LIGA SPRAWIEDLIWYCH – pierwszy oficjalny zwiastun!

Autor: Damian Halik
opublikowano

Do premiery Ligi Sprawiedliwych zostało jeszcze ponad pół roku, ale wytwórnia Warner Bros. postanowiła rozpocząć kolejny etap promocji: wczoraj otrzymaliśmy pięć spersonalizowanych teaserów, dziś dołączył do nich pierwszy oficjalny trailer. Dzieje się, oj dzieje…

W świecie filmów o superbohaterach Warner Bros. dostaje srogie lanie od Disneya… a może po prostu wszyscy ulegli zbiorowej halucynacji? To zapewne ocenimy za jakiś czas, „na chłodno”, jednak rozbieżność między ocenami produkcji bazujących na komiksach DC i Marvela jest tak olbrzymia, że nie może być przypadkowa. I choć widzę poważne niedociągnięcia w filmowym uniwersum DC, nadal będę stać za nim murem. Nawet najbardziej przegadaną potyczkę Batmana z Supermanem zawsze docenię bardziej, niż przesłodzone Marvel Cinematic Universe. Tym bardziej, że najnowszy trailer Ligi Sprawiedliwych pokazuje spory potencjał. Tak, moi drodzy, seria DC Extended Universe może się jeszcze podnieść i narobić sporo szumu.

Zacznijmy jednak od początku.

Podczas zeszłorocznego Comic-Conu zaserwowano nam mały zlepek nakręconych już scen Ligi Sprawiedliwych, które sugerowały, że po olbrzymiej krytyce filmu Batman vs Superman: Świt sprawiedliwości Zack Snyder odrobił lekcję i postanowił nieco spuścić z tonu. Najnowszy trailer również podrzuca nam kilka takich momentów, jednak w znacznie mniejszych ilościach – i całe szczęście!

Zaczynamy od ujęć, przez które spokojnie moglibyśmy pomylić komiksową adaptację ze Zjawą Alejandro G. Iñárritu. Następnie słyszymy rozmowę Bruce’a Wayne’a z Dianą Prince, z której wynika, że wrogowie nie nadciągają, lecz już tu są… Czyli wracamy do atmosfery gęstej niczym chmura dymu w przeciętnym barze na Jamajce. I tak oto dowiadujemy się dwóch rzeczy: po pierwsze, Zack Snyder naprawdę kocha rocka! Po drugie, co było do przewidzenia, dominującą rolę odegrają tu Batman i Wonder Woman. To oni przeprowadzają selekcję, a do tej można się nieco przyczepić…

Kształt tytułowej Ligi Sprawiedliwych jest (niestety) daleki od jej komiksowego pierwowzoru, a na zmianę tego stanu przyjdzie nam poczekać co najmniej do 2019 roku (premiera drugiej części Ligi Sprawiedliwych). W tym momencie Batmanowi (Ben Affleck) i Wonder Woman (Gal Gadot) towarzyszą: Flash (Ezra Miller), będący wyraźną przeciwwagą dla avengersowskiego Spider-Mana; Cyborg (Ray Fisher), który nadal zdaje się w tym towarzystwie postacią niepotrzebną (serio, w komiksowej Lidze Sprawiedliwych byli ciekawsi bohaterowie…) oraz Aquaman (Jason Momoa), który nijak nie przypomina blondaska w pomarańczowo-zielonym uniformie – za to zapowiada się na ligowego narwańca, bez krztyny ogłady rzucającego się na przeciwników, zanim ktokolwiek da sygnał do ataku. Zresztą oceńcie sami:

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ostatnia z wymienionych postaci jest tu wyraźną odpowiedzią na zarzuty, jakoby filmy DC/Warner Bros. były zbyt poważne. I mam nadzieję, że to właśnie na nim spocznie zadanie odciążania atmosfery, natomiast one-linery Afflecka, które widzieliśmy w pierwszych materiałach z planu, zostaną wycięte, spalone i zakopane kilka metrów pod ziemią.

I jeszcze mała wrzutka na koniec: w pięcioosobowym składzie moglibyśmy zobaczyć wielu innych bohaterów, jednak całość wygląda kulawo bez najważniejszego z nich – Supermana. Oczywiście wszyscy wiemy, co stało się w Batman vs Superman: Świt sprawiedliwości, ale chyba nie myśleliście, że Clark Kent (Henry Cavill) nie powróci? W trailerze co prawda się nie pojawia, ale migająca przez ułamek sekundy Amy Adams – filmowa Lois Lane – nie bez przyczyny wpatruje się w niebo. I raczej nie szuka na nim ptaka czy samolotu…

Ostatnio dodane