Gillian Anderson: mówcie mi „Jane Bond” | FILM.ORG.PL

Gillian Anderson: mówcie mi „Jane Bond”








REDAKCJA
23.05.2016


Po tym, jak Daniel Craig ostatecznie zrezygnował (przynajmniej teoretycznie) z przygody z Bondem, pojawiło się (nawracające jak bumerang) pytanie – kto go zastąpi? W gronie faworytów wciąż są wymieniani Idris Elba i Tom Hiddleston, oficjalnych wieści jednak nie ma i zapewne nie należy się ich spodziewać jeszcze przez jakiś czas.

Nie przeszkadza to jednak fanom – zarówno w snuciu domysłów i oddawaniu się spekulacjom, jak i popuszczaniu wodzy fantazji. W ramach Twitterowej kampanii #NextBond wysoką pozycję w gronie proponowanych przez internetową społeczność kandydatów zajmuje… Gillian Anderson.

Znana z poczucia humoru gwiazda Z Archiwum X i Hannibala przyjęła pomysł z entuzjazmem, publikując nawet plakat pod hasłem „It’s Bond. Jane Bond”. Pomysł na kobietę-Bonda jest całkiem frapujący, nawet jeśli nierealny – chociaż, jeśli wziąć pod uwagę całkowicie sfeminizowany remake Ghostbusters, można się spodziewać praktycznie wszystkiego…

gillian bond







  • apolinary

    Bondowi potrzebny jest pomysł na samego siebie, bo seria ma bardzo poważny kryzys. Nowa formuła wyczerpała się już po pierwszym filmie z serii, „Casino Royale”. Przypuszczam, że nowy rebootczeka ten sam los – zachłyśniecie się nowością i od razu dojście do ściany.
    Mam taką luźną ideę, że teraz każdy kolejny odcinek powinien reżyserować jakiś reżyser-wizjoner, tak żeby każdy odcinek miał oryginalny, własny charakter. Były zamysły, żeby Bonda reżyserował Tarantino, czemu do tego nie wrócić?
    A może po prostu obserwujemy śmierć Bonda?

    • michax

      Nie sądzę. Po Licencji na zabijanie mówiło się że koniec z Bondem, chyba najdłuższa przerwa była wtedy między filmami, a później jak problemy finansowe miała wytwórnia MGM, ale jakoś Bondy powstawały. Więc pewnie teraz może nawet jeśli dłużej poczekamy to i tak powstanie kolejny film wcześniej czy później. Ta nowa formuła jaka była w CR to wcale taka nowa nie była, bo już wcześniej próbowano uczłowieczyć agenta, np. w filmie z Lazenby czy w filmach z Daltonem. Nawet przecież filmy z Brosnanem to nie tylko przegięcie i humor jak ostatni film jego, ale też taki film jak Świat to za mało gdzie poza akcją i humorem próbowano trochę inaczej spojrzeć na tą postać, jakby poważniej podejść do tej postaci. A poza tym miał ten film jedną z ciekawszych kobiecych ról i mam na myśli Sophie Marceau z którą wiązał się ciekawy twist raczej nie występujący w tym cyklu a przynajmniej nie pamiętam. A w innym Bondzie Brosnana takim jak Jutro nie umiera nigdy poza humorem i akcją, poza dobrą zabawą, były sceny sugerujące że 007 to tak naprawdę zimnokrwisty zabójca (mam na myśli scenę głównie z gościem od tortur granym przez Schiavelliego, to jak go wykończył bez mrugnięcia okiem 007). W życiu pewne są trzy rzeczy – śmierć, podatki i kolejny film z 007;-)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

W STRONĘ ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA: Red Hill

Następny tekst

Mission: Impossible



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE