Kochani, chyba zabiliście polski plakat. Znowu. | FILM.ORG.PL

Kochani, chyba zabiliście polski plakat. Znowu.








Radosław Pisula
19.03.2014


4 kwietnia na ekrany kin wejdzie „Kochanie, chyba cię zabiłem” (albo „Kochanie chyba cię zabiłem”, ponieważ pieprzyć przecinki! Anarchia! Co zobaczycie poniżej). Sam film wygląda jak inne, taśmowo produkowane rodzime pseudokomedie, za które Polska płaci własną duszą. Ot dostaniemy znów głupkowatą intrygę i aktorów, którzy pojawiają się wszędzie – a nie są już tak popularni, żeby załapać się do reklamy zupy albo sieci komórkowych. Zresztą za scenariusz (i reżyserię) odpowiada facet, który wcześniej sprawował pieczę nad fabułami „Majki” oraz „Tancerzy”, więc lecę do kina.

Przekleństwa? Seks? Pistolety? Przekleństwa po angielsku? Amerykańska muzyka? Przekleństwa? Roma Gąsiorowska? Facebook? Zapowiada się hit. Podobno Mel Brooks chce wrócić do swoich korzeni i już zapowiedział kontynuację.

Więcej o samym filmie nie chcę mówić, bo zapomniałem o nim już podczas pisania powyższego akapitu. Prawdziwą perełką związaną z tą produkcją jest natomiast jej plakat, który swoimi walorami artystycznymi definiuje nową polską szkołę plakatu, która umiejętnie gwałci piękny dorobek swoich poprzedników.

kochanie chyba cie zabilem plakat

Czego tu nie mamy, same perełki: tło bielsze niż ubrania wyprane w Perwolu, pokracznie wycięci i wstawieni główni bohaterowie, którzy nie mają zielonego pojęcia, co tu właściwie robią (i nikt mi nie wmówi, że ten wujek Fester z foty to Jakubik). Popatrzcie na Zamachowskiego, facet ma pełną świadomość tego, że z „łóżkowymi” postaciami nie dzieli tego samego czasu i przestrzeni. Zdziwienie wynika tylko z tego, że podczas zdjęć uświadomił sobie, w czym tak naprawdę gra. Może nakryli go z tym pistoletem w łazience, gdy przypomniał sobie jak bogatą miał karierę przez takim chałturzeniem? Mam nadzieję, że chociaż catering na planie był w porządku, bo pan Zbyszek zasługuje na więcej. Twórców filmu za to na plakacie prawie nie widać, cwaniaki.

Ciekawe jest również to, że fabuła wydaje się rżnąć WIELE elementów z jankeskiej „Policji zastępczej”. Nawet plakat. Odwaga! Brawura!

policja zastepczahej, Evo Mendes, co tu robisz krejzolko?!

Kochani, chyba się zabiłem.

Radosław Pisula

Radosław Pisula

Całkowicie pożarty przez popkulturę. Poświęcił studia na analizowanie kina Johna Woo i Johna Carpentera, a obecni w ramach doktoratu pisze monografię Waltera Hilla. Zjada wszystko, co zapisano na taśmach celuloidowych i nośnikach cyfrowych – szczególnie wszelkiej maści horrory, wysokooktanowe akcyjniaki oraz klasyczne amerykańskie kino sygnowane nazwiskami m.in. Capry, Stewarta, Hitchcocka, Granta czy Hawksa. Uwielbia Grace Kelly, Nikolę Teslę oraz Godzillę – najlepiej, gdy pojawiają się w tym samym filmie. Kocha swoją dziewczynę.
Radosław Pisula











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

#164 Dzień Niepodległości

Następny tekst

Godzinna rozmowa z Alfonso Cuaronem



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE