THE LEFTOVERS. Nowy serial HBO zapowiada się znakomicie! | FILM.ORG.PL

THE LEFTOVERS. Nowy serial HBO zapowiada się znakomicie!








Rafał Oświeciński
29.04.2014


the-leftovers-posterTakie niespodzianki lubię najbardziej. Choć szczerze mówiąc, niespodzianką trudno uznać serial HBO, który ma potencjał nie mniejszy niż „Soprano” czy „Sześć stóp pod ziemią”. „The Leftovers” (w Polsce jako „Pozostawieni”) budzi nadzieję na coś na tyle niezwykłego, że z miejsca stało się jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier telewizyjnych tego roku, obok „Better Call Saul” (amc), rozpoczętego właśnie „Fargo” (FX) i już zakończonego „True detective” (HBO), który okrzyknięto – słusznie – telewizyjnym arcydziełem.

O co chodzi? O 2% populacji, która nagle… znika. Tak po prostu, tak znienacka, nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo gdzie jest i czy kiedykolwiek wróci. Niby 2% to niewiele, ale zniknięcie 140 milionów istnień ludzkich – od niemowlaków do staruszków, bez względu na rasę, narodowość, poglądy – musi mieć skutek w postaci globalnej traumy. I o niej właśnie opowiada „The Leftovers” – o tych, którzy zostali i którzy próbują radzić sobie w tej przedziwnej sytuacji i starają się dociec, co się stało. Brzmi intrygująco?

Ja kiwam głową twierdząco, aż szyja mnie boli, bo nie dość, że chciałbym zaspokoić swoją ciekawość, to dodatkowo – mam nadzieję, że się ze mną zgodzicie – pomysł wyjściowy ma niesamowity potencjał i może rozwinąć się w różnych kierunkach, a każdy z nich może ewoluować w coś niestandardowego, niebanalnego. Już zwiastuny pokazują przejmujący dramat obyczajowy (strata dziecka, samobójstwa), rasowy kryminał (w takiej sytuacji łatwo o choćby morderstwo, w końcu ofiarę można zaliczyć do zaginionych), elementy parareligijne (naturalnie rodzące się sekciarstwo) i moralne rozkminy przypominające etyczne ścieżki, którymi podąża choćby Jose Saramago (szkielet serialu bardzo przypomina frapujące pomysły tego pisarza).

Czy pojawi się coś nadprzyrodzonego w rytm hasła „The truth is out there”? Trudno powiedzieć, czy HBO chciałoby iść w stronę sf, kosmicznych uprowadzeń i spiskowej teorii dziejów mającej swoje korzenie w Strefie 51. Wydaje mi się, że byłoby to najprostsze rozwiązanie, a chyba nie takich należałoby oczekiwać od „The Leftovers”, jeśli ta historia ma unikać banałów. Życzyłbym sobie, aby opowieść poszła w kierunku mistycyzmu, niedopowiedzeń, pytań o wiarę, sens. Ambitniej? Na pewno, ale HBO zawsze było odważniejsze, bez chodzenia na fabularne skróty i spłycania autentycznych problemów. Podobno taka jest książka Toma Perrotty, która stała się podstawą serialu.

Czy Damon Lindelof, który jest twórcą i scenarzystą (wraz z Perrottą) „The Leftovers”, jest gwarantem jakości? Z jednej strony mamy bowiem człowieka, który stworzył „Zagubionych”, zjawiskowy serial, na pewno jeden z najważniejszych w XXI wieku, który udanie bawił się tajemnicą (do czasu jej rozczarowującego rozwiązania…). Traktuję to jako pozytyw. Z drugiej jednak strony, to twórca, który odpowiada za scenariusz „Prometeusza”, więc z miejsca ma pokaźne grono hejterów dybiących na potknięcie (choć ja się do nich nie zaliczam, film Scotta jest po prostu ok). Scenariusze do „Star Trek: W ciemność”, „Kowbojów i obcych”, „World War Z” trudno nazwać wybitnymi (nawet jeśli Lindelof odpowiadał tylko za szlifowanie tychże) i zdaje się, że gość lubuje się w konwencji sf, co – w kontekście akapitu wyżej – nie wróży najlepiej. Choć kto wie, może Lindelof chce się wyrwać z okowów konwencji i dzięki współpracy z HBO pójść nową drogą?

W rolach głównych bardzo solidna obsada – Justin Theroux, Liv Tyler, Christopher Eccleston, Amy Brenneman.

Premiera w HBO już 29 czerwca.

Parę tygodni temu zadebiutowała pierwsza, krótka zapowiedź:

Chwilę później kolejny teaser, tym razem pokazujący więcej:

A najnowszy trailer igra z emocjami bardzo odważne:

Heroes Day meeting

_1398649091

_1398649083

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • Paweł

    było kiedyś coś podobnego – „Flash Forward”

    • Bosa

      „W dniu 6 października 2009 cała ludzkość na 2 minuty i 17 sekund traci przytomność, a każdy doznaje wizji swojej przyszłości z 29 kwietnia 2010.”.

      Kompletnie coś innego.

      • Paweł

        Wyjściowe „dziwne wydarzenie” oczywiście inne, ale chodzi o podobny schemat serialu – ogólnoświatowe paranormalne zjawisko i historie ludzi, na których wywarło ono wpływ oraz dążenie do wyjaśnienia całej zagadki.

        • zgadzam się, coś w tym jest, choć ufam HBO, że nie nie spuści ze smyczy Lindelofa.

    • speiderman

      A mi się skojarzyło to z 4400, choć skala tutaj jest znacznie większa.

  • Keyser Söze

    dwa słowa: Damon Lindelof

  • Ris

    Z tym, że Lost o ile oczywiście też mi się podobał to poszedł w dziwną stronę. Dlatego mam obawy. Co do „Flash Forward” to strasznie słabe, nie warte uwagi.

  • Mefisto

    Intrygujące, nie powiem. A Prometeusz to wina Scotta, nie Lindelofa, bo ten pierwszy powinien takie gówno do śmieci wyrzucić, a nie realizować i jeszcze popierać to sequelem. HBO ma więcej głów na karku, więc powinno być conajmniej spoko.

    • hunka

      Poniekąd wina Scotta, ale również i studia, które nie wiedziało co chce zrobić: coś ala „Avatar” w PG-13, czy może spadkobierce „Alien” w R. Lindelof podobno tak długo męczył i poprawiał ten scenariusz, bo nie pasował ciągle FOXowi i wyszło jak wyszło – miszmasz pozbawiony sensu.

  • Paweł

    Btw. W tagach jest Matt Damon ;)

    • Mefisto

      Bo on jest wszędzie :)

  • Gargamel

    Obawiam się, że to będzie taka telenowela opowiadająca o losach każdej z tych osób widocznych na trailerach. Ale będą to niestety takie flaki z olejem, wszyscy będą się zachowywali w mało logiczny sposób, co druga osoba będzie chciała kogoś zabić z jej tylko znanych powodów. Natomiast z samej tajemnicy nie będzie w serialu prawie nic. Czyli ten sam badziew, który pogrzebał Zagubionych.
    Oby nie ;)

    • HBO na to nie pozwoli. Seriale dramatyczne są zawsze co najmniej dobre i dalekie od badziewia. Nawet jeśli Leftovers będą w połowie tak dobre jak obecnie nadawane seriale, to i tak będzie lepiej niż w wiekszości produkcji z innych kanałów :)

    • Zobacz sobie „Treme” – na pierwszy rzut oka telenowela. A szczerze mówiąc jest to drugie arcydzieło HBO po „The Wire”. Ale trudno się dziwić – to ta sama ekipa.

  • M.M

    To nie będzie telenowela opowiadająca losy każdej z osób, na które to „niby tajemnicze” wydarzenie miało miejsce. To jest film religijny. To jest główny motyw tego serialu, nawet nie starają się tego ukryć. Po pierwsze nie ma żadnej tajemnicy. Już sama czołówka i pierwsze minuty pierwszego odcinka wyjaśniają, co się stało. Chodzi mianowicie o Porwanie (a w zasadzie o Porwanie Kościoła dokładnie). Jest to wydarzenie opisywane w Biblii, ma na celu uchronienie 144 tyś wiernych Bogu przed Wielkim Uciskiem. Takie wyjaśnienie daje sam serial – raz poprzez Pastora Matta, a dwa poprzez komisję rządową, którą można zobaczyć w tv w 1szym odcinku, w scenie w domu białej sekty, jako tło. Reszta serialu kręci się (jak do tej pory – 4 odcinki) wokół udowodnienia, że: !. Nie był to akt woli boskiej, bo Bóg nie istnieje przecież. 2. Nawet jeśli zrobił to Bóg, to chyba się pomylił, bo przecież zabrał wielu ludzi niegodziwych, okrutnych i złych. Czyli Bóg jest albo głupi albo po prostu zły.
    I to jest cała tajemnica tego filmu. Raczej nic więcej nie dostaniecie, poza kolejnymi odcinkami próbującymi udowodnić jedną z dwóch powyższych tez. Ewentualnie jednak mogą pojawić się jacyś kosmici albo istoty z innych wymiarów, ponieważ one bardzo ładnie wpisują się w powyższy kontekst. Ale to już odwołania do New Age. Zachęcam do dalszych poszukiwań na własną rękę.

  • Leszek

    Jestem po pierwszym sezonie i mam na myśli tylko jedno słowo: Arcydzieło.

  • Leszek

    Dla mnie serial to arcydzieło, a aktorzy wznoszą się na wyżyny emocjonalne. Dodatkowo i bez tego nie ma odejścia, niezapomniana muzyka Max’a Richter’a – to emocjonalna bomba, która wręcz orze duszę.
    Wręcz nie cierpię porównań do innych seriali, filmów twórców czy do czegokolwiek, bo jest to bezsensu i jest po prostu miałkie.
    W tym serialu twórcy nie skupiają się na tzw. „Sudden Departure” i Lindelof o tym wyraźnie mówi (w każdym wywiadzie). Z resztą nie trzeba być geniuszem, żeby nie zauważyć jak emocje i przeróżne sytuacje między bohaterami niosą ten obraz. To jest coś niesamowitego jak precyzyjne ukazanie stosunków międzyludzkich potrafi wbijać w fotel. Wszystkie elementy współgrają i tworzą ucztę dla zmysłów.
    Jeśli chodzi o gdybanie co do kierunku w którym idzie serial, to przed drugim sezonem, który w US zbliża się nieubłagalnie Lindelof wskazał, że akcja i wydarzenia nie będą miały miejsce jak to było w pierwszym sezonie w miasteczku Mapleton. Argument jest prosty, nie chodzi o to co się stało z „uprowadzonymi”, ale jak ludzie funkcjonują i jak sobie z tym radzą. W zwiastunie ukazany jest sznur samochodów zmierzających do jedynego miasta, w którym nie miało miejsce ani jedno uprowadzenie, ludzie żyją tak jakby nic sie nie wydarzyło. To dla twórców na pewno wielkie wyzwanie jak utrzymać dotychczasowe napięcie i ładunek emocjonalny w serialu.
    Ja nie mogę się doczekać.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

PLAKAT: Star Wars Episode VII

Następny tekst

Fota dnia - Jean Claude Van Damme



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE