Trailery filmów

KINGSMAN: ZŁOTY KRĄG z pierwszym zwiastunem. Eggsy podąża własną drogą!

Autor: Damian Halik
opublikowano

Za sprawą Kingsman: Tajne służby Matthew Vaughn pokazał, że można zrobić ciekawy film akcji, będący zarówno hołdem dla klasyki gatunku, jak i świeżym spojrzeniem na tematykę szpiegowską. Obraz zwrócił się wytwórni z tak dużą nawiązką, że 20th Century Fox bez wahania zleciło stworzenie kontynuacji – Kingsman: Złoty krąg – która właśnie doczekała się pierwszego zwiastuna.

Moda na „zapowiedzi zapowiedzi” zaczyna mnie męczyć. Wrzucanie kilku– czy kilkunastosekundowych zajawek jest dobre do budowania napięcia w dłuższej perspektywie czasowej, ale ich publikacja tuż przed premierą pełnego zwiastuna mija się z celem. Ja wiem, że narzekanie i tak nic nie da, a przynajmniej pewne jest, że trailer nikomu nie umknie, skoro wszystkie branżowe media dudnią o tym przez całą dobę… Dobrze, że czasem można to sobie zrekompensować odrobiną niezdrowej satysfakcji, gdy ktoś się „wysypie” – ciężko bowiem uznać, że celowo zwlekano z opublikowaniem zapowiadanego na jutro zwiastuna do momentu, gdy w Los Angeles zrobiło się późno, Nowy Jork zbliżał się do północy, a w Europie dawno mieliśmy już pojutrze. Przynajmniej mamy deser idealny do śniadania.

Tyle w kwestii osobistych dygresji, przejdźmy do rzeczy.

Kingsman: Tajne służby, bardzo luźno bazujące na wydawanym w latach 2012-2013 komiksie The Secret Service autorstwa Marka Millara i Dave’a Gibbonsa, dostarczyło nam sporą dawkę całkiem niezłej zabawy. Film garściami czerpał humor rodem z przygód Jamesa Bonda w wydaniu Seana Connery’ego, mieszając go ze szczyptą krwawej rozwałki, której nie powstydziłby się sam Quentin Tarantino. I trudno się temu dziwić. Współscenarzystą (wraz z Jane Goldman) i reżyserem filmu był Matthew Vaughn, znany z takich produkcji, jak X-Men: Pierwsza klasa czy Kick-Ass. Naleciałości jego stylu są tu wyraźnie widoczne. I choć dzieło opowiadające o tajnej, niezależnej agencji wywiadowczej nie było wybitne, ciężko powstrzymać się od stwierdzenia, że jeśli mamy ochotę na kino szpiegowskie, to tylko w wydaniu brytyjskim.

Druga część, Kingsman: Złoty krąg, także zapowiada się ciekawie. Siedziba organizacji Kingsman została zniszczona, jednak świat nadal potrzebuje ochrony. Na szczęście w Stanach Zjednoczonych istnieje bliźniacza agencja o nazwie Statesman. Przedstawiciele obu elitarnych ekip łączą więc siły, by stawić czoła wspólnym wrogom. Oczywiście w głównej roli – Gary’ego „Eggsy’ego” Unwina – znów zobaczymy Tarona Egertona, któremu ponownie towarzyszyć będą Roxy (Sophie Cookson), Merlin (Mark Strong) czy Harry Hart (Colin Firth). Nie zabraknie także nowych twarzy, jak Ginger (Halle Berry), Poppy (Julianne Moore), agent Champagne (Jeff Bridges) czy agent Tequila (nieszczęsny Channing Tatum [czy nie ma bardziej „amerykańskich tajnych agentów” od niego?]).

Trailer zaczynamy dość… sentymentalnie. Słyszymy Harry’ego, który zwraca się do swojego podopiecznego: „Eggsy, zobaczyłem w tobie to, co kiedyś ktoś zobaczył we mnie”, następnie widzimy, jak pocisk zmiata z ziemi siedzibę Kingsman, a nasz główny bohater odwiedza jej ruiny w deszczu. I się zaczyna. Doskonały wybór utworu My Way Franka Sinatry towarzyszy całej masie efektownych wybuchów i scen walki. Na ekranie dosłownie migają nam nowi bohaterzy związani z grupą Statesman oraz zupełnie nowi antagoniści. Całość uzupełnia nieco gadżetów, których nie powstydziłbym się wspomniany już James Bond Seana Connery’ego oraz znacznie żywszy, niż sugerowałaby nam to pierwsza część, Harry Hart (ups, spoiler). Innymi słowy: warto było czekać kilkanaście godzin dłużej, niż to zapowiadano. Zresztą, tego właśnie się spodziewałem.

Matthew Vaughn nieraz już zademonstrował nam swój talent do zabawy schematami. Czy Kingsman: Złoty krąg wypadnie pod tym względem równie dobrze jak poprzednik? Nie będzie łatwo, ale wszystko wskazuje na to, że nie ma innego wyjścia. W międzyczasie Guy Ritchie wzbogacił gatunek o Kryptonim U.N.C.L.E. (niedawno pojawiły się pogłoski o pracach nad kontynuacją), a pod koniec lipca czeka nas premiera Atomic Blonde, zapowiadającego się na niezłą bijatykę z MI6 w tle. Wygląda więc na to, że Vaughn nie może sobie pozwolić na krok wstecz. „Dwójka” ma większą konkurencję, niż Tajne służby sprzed trzech lat – musi być lepsza albo przepadnie z kretesem.

Kingsman: Złoty krąg zadebiutuje 22 września 2017, jednak do polskich kin wejdzie dopiero 6 października.

Ostatnio dodane