Felietony

TARANTINO (NIE) MA W KIM WYBIERAĆ? Polski koszmar speców od castingu

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Kilka dni temu gruchnęła – oczywiście twitterowa – wiadomość, że kompletując obsadę do swojego najnowszego filmu traktującego o zbrodni przy Cielo Drive 10050, w roli Romana Polańskiego Quentin Tarantino widziałby polskiego aktora. Dodając do tego fakt, że w jego filmach Japończycy mówią po japońsku, Niemcy po niemiecku, a Francuzi po francusku, taka informacja to miód na serce dla kinomanów spragnionych polskich filmowych sukcesów w Hollywood. Gdy jednak przyjrzeć się potencjalnym kandydatom, dochodzę do wniosku, że specjaliści od castingu mocno się namęczą.

Pana nazwisko było pierwsze na liście... To była bardzo krótka lista.

Ujawnione do tej pory nazwiska gwiazd – potencjalnie lub na pewno – zaangażowanych w nowy projekt Tarantino rozpalają wyobraźnię: Leonardo DiCaprio, Tom Cruise, Brad Pitt, Jennifer Lawrence, Margot Robbie… Może dlatego od piątku kolejne redakcje szybko stworzyły zestawienia aktorów, którzy mogliby podołać temu zadaniu. Nie zwykłem krytykować tych pomysłów, ale w większości z nich widać, że powstały na siłę. Jeśli czytam, że faworytem internautów jest Jacek Braciak lub potencjalnym kandydatem do roli ma być aktor, którego największym dotychczasowym dokonaniami są rola w serialu Klan i drugoplanowe występy w komediach romantycznych, to… Dobrze, zostawmy ten temat i przejdźmy do (w miarę) poważnych kandydatur.

Dawid Ogrodnik

Kandydat oczywisty i w zasadzie jedyny, o którym w kontekście tej roli myślę na poważnie. O kilku lat spełnia pokładane w nim nadzieje nie tylko jako tak zwany aktor młodego pokolenia. Można go nie lubić, można uważać, że część jego ról jest przeszarżowana, a kontrowersje wokół jego interpretacji postaci Tomka Beksińskiego tylko tę skłonność potwierdzają. Jeśli odłożyć je na bok, to – mimo owego szarżowania – dostajemy bardzo dobrą rolę.

Jego szansy warto upatrywać nie tylko w talencie i umiejętnościach, ale też w fakcie, że Ostatnia rodzina odniosła sukces nie tylko w Polsce (nagroda aktorska dla Andrzeja Seweryna i udział w konkursie głównym na festiwalu w Locarno) oraz tym, że oprócz Ostatniej rodziny, Disco Polo, Chce się żyć czy Jesteś Bogiem, Ogrodnik zagrał przecież w Idzie! A o tym filmie Tarantino na pewno słyszał.

Mateusz Kościukiewicz

Równolatek kandydata numer 1, również Wielkopolanin (nieco lokalnego patriotyzmu na początek nie zaszkodzi). Do świadomości widzów wszedł z przytupem – swoją pierwszą główną rolą we Wszystko, co kocham. Potem przyszedł – nagrodzony m.in. w Karlowych Warach – występ w Matce Teresie od kotów. Cenię go nie tylko za aktorskie talenty, ale też za umiejętność podejmowania ryzyka, które nawet jeśli nie zawsze wychodzi mu na dobre (bo filmy z jego udziałem często okazują się średnie, jak Amok lub W imię…, a niekiedy żenujące – jak Bejbi blues), to mam nadzieję, że to ryzyko kiedyś się opłaci.

Gdy nazwisko Kościukiewicza przyszło mi do głowy, pierwsza myśl to: „przecież on w ogóle nie przypomina Polańskiego”. No, ale gdy popatrzymy już na kadr z Najlepszego

Ostatnio dodane