Krótkie spięcie

5 powodów, dla których „This Is Us” to hit tego sezonu

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

Do seriali amerykańskich podchodzę jak z maską na smog – w obawie przed szkodliwym wpływem powielania stereotypów, przewidywalnych plot twistów i maślanych dialogów na zwoje mózgowe. Dlatego gdy znajoma poleciła mi „super, nowy serial”, pomyślałam: „Dobra, dobra…”. I zaczęłam oglądać krytycznie nastawiona.

Po kilku odcinkach przestałam szukać uchybień, tak wciągnęła mnie historia. Jak na standardy amerykańskiego dramatu, bardzo standardowa.

W czym zatem tkwi siła wysoko ocenianego (na IMDb 8,9 na ponad 20 tysięcy głosów!) serialu sieci NBC?

  1. W autentyczności. W serialu dzieje się to, co w życiu każdego z nas. Narodziny, problemy szkolne, rodzinne, wreszcie dorosłego życia. Dzieci, dom, rozstania. Z bohaterami This Is Us możemy się utożsamiać. Albo, tak jak Kate, ciężko nam zrzucić dodatkowe kilogramy (Kate nie jest tylko pulchna, jest bardzo duża, a tematu tak przyziemnego jak życie osób noszących rozmiar XXXXL seriale często nie poruszają), albo, jak u Rebeki i Jacka, po domu biegają wrzeszczące dzieci. Wielu z nas, jak Randall, robi karierę w korpo, jeszcze inni, jak Kevin, przeżywają dylematy artysty (czy rzemieślnika?). Mimo że w akcji obserwujemy dużą powtarzalność miejsc, w których na co dzień przebywają bohaterowie, This Is Us to w żadnym wypadku opera mydlana. Dialogi są przemyślane, a emocje prawdziwe.
  2. Kluczem do opowiedzenia historii trojaczków i ich rodziców w sposób intrygujący są strategicznie zaplanowane retrospekcje. Mieszające się, pokrywające wybrane wycinki czasowe. Nigdy nie wiemy, skąd przyjdzie rozwikłanie wątku: z przeszłości czy z teraźniejszości? Porwani przez wartką dynamikę, chcemy wiedzieć, jacy będą kiedyś i jacy byli. Dwutorowy sposób prowadzenia akcji zastosowano m.in. w 1. sezonie Sposobu na morderstwo (późniejsze odcinki to nuda i sieczka) – tu wydarzenia rozgrywają się na kilku płaszczyznach czasowych.
  3. Co ważne, każda postać „żre”. Nie tylko walcząca z kilogramami Kate, ale jej opierający się dietom nowy chłopak. Nie tylko Randall, do którego wracają problemy przeszłości, lecz również jego błyskotliwa, o ciętym języku żona. I Jack, i Rebecca, i Kevin, i ojciec Randalla – każdego chce się oglądać, każdy jest „jakiś”. I wszyscy o nieznanej szerokiej publiczności twarzy. Po raz kolejny potwierdziło się, że największe hity tworzą aktorzy-debiutanci lub udzielający się w mniejszych produkcjach.
  4. O pilocie This Is Us można usłyszeć: Dawno nie widziałem tak dobrego filmu. Moja historia: na początku listopada zeszłego roku byłam przekonana, że serial liczy tylko 5 odcinków (do tamtego dnia tyle wyszło). Obejrzawszy ostatni z nich, pomyślałam, że niektóre wątki pozostają niewyjaśnione, ale tak naprawdę to dobre zakończenie. Co świadczy o tym, że mimo ciągłości, każdy odcinek to odrębna, interesująca historia. A o pozostałych epizodach dowiedziałam się dopiero w styczniu. Wstyd.
  5. Opowiada o rodzinie, choć na pierwszy rzut oka historię wielu różnych ludzi, którzy urodzili się w tym samym dniu. O rodzinie takiej, jaką każdy ma. Pełnej i rozbitej, szczęśliwej i z problemami, tradycyjnej i patchworkowej, z różnymi animozjami. Ale w tej tematyce tkwi fenomen – przyznacie, że seriale o dużych familiach lepiej się ogląda? Potwierdza to zarówno fenomen Mody na sukces, jak i Shameless. I zgarniającego nagrody za „najbardziej ekscytujący nowy serial” This Is Us.

Wielowątkowa opowieść bez fajerwerków, za to z ciepłem domowego ogniska, okrzyknięta została hitem tej zimy. Sezon pierwszy jeszcze się nie skończył, a oficjalnie wiadomo, że powstanie drugi, a nawet i trzeci.

Ostatnio dodane