Najnowszy zwiastun MIASTA 44. Komasa wie, o co chodzi! | FILM.ORG.PL

Najnowszy zwiastun MIASTA 44. Komasa wie, o co chodzi!








Rafał Oświeciński
26.06.2014


Sporo już swego czasu pisaliśmy o „Mieście 44” – o tym, co chciałbym w nim zobaczyć i o wrażeniach z pierwszego trailera.

Do premiery zostało około 2,5 miesiąca, a w sieci nic się nie dzieje, afisze kinowe puste, media milczą. Już byłem gotów do narzekania na niesamowicie niemrawą kampanię promocyjną, ale dzisiaj pojawił się pełnoprawny zwiastun – nareszcie! Najdroższa polska produkcja ostatnich lat była w ostatnich miesiącach nieobecna i miejmy nadzieję, że teraz się zacznie duża kampania reklamowa, bo film o takiej tematyce i budzący duże oczekiwania na pewno zasługuje na rozgłos.

Co widzimy w nowym zwiastunie? Nowocześnie, spektakularnie zrobione kino wojenne. Kilka ujęć jest bezcennych – palący się szpital, podmuch wybuchu na ulicy, dziewczyna chowająca się za ścianą. Widać, że Komasa ma kapitalne pomysły inscenizacyjne, nie boi się efekciarstwa, które – odpowiednio dawkowane – jest w stanie wydobyć okrzyk „wow, to Polacy potrafią robić takie kino?!„.

Oczywiście widoczne niedoróbki efektów specjalnych nie wpływają na bardzo pozytywny odbiór całości. Podobnie jak wszechobecne ujęcia slo-mo. Szykuje się naprawdę dobry kawał kina wojennego i co najważniejsze – świadomie skierowanego do młodych widzów szukających zdrowych emocji we współczesnym kinie. Komasa chyba wie, o co chodzi.

89b5f379b109ca43408af939813f3fbd

07c3c62ab794badb1a47cd36cbaf50b4

 

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • Mike

    Świetny zwiastun, efekciarski, dobrze zmontowany :) Czekam.

  • Szymon Pajdak

    Popieram! Dawno, żaden zwiastun polskiego filmu tak nie poszarpał mi emocji. Czekam!

  • Kazik

    Rafał z całym szacunkiem, mam wrażenie, że wszelkie wady tego zwiastuna przekuwasz w zalety. Co to w ogóle znaczy „nie boi się efekciarstwa”? Znasz kogokolwiek kto by się tego bał? Raczej jest dokładnie na odwrót, nie ma chyba nikogo kto by się nie bał BRAKU efekciarstwa. Dalej pochwalne slow-motion. Jeszcze brakuje, żebyś wyraził swój zachwyt dla cudownego CGI. I co to znaczy, „świadomie skierowany do młodych ludzi”????? Cały problem współczesnego, rozrywkowego kina polega na tym, że jest ono wręcz za bardzo kierowane w stronę młodych ludzi na czym wybitnie cierpi realizm tudzież zasób słownictwa głównych bohaterów. Przy twoim „nie boi się efekciarstwa” po prostu wymiękłem. Chyba, że podobnie jak Oldman w słynnym liście tak i Ty operujesz ironią.

    • Kazik, przecież nie pochwalam cgi ani slow-mo, mówię jedynie, że ich jakość nie wpływa na bardzo pozytywne wrażenia.
      Mi chodziło o efekciarstwo, nie efektowność – o takie zagrania, pojedyncze, które służą szokowaniu, podniecają widzów widokiem masakry, są związane z zabawą formą itp. Są tanie, proste, chwytliwe. Odwrotnie niż taka efektowność, która odnosi się do ogólnych wrażeń. Mniejsza o to.
      Czy problem współczesnego rozrywkowego kina polega na kierowaniu go w stronę młodych ludzi? Być może w Hollywood tak jest, natomiast w Polsce tak nie ma – cierpimy na wajdyzm, martyrologię. Komasa kompletnie inaczej podszedł do tragedii – zgodnie z pewnym hollywoodzkim kanonem, ale na opak dotychczasowemu polskiemu kino. I to jest mocno wyczuwalne i mi się ta samoświadomość reżysera bardzo podoba. Tak po prostu.
      To jest jakieś. Złe, dobre, zobaczymy, ale już widać, że forma i treść wzbudzą emocje, dyskusje. I dobrze.

      • Kazik

        No i dobrze. Jak napisałem wcześniej mi to przypomina rodem „rosyjski” Stalingrad. Jest efekciarsko, nie efektownie. Sporo pomysłów inscenizacyjnych jest po prostu tandetnych. Sztucznie, pretensjonalnie i tak naprawdę nie na temat.

        • no i Lana del Rey :)

          • Kazik

            O Lanie Del Rey, nie mam sił pisać. No ale Rafał, właśnie jest w tym wajdyzm i jest pełna martyrologia. Gdzie tu masz pójście na opak? To, że występują sami bardzo młodzi aktorzy? Masz sceny pełne mniejszego lub większego patosu, zero jakiegokolwiek humoru, napuszone dialogi, postacie niczym cokoły wystawiane na scenę. Różne „kochanie” i „nie chcenie umierać”. Jak to nazwiesz? Może i jest w tym wszystkim jakaś nowoczesność w sensie inscenizacyjnego rozmachu, to na pewno najdroższy polski film wojenny po 89 roku, ale na tym koniec. Jest pompatyczność, emocje, które są wylewane za bardzo. Wiesz co to powoduje? Że widzowi może po prostu już się nie chcieć sięgać po chusteczki, bo zrobią to za niego aktorzy. Wybacz proszę, ale totalnie nie zgadzam się, że Komasa idzie na przekór Wajdzie, przeciwnie, staje się jego duchowym spadkobiercą co zresztą było nawet napisane przy okazji jakieś relacji z przebiegu zdjęć. Komasie blisko do Wajdy, tylko, że póki co, brak mu równie inscenizacyjnej siły w co lepszych dziełach mistrza.

    • Andriej

      Dobrze prawisz, też nie widzę powodu dla takiego wychwalania tego czegoś. Wręcz przeciwnie

  • Mateusz

    Jak zawsze MUSZĄ być gwiazdy z tamtych lat? Muszę widzieć te same gęby w produkcjach traktujących o XXw? Po pierwszym zwiastunie byłem w szoku… Wielkim. Oto polski reżyser po ciekawej „Sali Samobójców” tworzy film na modłę epickich produkcji Hamburgerów! Aktorzy nowi bądź mało znani ale cóż… I tak chętnie zobaczę bo efekty wyglądają ciekawie-.-

  • Kazik

    Szczególnie kapitalnym pomysłem inscenizacyjnym jest widok całującej się pary stojącej w centrum kadru i świst omijających ich kul. Albo darcie się: „nie chcę umierać”. Ten zwiastun zapowiada film w tak beznadziejny sposób sztuczny, tak przerażająco koturnowy, że przypomina mi pomysł na szkolną akademię a raczej jej pierwotną wersję, której nikt nie zdążył należycie poprawić. Mamy zatem mówiące wszystko dialogi, pełne deklaracje uczuć i sztuczne chmury ognia nad domami.

  • Kazik

    Wypisz, wymaluj polski „Stalingrad”.

  • Kazik

    Wypisz, wymaluj, polski „Stalingrad”

  • Mefisto

    Ależ to słabo i efekciarsko wygląda – źle po prostu. Żeby już w samym trailerze dialogi bolały – to jest sztuka.

  • bobzielarz

    Nie przejmowałbym się komentarzami „za dużo slo-mo”, „efekciarski”, „tandetny”, „słabe teksty”. Narzekać na stronę formalną Komasy i pójście z duchem czasu (trendów?) to jak obrażać się na to, że podstawą komunikacji jest telefon i internet, a nie listy ,bo przecież kiedyś było lepiej, wróć stara technologio (kamień i krzemień)! .

  • Andriej

    Czyli znowu nędzna podróbka zachodnich albo nawet rosyjskich filmów, taka gorzej zagrana i biedniejsza. Naprawdę zaczyna mi być żal powstańców warszawskich, z bohaterów narodowych robi się z nich pierdolone maskotki!

    • Kazik

      Dokładnie. Oglądałeś te skrawki z życia Powstańców poskładane w jeden dokument? To jest właśnie alternatywa, to jest pewne pójście pod prąd, mniej lub bardziej udane, ale zawsze. Co ciekawe, na tych autentycznych przecież zdjęciach widać śmiejących się ludzi, którzy jak gdyby nic sobie nie robią z otaczającego ich piekła. Jest pewnie ta radość uczestniczenia w czymś ważnym w czymś w czym po prostu bardzo chciało się uczestniczyć. A u Komasy? Wygląda to tak, jakby ktoś ich cholernie zmuszał do tej walki, sceny pełne cierpienia, łez, krzyku… To ma być ta nowa wizja? Bardzo mi się nie podoba, że Komasa w imię kasy, robi z powstania po prostu cepelię. Nie można tego inaczej nazwać. Jest wbrew pozorom kolorowo, wszyscy są śliczni, namiętni, mądrzy i dobrze urodzeni.

      • Andriej

        Z tą radością to bym nie przesadzał, bo niektórzy z powstańców po prostu byli zbyt młodzi żeby rozumieć beznadzieję sytuacji. Dokument miał jak dla mnie zasadniczą wadę: te dołożone dialogi, ich treść i wykonanie zepsuły mi seans, ale i tak wspominam to pozytywnie.
        Komasa naoglądał się „9 Kompanii”, „Stalingradu”, „Helikoptera w Ogniu” itp. i w swoim natchnieniu wysra ich niezamierzoną parodię.

        Nie jestem bynajmniej fanem mitologizowania Powstania, ale coś takiego jest dla mnie po prostu niesmaczne. „Tajemnica Westerplatte” była mizerna i bez polotu, ale to jest druga skrajność: teledyskowy potworek dla pokolenia Call of Duty

        • Kazik

          Akurat Call of Duty, jeżeli chodzi o samą filmowość, (pomijam sam aspekt wirtualnej rozgrywki) wydaje mi się sporządzony wedle jak najlepszych wzorców, zwłaszcza Modern Warfare:).

          Masz rację, niewątpliwie nie byli do końca świadomi tego co się tak naprawdę dzieje. Tym większa potrzeba aby coś takiego pokazać właśnie w kinie. Ową młodzieńczą bezradność a nie, że po raz kolejny ukazuje się nam młodocianych tragicznych herosów, którzy pięknie umierają i w dodatku mają tego pełną świadomość.

          Chyba to co jest najbardziej wkurwiające to pewna, taka dezynwoltura wobec samego tematu Powstania. Przy całej złożoności tematu, tego kto był za, kto był przeciw, Powstanie Warszawskie jest otoczone pewnym nimbem, jest to jakaś świętość, tak? Nawet jeżeli uważa się, że było ono niepotrzebne, że była to bezsensowna jatka, to nikt jakoś nie dyskredytuje śmierci tych dzieciaków, ich autentycznego bohaterstwa. I tak jak nikt normalny nie robi wersji hip-hop „Czerwonych maków na Monte Cassino” lub też wersji reggae, tak opowiadać o tym zdarzeniu należy w sposób poważny. Dobija mnie cała ta komercyjna otoczka „Miasta 44”. Za cholerę nie jest to kino artystyczne, nie powinno to też być kino rozrywkowe. Tymczasem jako materiału promocyjnego używa się zbiorowego zainscenizowanego portretu wszystkich bohaterów, charakterystycznego dla seriali TV, będących jednak czystą rozrywką a nie opowieścią o narodowej tragedii. Komasa robi rzecz niesłychaną bo zwyczajnie bezcześci Warszawskie Powstanie, sprowadza je do komercyjnej papki. Upraszcza, demonizuje i jakby tego wszystkiego było mało okrasza modnym, zachodnim przebojem.

  • Julia

    Scena całującej się pary na tle lecących kul mnie zabiła.Tandeta przez duże T. Mam wrażenie, ze nie tylko rezyser ale i autor recenzji nie do końca wie o co w dobrym kinie chodzi.

  • Kazik

    Żartujesz chyba. Od kiedy to pan Komasa jest wyznacznikiem jakiś nowych trendów? Jeżeli już, to jego film zapowiada się właśnie jako uwstecznienie obowiązującej kinowej formy. Tak naprawdę niedaleko jest mu do „Bitwy o Wiedeń”, „Wojny bolszewickiej” czy wspomnianego już „Stalingradu” Bondarczuka. Efekciarstwo, nie efektowność, jest passe a wyznacznikami jakości, przynajmniej jeżeli o kino wojenne, wciąż przy paru jego słabościach pozostaje „Szeregowiec Ryan” Spielberga a nie pstrokacizna pt „Miasto 44”.

    Komasa w tym nieszczęsnym zwiastunie daje taki popis wizualnej tandety, że włosy stają dęba. Nie opowiada, tylko pokazuje i to w sposób naprawdę daleki od subtelności.

  • Łukasz

    Film może być dobry, bo nie wierzę temu trailerowi. Niech Komasa weźmie lekcję od Skoniecznego w montowaniu zapowiedzi kinowych.

  • apolinaros

    Zwiastun trochę znikł.

  • apolinaros

    Chyba się przejęli tymi komentarzami, bo zdjęli zwiastun.

  • Mike
  • Patryk Głażewski

    Wygląda konkretnie, kilka ujęć nawet bardzo. Liczę, by przynajmniej był to film znośny do obejrzenia. Jak dla mnie Kamienie na szaniec i Powstanie warszawskie trzymały poziom, to i liczę też tutaj. Mam jednak nadzieję, że owym „slow-mo” tylko szpanują w zwiastunie ;P.

  • Iren Hulota

    Jak dla mnie to w tym zwiastunie widać, że nie będzie w filmie postaci, tylko aktorzy, którzy na planie sobie myślą „ale fajnie wyglądam ze smutną miną na tle ruin”. Ta cała strona wizualna, którą niektórzy się zachwycają może jeszcze być, chociaż szału nie ma. Natomiast dialogi są makabrycznie złe, a w wykonaniu tych aktorów, to już w ogóle jest poziom najniższy.

    Cały problem częściowo wynika z tego, że nie umie tam nikt stworzyć wiarygodnego obrazu lat 40. Mamy tutaj totalnie współczesnych ludzi, którzy zostali niby postawieni w sytuacji z tamtego okresu. To wygląda jakby warszawskich studentów (czy nawet licealistów) z roku 2014 wsadzili do Powstania Warszawskiego. I najgorsze jest to, że aktorzy jeszcze to wrażenie potęgują. Nie umiem przestać odbierać ich gry inaczej niż „jestem piękny/a, na codzień mam super modne ciuchy i rurki, ale teraz mam strój z okresu wojny, kurz na twarzy i wyglądam jak powstaniec”. Nie tędy droga. Nie widzę u tych bohaterów przerażenia, zagubienia. To jest wszystko takie płytkie. To jest jak marzenie dzisiejszego nastolatka, który chciałby się czymś wyróżnić, więc np. fajnie by być bohaterem wojennym. To jest po prostu efekt złego aktorstwa. I jeszcze gorszej reżyserii.

  • tonkpils

    Osobę odpowiedzialną za casting,powinni wywalić na zbity pysk.Wszystko jakieś takie tandetne i tanie

  • Negatywny

    Rewelacyjny zwiastun, gdyby nie gadali po naszemu nigdy bym nie pomyślał, że to polski film. Klasyczny polski film o powstaniu opowiadałby zapewne o dwóch AKowcach i pojmanym przez nich żydzie ukrytych w ruinach jakiejś kamienicy. Dziwn mnie ból dupy niektórych, że w końcu ktoś próbuje nakręcić film, który nie będzie wyglądał ja teatr telewizji i być może da radę obejrzeć go jeszcze ktoś poza wycieczkami szkolnymi.

  • Przemysław Baran

    w polskim kinie juz nikt nie wie o co chodzi ,a ten film no cóż jako seans dla wycieczek szkolnych jak znalazł.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Gary Oldman na kolanach

Następny tekst

PLAKAT: "Into the Storm"



Tagi:

OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE