Trailery filmów

Need For Speed – Jesse, gazu!

Autor: Rafał Donica
opublikowano

Kilka tygodni temu obejrzałem trailer „Need for Speed”. Pojeździli, postrzelali, powybuchali, trailer się skończył, obojętność pozostała. Kolejna bzdurka w stylu „Szybkich i wściekłych” się zbliża – pomyślałem. Kilka dni później rozpocząłem wielką przygodę z serialem „Breaking Bad” – tak, tak, jestem pewnie ostatnim człowiekiem na tej planecie, który dopiero pod koniec 2013 roku zaczął oglądać ten kultowy serial. Obecnie jestem na końcówce czwartego sezonu i z odcinka na odcinek utwierdzam się w przekonaniu, że Aaron Paul (Jesse Pinkman) jest nie tylko postacią nie ustępującą w zajebistości Walterowi, ale chwilami go wyprzedzającą – zarówno pod względem konstrukcji psychologicznej bohatera, jak i gry aktorskiej. No i tak jarając się kolejnymi odcinkami przygód domorosłych producentów metaamfetaminy zaczęło mi chodzić po głowie, że gdzieś już te gęby widziałem. Waltera White’a szybko przypomniałem sobie z remake’u „Pamięci absolutnej”, a Jesse Pinkman – mam nagły przebłysk – to przecież ten gość z trailera „Need For Speed”. I w ten oto magiczny sposób adaptacja filmowa gry komputerowej z totalnego obojętniaka stała się z dnia na dzień jednym z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów nadchodzącego sezonu.

Jestem bardzo ciekaw jak Aaron Paul poradzi sobie z główną rolą w obrazie kinowym. Czy „Need For Speed” okaże się tylko rozpędzoną i rozstrzelaną błyskotką, bazującą na tytule znanej gry, pełną absurdalnych sekwencji, jak seria „Szybcy i wściekli”? Reżyseruje Scott Waugh – hollywoodzki kaskader („Speed”, „Ostatni Mohikanin”, „Bohater ostatniej akcji”, „Bad Boys 2”) i współreżyser „Act Of Valor” z 2012 roku. Czy w filmie reżyserowanym przez kaskadera Aaron Paul będzie robił tylko za znaną twarz, znikając za kierownicą samochodu. Czy zasłonią go kłęby dymu z palonych opon, czy wyciśnie coś ze swojej roli i nie da się zepchnąć na drugi plan rozpędzonym, odpicowanym brykom? Nie ma się co łudzić, pod względem dramaturgicznym nie będzie to drugie „Breaking Bad”, a Aaron Paul nie wykreuje drugiego Jesse’ego Pinkmana. Wierzę jednak w jego talent (pamiętacie ostatnie ujęcie 2 odcinka 4 sezonu do kawałka Honey Claws „Digital Animal”?)  oraz ekranową charyzmę, i trzymam za niego kciuki, żeby dobrze mu się działo na srebrnym ekranie, a „Need for Speed” był filmem udanym.

need for speed

Speed, bitch!

Ostatnio dodane