Krótkie spięcie

GEJE W TELEWIZJI ŁAMIĄ KONSTYTUCJĘ? Nickelodeon napomniany przez KRRiT

Autor: Dawid Konieczka
opublikowano

Nie tak dawno wybuchł pewien skandal związany z serialami Disneya, Andi Mack oraz Star Butterfly kontra siły zła, który dotyczył przedstawienia w nich homoseksualizmu. Rozeźlone kilkadziesiąt tysięcy Polaków podpisało petycję skierowaną do prezesa Disney Channels Worldwide Gary’ego Marsha z żądaniem, cytuję, „zaprzestania tych [promujących postawy homoseksualne wśród najmłodszych – przyp. red.] działań”. Temat oburzenia istnieniem gejów i lesbijek w Polsce powraca jak bumerang, ale jeśli wspomnianą petycję można było puścić mimo uszu, tak ostatnia decyzja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w podobnej sprawie budzi moje zaniepokojenie i sprzeciw.

Chodzi o serial Harmidom emitowany przez stację Nickelodeon. Do KRRiT wpłynęła skarga od Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” (o którym w ostatnich miesiącach było szczególnie głośno za sprawą obywatelskiego projektu ustawy bezwzględnie zakazującej aborcji), gdyż w jednym z odcinków owej animacji pojawiła się para gejów z dzieckiem. Według „Ordo Iuris” Harmidom nie przedstawia normalnej rodziny tak jak powinien (!), propaguje postawy sprzeczne z moralnością, zwłaszcza chrześcijańską (!!) i zachęca dzieci do naśladowania (!!!). Oczywiście zarzuty wspomnianej organizacji są kompletnie absurdalne i nie ma co tracić czasu na specjalne rozwodzenie się nad nimi (szczególnie śmieszny jest ostatni zarzut — homoseksualizm jak rzemiosło, którego można się nauczyć albo, o zgrozo, jak choroba zakaźna).

Bardziej dziwi i niepokoi reakcja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która wystosowała do nadawcy upomnienie w związku ze skargą „Ordo Iuris”. W treści pisma skierowanego do Nickelodeon, ujawnionego za sprawą portalu OKO Press, możemy wyczytać np. że należy „wystrzegać się emitowania materiałów prezentujących model rodziny sprzeczny z wzorcem, który w Polsce podlega ochronie prawnej”. „Ordo Iuris” powoływał się na wspomniany w artykule 18. Konstytucji RP model oparty na małżeństwie kobiety i mężczyzny. Czy z tego względu telewizja ma wystrzegać się też pokazywania konkubinatów? Samotnych rodziców? W końcu nie są w Polsce objęci taką ochroną jak małżeństwa (heteroseksualne oczywiście). Zresztą wydanie takiego oświadczenia jest praktycznie bezpodstawne i zakrawa na absurd, bo uprzywilejowana pozycja pewnego rodzaju związków w Polsce nie ma kompletnie nic wspólnego z przyzwoleniem na pokazywanie w telewizji sytuacji innych niż te najpowszechniejsze. Jest to dla mnie niepojęte, dlaczego mielibyśmy zamykać nas, a zwłaszcza nasze dzieci w narodowo-kulturowej bańce i wmawiać im „jedyny słuszny światopogląd”. Takie kreskówki jak Harmidom są zresztą świetną okazją do nauczenia dzieci tego, że świat jest różnorodny — może uniknęlibyśmy wyhodowania kolejnych osobników, którzy dostają białej gorączki na hasło: „gej”.

Dlatego uleganie tak niedorzecznym wpływom jak pomysły „Ordo Iuris” jest wręcz haniebne.

Powiedzmy sobie szczerze: napomnienie dla Nickelodeon jest już tylko o krok od zwyczajnej cenzury na tle światopoglądowym. Teoretycznie rzeczniczka KRRiT, Teresa Brykczyńska stwierdziła, że rada nie ma podstaw prawnych, by zakazać emisji jakiegokolwiek przekazu, ale przecież odpowiednie naciski i napomnienia prędzej czy później wymusiłyby na nadawcach autocenzurę (zresztą okrajanie programów w telewizji nie raz już się zdarzało). Dlatego uleganie tak niedorzecznym wpływom jak pomysły „Ordo Iuris” jest wręcz haniebne. Niebanalne znaczenie ma też pewnie fakt, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jest organem państwowym, a obecny rząd dość jednoznacznie określa swoje stanowisko wobec związków jednopłciowych. Głupio podpaść.

Przygnębiające jest zwłaszcza to, że takie sytuacje, zakrawające wręcz na ograniczanie wolności mediów, dzieją się w Polsce. W kraju, który przez setki lat swojej historii doświadczał różnego rodzaju zniewoleń, okupacji i blokowania swobody wypowiedzi. Czy naprawdę trzydzieści lat od upadku komunizmu to tak wiele, że co niektórzy zapomnieli, jak na wskroś złym narzędziem jest cenzura ideologiczna? Pewnie nigdy nie dowiemy się, jaki wpływ na decyzję rady miał argument „Ordo Iuris” o niechrześcijańskości homoseksualizmu. Jeszcze okazałoby się, że idea państwa wyznaniowego jest zgodna z konstytucją.

Ostatnio dodane