazywania rezultatów wbicia sześciu ostrzy w ciało (z wyłączeniem rozszerzonej wersji Wolverine’a, ale ta do kin przecież nie trafiła). Co by to nie było, po pierwszych prognozach śmiało można stwierdzić, że wyższa kategoria filmowi nie przeszkadza – szacuje się, że do końca weekendu produkcja z Jackmanem zarobi ponad 70 milionów w samych Stanach. Ryzyko studia opłaciło się.

Trudno wyrokować, czy sukcesy dwóch filmów i głosy ludzi sprawią, że nastąpi rewolta i w kinach zaczną dominować dzieła z wyższą kategorią. Jeżeli chodzi o finanse, to nadal bez wątpienia wygrywają tutaj filmy oznaczone rankingiem PG-13, czyli na przykład wszystkie produkcje z Marvel Cinematic Universe. Nic dziwnego – to kolorowe, szybkie, wypełnione świetnymi bohaterami produkcje, przyjazne widzom w skali większej, niż wbijający szpony w czaszkę Wolverine (o większej gwarancji zysku nie mówiąc). Nie jest zaskoczeniem, że producentom zależy na tym, aby wszystko było od linijki. Ważny jest efekt finansowy, a ten w obecnej formie jest wręcz zagwarantowany – nawet przy tak ogromnych budżetach, jakimi twórcy dysponują. Choć oglądanie Kapitana Ameryki łamiącego ręce i bijącego do krwi z pewnością byłoby ciekawym doświadczeniem. Zresztą już mówi się o tym, że nadchodzący The Batman z Benem Affleckiem też powinien mieć wyższą kategorię.

Co z produkcjami spoza gatunku superbohaterskiego? Cóż, jasno wyraża się tutaj Shane Black, który na swoim twitterze dał do zrozumienia, że PG-13 nie uznaje w kontekście przyszłorocznego Predatora wychodzącego spod jego ręki – wszak kręgosłupy wyrywane z ciała krwawią. Mocno. Oryginalny Predator też miał Rkę, podobnie jak i inne klasyki lat osiemdziesiątych – choćby Szklana pułapka i Zabójcza broń. W tym momencie kategorię tę dostają najczęściej komedie i skromne filmy z niskim budżetem, choć na przykład Mad Max: Na drodze gniewu to też Rka, a koszt tegoż taki mikroskopijny nie był (150 milionów). Co ciekawe, nawet Deadpool nie zdetronizował na rynku amerykańskim królującej od roku 2004 Pasji. Obraz Mela Gibsona przy budżecie 30 milionów dolarów uzyskał ich, wliczając też kraje spoza USA, ponad sześćset. Podobnie szczęśliwa była pierwsza Piła, która zarobiła ponad sto milionów przy budżecie jednego. Ależ wynik!

Czas pokaże, czy również producenci wysokobudżetowych filmów odważą się na większe ryzyko i czy dadzą twórcom większą swobodę i ciche przyzwolenie na tworzenie w Rce. Z pewnością ciekawy jest fakt, że już teraz dzieje się coś w tym kierunku, choć nadal ciężko wyobrazić sobie choćby przygody Avengers w brutalnej i surowej formie. Niemniej, chętnie bym coś takiego zobaczył.

 

 

Ostatnio dodane