Edge of tomorrow - Na skraju jutra - zwiastun filmu | FILM.ORG.PL

Edge of Tomorrow








Szymon Pajdak
11.12.2013


Do tej pory rok 2014 zapowiedział dwie produkcje, na które na pewno stawię się do kina – „Godzilla” Garetha Edwardsa oraz „Wolf of Wall Street” Martina Scorsese. Przed kilkoma minutami dołączył do nich „Na skraju jutra” w reżyserii Douga Limana. 

Twórca mający na koncie „Tożsamość Bourne’a” wziął tym razem na warsztat japońską nowelę „All You Need Is Kill” opowiadającą o Billu Cage’u, żołnierzu walczącym w wojnie z kosmitami, który pewnego razu odkrywa, że utknął w pętli czasu. Od tej pory każdy dzień walki jest niemal identyczny, a pułkownik wykorzystuje błędy w czasoprzestrzeni do doskonalenia swoich umiejętności w walce z wrogiem.

Różnice w stosunku do oryginału, aż sześciu scenarzystów, w tym znienawidzeni Alex Kurtzman i Roberto Orci, oraz zmiana tytułu nie powinny nastrajać optymistycznie, a jednak zwiastun pokazuje, że film może okazać się czarnym koniem przyszłorocznego sezonu ogórkowego!

Ciekawa, przypominająca „Dzień Świstaka” historia, świetny design egzoszkieletów, obcy przypominający wyglądem tych z serii gier „Crysis” oraz Tom Cruise i Emily Blunt. Ten pierwszy chyba chwilowo zapomniał o scjentologii i po raz kolejny serwuje nam ekranową przemianę „od zera do bohatera”, robiąc to na odpowiednio wysokim dla siebie poziomie. Ta druga w stroju bojowym z mieczem wygląda obłędnie.

Jest brudno, jest szybko, walki są efektowne, a desant na plażę wygląda absolutnie fantastycznie! Pozycja, która była dla mnie jedynie ciekawostką, właśnie stała się absolutnym „must see!” w roku 2014. Światowa premiera 28 maja.

edge-of-tomorrow-poster

Arahan

Pracownik, student i podróżnik. W świat filmu ucieka od otaczającej go rzeczywistości. Uwielbia Spielberga, Nolana, Leone, Tarantino, del Toro i Scorsese. Na ekranie lubi oglądać DiCaprio, McGregora, Pacino, Daniela Day-Lewisa i Oldmana. Kino ma przede wszystkim wzbudzać emocje, niezależnie od tego jakie one będą. Ma wzruszać, zaskakiwać, dawać radość i skłaniać do refleksji - wszystko zależne od nastroju. Pierwszą recenzję do redakcji wysłał w 2009 roku, a od listopada 2011 pisze w miarę regularnie, raz lepiej, a raz gorzej, ale chyba nie tak źle skoro zaproszono go do zacnego KMF-owego grona.

Latest posts by Arahan (see all)







  • bartek

    A mi ten trailer za bardzo przypomina trailer „Inwazja: Bitwa o Los Angeles”, nawet muzyka jest prawie taka sama z tym głosem z vocodera. Mam nadzieję, że ten film nie będzie taką sama klapą.

  • Ojciec Fernando

    Hmm. Spodziewałem się trochę bardziej futurystycznego filmu, z akcją w XXIII wieku, na obcej planecie. Trailer OK, fajna muzyka, ale szkoda, że to jest tylko niedaleka przyszłość.

  • Rafał Donica

    Kapitalny trailer, klimatyczny i widowiskowy – to lubię! No i GENIALNY plakat. Czekam!

  • Kaczor

    „Generic marines vs aliens movie No. 233434”

  • Eben

    Mnie jakoś nie przekonuje, no może oprócz Emily Blunt z mieczem. Wolałbym chociaż jedną dłuższą scenę tak jak w teaserze Godzilli, a tu mamy teledysk i obawiam się, że tak będzie wyglądał montaż w całym filmie. Poza tym reżyserem jest Doug Liman, który może i nakręcił dekadę temu niezły film, ale mnie kojarzy się bardziej z Jumperem i Państwem Smith.

  • Andriej

    Czyli hybryda Matrixa, Spaceship Troopers z Dniem Świstaka? Oparta na tych japońskich kretynizmach? Nie, dzięki. Widzę że egzoszkielet staje się nową ulubioną maskotką SF, ale poza tym nic mnie w zwiastunie nie zachęciło…

    • „japońskich kretynizmach”?

      Wyjdź człowieku i nigdy więcej nie zaglądaj w tę część internetu, bo Twoja umysłowa ułomność zaniża poziom IQ całej strony i wszystkich jej użytkowników na przestrzeni ostatnich 6 lat.

      • Andriej

        Dorośli (albo chociaż powyżej 18 lat) ludzie oglądający durne kreskówki i do tego uznający je za dzieło z głębokim przesłaniem i/lub treść swojego życia są moim zdaniem ułomni. Upośledzeni wręcz. Wypisałeś ciętą (według ciebie) ripostę na poziomie 12-latka, sam sobie dałeś plusa (lol) i to służy za najlepsze potwierdzenie moich słów.

        • Nie masz najmniejszego pojęcia o czym mówisz, a wyzywasz cały gatunek literatury i filmu oraz wszystkich wielbicieli, którzy akurat tym się interesują.

          Sorry, ale ja z plebsem nie będę się wdawał w dyskusję. Żyj dalej w tym swoim kartonie umysłowym.

          Pozdrawiam.

          PS.
          Nie wiem o jakim plusowaniu siebie mówisz. Polecam popracowanie również nad umiejętnością czytania.

  • Radosław Dopieralski

    Właśnie skończyłem czytać książkę (wyszła w 2004r. w oryginale, czyli japońsku, w 2009r. po angielsku).
    Już po trailerze widać, że film tylko główny wątek ‚zapętlenia’ wykorzystuje i nic poza tym, niestety, bo książka jest dobra. Po trailerze widać, że pewnie z połowa filmu będzie polegać na przekonywaniu świata do uwierzenia w historię głównego bohatera, natomiast w książce ten wątek nie istnieje poza może dwoma zdaniami na liczącej 230 stronice całości. Cóż, może przynajmniej fajne kino akcji wyjdzie.

    @Szymon Pajdak
    „All you need is kill” nie opowiada o Billu Cage’u tylko o Keiji Kiriyi (który bynajmniej nie ma stopnia podpułkownika)
    Amerykanie zmienili tożsamość głównego bohatera i odpicowali mu stopień wojskowy :)

  • asda





Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Na głębinie

Następny tekst

The Lord of the Crumbs



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE