Człowiek z blizną. Trwają prace nad scenariuszem remake’u

Autor: Roman Sowa
opublikowano

Lista osób, które pracowały, pracują (lub ewentualnie będą pracować) nad nowym Człowiekiem z blizną, zdaje się nie mieć końca. Od ładnych paru lat remake filmu Briana De Palmy wędruje od jednego reżysera do drugiego, od scenarzysty do scenarzysty. Może nie powinniśmy się dziwić. Uwspółcześnienie klasycznego już dzieła ze znakomitym Alem Pacino w roli głównej to nie lada wyzwanie. Ma mu podołać Terence Winter, autor Wilka z Wall Street i Rodziny Soprano, któremu właśnie powierzono „doszlifowywanie” ostatecznej wersji scenariusza.

Winter będzie pracował na tekście stworzonym przez grono uznanych filmowców. Pierwszy zarys historii napisali Paul Attanasio (nominowany do Oscara za scenariusz do Donnie Brasco i Quiz Show) i David Ayer (autor Furii, Bogów ulicy, Ciężkich czasów, dziś kojarzony głównie z Legionem samobójców, co u wielu fanów dzieła De Palmy może wywołać grymas niezadowolenia). Gros pracy nad scenariuszem wykonał Jonathan Herman, twórca filmowej biografii raperów z N.W.A. (Straight Outta Compton). Równie imponująco przedstawia się lista reżyserów, którzy przymierzali się do zrobienia remake’u. Wymieniano nazwiska Davida Yatesa (reżysera czterech Potterów) i Pablo Larraina (Jackie, Nie). Ostatecznie za kamerą stanie Antoine Fuqua (Łzy słońca, Do utraty sił), którego remake Siedmiu wspaniałych właśnie oglądamy w kinach. Jeśli dodać, że do roli Tony’ego Montany przymierzany był Leonardo DiCaprio, to trzeba przyznać, iż odpowiedzialny za produkcję filmu Universal jest mocno zdeterminowany, by współczesna wersja Człowieka z blizną nie była tylko kopią oryginału. Stąd zapewne decyzja o zatrudnieniu Wintera, doświadczonego w pisaniu gangstersko-mafijnych opowieści.

Oczywiście w przypadku remake’ów takich klasyków jak Człowiek z blizną natychmiast cisną się na usta pytania: Czym będzie ta nowa wersja? Trawestacją filmu De Palmy? Wariacją na jego temat? Czy tylko „face liftingiem” (ze względu na nową obsadę)? A może Winter i Fuqua odwołają się do pierwowzoru, czyli filmu Howarda Hawksa z 1932 roku? Z wypowiedzi filmowców można wnioskować, że mają oni ambicje pokazania historii „człowieka z blizną”, którego dotknęły problemy XXI wieku: imigracja, odrzucenie, stawianie murów, łamanie praw obywatelskich. Brzmi pretensjonalnie? Trochę tak. Z drugiej jednak strony pomysł, by bohaterem filmu uczynić meksykańskiego uchodźcę, który staje się bossem narkotykowego przemysłu w Stanach, jest bardzo obiecujący. Wygląda to nawet tak, jakby wzorem dla nowego Tony’ego Montany miał być „El Chapo” (bardzo filmowa biografia, łącznie ze spektakularną ucieczką z więzienia i pojmaniem za sprawą wywiadu z Seanem Pennem). Nie ma więc wyjścia, pozostaje czekać na rozwój projektu, licząc na to, że w efekcie powstanie choćby przyzwoite kino gangsterskie.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane