CZARNOBYLSKA ARKA – zakończono prace nad osłoną sarkofagu!

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Dwudziestego szóstego kwietnia 1986 roku około godziny 1:23 w elektrowni jądrowej w Czarnobylu na Ukrainie doszło do katastrofalnej w skutkach awarii reaktora nr IV. Przegrzanie, a w konsekwencji wybuch i pożar spowodowały emisję substancji promieniotwórczych, których działanie do dzisiaj rozpala umysły ludzi nauki i kultury. W tym roku mija trzydzieści lat od początku tej historii, do której właśnie dopisano nowy rozdział.

Rocznica wiąże się z pamięcią o mnóstwie ofiar – począwszy od strażaków wezwanych do gaszenia ognia na terenie elektrowni (których nie poinformowano o skażeniu), przez likwidatorów pracujących między innymi na dachu elektrowni, skończywszy na trudnej do oszacowania liczbie osób zmarłych na skutek chorób wywołanych promieniowaniem. I choć mieszkańców wysiedlono, nieliczni powrócili do swoich domów i mieszkają w nich do dzisiaj. Legalnie można przebywać tam tylko kilka dni. Warunkami koniecznymi są pełnoletniość i podpisanie stosownego oświadczenia o świadomości ryzyka wynikającego z przebywania na skażonym terenie.

Czarnobyl stał się słowem-kluczem przywołującym mroczne skojarzenia, które stworzyły w świadomości ludzi zupełnie nowy rodzaj strachu, ponieważ dotyczył czegoś niewidzialnego i niewykrywalnego bez specjalnych przyrządów. Powstało – i nadal powstaje – coraz więcej publikacji, a także filmów związanych z tym wydarzeniem. Niektóre z nich to fabularne rekonstrukcje wydarzeń, jak choćby Teatr Telewizji Czarnobyl. Cztery dni w kwietniu w reżyserii Janusza Dymka ze Zbigniewem Zamachowskim, Leszkiem Lichotą i Anną Radwan.

Kadr ze spektaklu Teatru Telewizji pt. „Czarnobyl. Cztery dni w kwietniu”

By zaradzić szkodliwemu promieniowaniu, wkrótce po katastrofie rozpoczęto budowę betonowej osłony dla ruin reaktora IV. Miał on odizolować (lub przynajmniej zmniejszyć) szkodliwe promieniowanie radioaktywnych szczątków konstrukcji.

Sarkofag budowano w pośpiechu, jego konstrukcja jest unikatem i z pewnością autorzy projektu, inżynierowie z Petersburga, mogą być z niej dumni. Miała służyć przez trzydzieści lat. Montowano ją jednak „zdalnie” – płyty łączono, używając do tego robotów i samolotów – skutkiem czego są szczeliny. Obecnie, według niektórych danych, ogólna powierzchnia szczelin i pęknięć wynosi ponad dwieście metrów kwadratowych. […] Sarkofag to nieboszczyk, który oddycha. Oddycha śmiercią. Jak długo będzie jeszcze mógł służyć? Na to pytanie nikt nie umie odpowiedzieć, do dzisiaj nie sposób dostać się do wielu elementów konstrukcji, żeby zbadać, jak długo jeszcze wytrzymają. – Tygodnik „Ogoniok” nr 17, kwiecień 1996

W oddali betonowy sarkofag zabezpieczający ruiny reaktora VI. Na pierwszym planie po lewej stronie pomnik upamiętniający likwidatorów, którzy usuwanie szkód powstałych w wyniku katastrofy przypłacili życiem

Z roku na rok betonowy sarkofag ulegał stopniowemu niszczeniu. Przez szczeliny do jego wnętrza dostawała się woda deszczowa, a metalowe elementy rdzewiały i odkształcały się. Część dachu w pewnym momencie zawaliła się, co podniosło promieniowanie w pobliżu. Powracająca świadomość niebezpieczeństwa prowizorycznie ukrytego pod warstwą betonu zmusiła organizacje międzynarodowe do pracy nad nowym, bardziej perspektywicznym projektem. Zaangażowały się w niego Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, a także Fundusz Czarnobylski. Przetarg na budowę nowej osłony wygrała NOVARKA – konsorcjum budowlane zrzeszające dwie firmy: VINCI Construction oraz Bouygues Travaux Publics.

Konstrukcja w kształcie łuku, wielkości stadionu piłkarskiego, ma być „wsunięta” nad obecny sarkofag. Gigantyczny hangar – konstrukcja ma mieć prawie 153 metry długości, 256 metrów szerokości i ponad 160 metrów wysokości (to więcej niż Statua Wolności) – ma być ze względów bezpieczeństwa budowany gdzie indziej. – RMF-FM, „Reaktor w Czarnobylu wciąż straszy”, 26 kwietnia 2006 roku

Budowa trwała dziesięć lat i zaangażowanych w nią było dziesięć tysięcy osób z kilkudziesięciu różnych krajów, w tym z Polski. Wytrzymałość przewidziana jest na najbliższe sto lat, w trakcie których całość ma chronić nas przed promieniowaniem. Wkład naszego kraju w budowę nowej osłony to półtora miliona euro, a całkowity koszt to półtora miliarda. Na samej zaś budowie pracowało mnóstwo polskich alpinistów, którzy odpowiadali głównie za poszycie zewnętrzne konstrukcji, ale też wszystkie prace wysokościowe. Portal Napromieniowani.pl tak charakteryzuje nowy obiekt:

Łuk” to nie tylko sarkofag, lecz cały zaawansowany system kontroli uszkodzonego IV energobloku. Pod powłoką przypominającą hangar znajdują się systemy pomiarowe, wentylacyjne, przeciwpożarowe czy suwnice z dźwigami, które w końcowej fazie pomogą rozebrać stary sarkofag. Dlaczego to tak ważne? Ponieważ betonowy schron, wybudowany pośpiesznie w 1986 roku, sypie się od pewnego czasu. Ryzyko zawalenia się, a tym samym wtórnego skażenia okolicy, było z każdym rokiem coraz wyższe.

Widok na czarnobylski reaktor z wnętrza nowej osłony na krótko przed jej ukończeniem i nasunięciem na stary, betonowy sarkofag. Zdjęcie udostępnione przez pracowników uczestniczących w budowie Arki

Poniższy filmik przedstawia w przyspieszeniu proces nasuwania na sarkofag reaktora Nowej Osłony Bezpieczeństwa, którą roboczo nazwano „Arką”:

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w okolicznościowym przemówieniu powiedział, że jesteśmy uczestnikami historycznego wydarzenia. Potężna konstrukcja jest unikatowa nie tylko ze względu na swoje gabaryty i sposób instalacji, lecz także z powodu swojego przeznaczenia. Stalowa osłona od tej pory związana będzie z czarnobylską elektrownią, która stała się inspiracją dla niezliczonych opowiadań, publikacji, a także filmów.
 Czy w przyszłości „Arka” dostanie swoje miejsce w popkulturze, jak stało się w przypadku schowanego pod nią reaktora IV?
Trudno powiedzieć, niedługo się pewnie dowiemy. Tymczasem nowy rozdział w czarnobylskiej historii to dobry moment na przypomnienie sobie tego, co kino miało do powiedzenia do tej pory na ten temat.
Czarnobyl. Życie w strefie śmierci (2007)
Film jest wyjątkowy z tego względu, że zamiast opowiadać po raz setny o katastrofie samej w sobie, to pokazuje, jak natura odebrała to, co zabrał jej człowiek. Jest to ponadto wzruszająca historia kota, potomka kotów ewakuowanych mieszkańców, który żyje w zonie, stając naprzeciw wilkom czy niedźwiedziom, które również powróciły po odejściu człowieka. [Krystian Machnik, Napromieniowani.pl]
Czarnobyl. Reaktor strachu (2012)
Tak dużej ilości głupoty, nielogiczności i filmowej miernoty nie widziałem w kinie od czasu Transformers: Zemsta upadłych. O ile jednak tamta produkcja to film, który z założenia nie może być poważny, o tyle tutaj nie mogłem wyjść ze zdziwienia, że takie coś jak Reaktor strachu trafiło na ekrany kin. Scenariusz jest nielogiczny i pełen błędów. Nie będę ich wymieniał, ale niektóre sytuacje i zachowania bohaterów sprawiają, że człowiek wręcz chce, żeby przytrafiło im się coś złego, a tym samym obraz szybciej się skończył. Ignorancja Amerykanów wychodzi dosłownie na każdym kroku.
Fragment recenzji. Aby przeczytać całość, kliknij tutaj [Szymon Pajdak]
 Czarnobyl. Sam w strefie (2011)
Od czasu katastrofy powstało wiele filmów o Czarnobylu. Jedne szukają przyczyn i winnych tragedii, inne przedstawiają jej przebieg oraz skutki katastrofy. Ten film będzie inny…
Dokument Arkadiusza Podniesińskiego miał swoją premierę w dwudziestą piątą rocznicę awarii reaktora. Warto obejrzeć Samego w strefie ze względu na to, że poprzez użycie kamery zamontowanej na kasku można odnieść wrażenie, jakby faktycznie samemu zwiedzało się pustostany, szpital czy cmentarzysko napromieniowanych pojazdów wojskowych. Dwa lata później powstała także druga część, która zawiera materiał nakręcony za pomocą drona. Na niektórych ujęciach widać prace nad „Arką”.

Za pomoc w przygotowaniu materiału dziękujemy portalowi Napromieniowani.pl.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane