Trailery filmów

„Under the skin” – Scarlett jako kosmitka

Autor: Rafał Oświeciński
opublikowano

Najpierw powinniście obejrzeć, a potem poskrobać się po głowie, zmrużyć oczy i wytężyć umysł, aby choć na moment zrozumieć, co przed momentem zobaczyliście. Nowy projekt Davida Lyncha? Ze Scarlett Johansson w roli głównej? Powtórka z  „Zagubionej autostrady”? Niestety, prawdziwa jest tutaj rola Scarlett i umysłowe zagubienie głównej bohaterki, natomiast za reżyserię odpowiada nie kto inny, jak Jonathan Glazer.

Zapewne większość z Was widziała co najmniej jeden z jego filmów długometrażowych – w 1999 roku premierę miał wyśmienity kryminał z wybitną rol Bena Kingsleya „Sexy Beast”, a po 5 latach zaproponował horror (?) „Narodziny” z Nicole Kidman, będącą wówczas na samym szczycie popularności. Jesli jesteście z pokolenia pamiętającego czasy, w których MTV poświęcała czas antenowy głównie na muzykę, to musicie wiedzieć, że Glazer odpowiada także za kilka teledysków, które przeszły do historii tego gatunku zajmując w przeróżnych rankingach czołowe miejsca np. „Rabbit in your headlights” UNKLE, „Karma Police” Radiohead, „Virtual Insanity” Jamiroquaia czy „Karmacoma” Massive Attack.

Jego najnowszy film, „Under the skin”, którego zwiastun widzieliście powyżej, to eksploracja surrelistycznych, mrocznych rejonów, których absurd swoje uzasadnienie znajduje w literackim pierwowzorze. Film jest bowiem ekranizacją powieści Michela Fabera „Pod skórą”, wydanej w 2005 także w Polsce. To rzecz o nimfomance, która jest tak naprawdę kosmitką eksperymentującą na muskularnych samcach. Brzmi niedorzecznie? Dodajmy do tego elementy seksu, sadyzmu i horroru – książki zaczynam szukać! Wyborcza niegdyś recenzowała wystawiając ze wszech miar pozytywną ocenę, a dla zobrazowania czym może być „Under the skin” przytocze fragment:

Po przewiezieniu na farmę samców się kastruje, ucina się im języki i wyjaławia organizmy, pozostawiając tylko najcenniejsze substancje odżywcze. Goli się ich i tuczy do monstrualnych rozmiarów. W ciasnych klatkach stają się „miesięczniakami” zdolnymi tylko to wydawania dźwięków w rodzaj: „ng, ng, ng”. Faber nie szczędzi nam szczegółowych opisów pracy głównego rzeźnika. 

Do polskich kin, ani na rynek dvd, tego typu dzieła nie trafiają – wystarczy przypomnieć losy niezwykłych „Excision”, „All About Evil”, „Pontypool”, więc wypada polować – niestety – za parę miesięcy w inny sposób.

Ostatnio dodane