Shia LaBeouf uczy jak | FILM.ORG.PL

Shia LaBeouf uczy jak








Jakub Koisz
20.11.2015


Nie jestem fanem tego Shii LaBeoufa po okresie, gdy przestał być słodkim dzieciątkiem Hollywoodu i wykiełkował mu zarost. Jakoś niezbyt mi się wstrzelił swoimi „Transformersami” w świadomość, nie wprowadził mi Indiany Jonesa w nową erę, a ta jego ekranowa obecność to miks fanaberii i wypluwania z siebie średnio zabawnych dialogów.

Wielu oczekiwało od Shii, aby pluł, ale w samą twarz poprawności politycznej, pokazując na ekranie penisa u Von Triera. Nie doszło do tego, rozczarowałem się więc również rebeliancką wersją LaBeoufa. Została tylko ta dziwna, która – cokolwiek aktor by nie robił – nie zmienia mi obrazu. MetaShia, każący nam oglądać to, jak sam ogląda swoje filmy, też nie mówi nic więcej niż: „ok, jestem dziwny. Co dalej?„.

Joaquin Phoenix rapuje

Joaquin Phoenix rapuje

Kilka lat temu Joaquin Phoenix spędził szmat czasu uwiarygadniając swój performens prowadzący do nagrania świetnego paradokumentu (I’m still here). Przypomnijmy – aktor postanowił, że rzuca kino, a od tego czasu będzie zajmował się tylko i wyłącznie rapem. Phoenix zapuścił brodę, nosił hipisowski fryz, zmienił tonację głosu, a odwiedzając programy telewizyjne ciągle nawijał o swojej nowej pasji. Oszalał chłop normalnie, mówili. Przecież ten jego rap obsysa, oceniali (moim zdaniem i tak lepiej kleił zdania niż wielu naszych młodych raperów, ale mniejsza). Ważne, że była to kolejna świetna rola, która kazała nam patrzeć na dziwactwa innych z rezerwą. Gdy czytam o ekscentrykach Hollywoodu, nie zawsze mi do śmiechu, jednak to, co zmajstrował Phoenix (wespół z pomysłodawcą, Caseyem Affleckiem, kolejne urocze dziwadło, które mam wrażenie, że jeszcze nas zaskoczy), było konsekwentnie budowana narracją mockumentarną na żywo.

la-et-cm-shia-labeouf-stages-art-installation--001

Niestety, niewiele głębi komentatorskiej w akcjach Shii.

Przypomnijmy. LaBeouf pojawił się na premierze filmu „Nimfomanka”, w którym grał jedną z ważniejszych ról, z papierową torbą na głowie i nakreślonym na niej napisem-deklaracją „Nie jestem już sławny„. Mimo, iż nie wiadomo do końca, kto miałby czuć się urażony tym wyznaniem, aktor postanowił w osobliwy sposób przeprosić swoich fanów za swoje dziwne zachowanie na premierze filmu Von Triera. Shia LaBeouf wraz z dwoma artystami niezależnymi, zorganizowali specjalną akcję #IAamSorry w galerii Stephena Cohena w Los Angeles. Przez niecały tydzień można było wejść pojedynczo do galerii. Następnie każdy z gości wchodził do wydzielonego pomieszczenia, gdzie stał naprzeciw, siedzącego na krześle ze słynną papierową torbą na głowie, Shii LaBeoufa, który milczy i nie odpowiada na pytania, a na odchodne, kiwa gościom głową, w geście przeprosin. Gdy aktor zamyka się w pomieszczeniu, mając papierową torbę z napisem „przepraszam” na głowie, nie zgadzam się. Ani na przeprosiny, ani na tezę, że to koniec sławy.

Jesteś sławny i odrobinę dziwny, Shia, owszem.

Gdy oglądamy trzaskającego w kinie maratonik swoich wszystkich ról, obserwujemy sławnego człowieka i sprawia nam to przyjemność (ale chyba tylko bardzo smutni, znudzeni i bezrobotni ludzie byliby w stanie wytrwać do końca, nawet z przerwami na drzemkę). Widzimy reakcję kogoś sławnego – i to w czasie rzeczywistym. Sławnego, paradoksalnie, coraz bardziej, choć ma ekranie rzadko kiedy go kochamy.

Shia, jeśli w jakimś manifeście jest konsekwentny, to jest nim ciągła potrzeba uwagi i sugerowanie, że potrafi być w jakiejś sferze dostępny i zdystansowany. W jedną możemy wejść, nawrzucać mu w twarz, krzyczeć, że chcemy zwrotu kasy za bilety na jego ostatnie filmy, a w drugiej – możemy solidaryzować się w tym streamingu pełnym autoironii oraz wierzyć, ze aktor ma coś ważnego do przekazania.

Nie ma, niestety, i na ekranie, i poza nim.

shia-labeouf-yawn-xlarge

Jakub Koisz

Jakub Koisz

Skończył polonistykę i kulturoznawstwo. Pisze więc, a to o komiksach, a to o filmach i książkach, uczy mówienia, uczy pisania... Mógłby całymi dniami biegać za piłką lub opowiadać przyjaciołom o filmach, które go ostatnio podjarały. Zapewne choć raz w życiu polecił Ci "Big Lebowskiego", komedie Franka Capry lub "Avengers". Jeśli byłaś kobietą i uznał, że sympatyczną, bredził Ci o "Przed wschodem słońca". Jeśli Cię nie polubił, kazał Ci obejrzeć "Salę samobójców" lub "Efekt motyla". Lubi boks i kino bokserskie.
Jakub Koisz






  • Ja tam Szyję lubię. Chłopak się ewidentnie stara, poszukuje, zależy mu na wyjściu poza jakiś schemat. Błądzi? OK, ma prawo, ale wolę takich, którym się chce niż takich, którzy są przeźroczyści.

    No i to: https://www.youtube.com/watch?v=KWZGAExj-es

  • noble

    Ja, choć za Shią jakoś specjalnie nie przepadam, to za pojawienie się u Roba Cantora dożywotnio będzie miał plusa https://www.youtube.com/watch?v=o0u4M6vppCI No i za występ u Sii też.

  • Mariola

    A ja go lubię. Choćby za rolę w „Charlie musi umrzeć”. Nie za bardzo rozumiem te porównanie do J.Phoenixa – czy Joaquin przez swój mockument także nie chce zwrócić na siebie uwagi? :)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Kino klasy Z - DEATHGASM

Następny tekst

DANNY BOYLE I JEGO FILMY - Trans



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE