Mizoginizm i seriale | FILM.ORG.PL

Mizoginizm i seriale








Jakub Koisz
29.11.2013


Oglądam jednym ciągiem „The Newsroom”, „Community” oraz „Parks and Recreation”, w tej właśnie kolejności. Pytam więc znajomego, który również lubi te seriale, co sądzi o postaci Sloan Sabbith, dziarskiej, piekielnie inteligentnej, nieco dzikiej i przewrażliwionej na swoim punkcie dziennikarki z “The Newsroom”. No wiecie, prężenie muskułów: „stary, ale ta Olivia Munn jest seksowna, a postać, którą gra, atakowałbym jak Reksio szynkę”. W tle miga mi news, że „profesorka” Magdalena Środa pisze list ze skargą do papieża odnośnie niechrześcijańskiego traktowania genderu i feministek w Polsce. Kolega mi odpowiada: „Za cienkie Bolki jesteśmy dla takiej laski”. I dodaje, że kiedyś będzie gotowy. Wtedy dociera do mnie – kogo ja oszukuję, w prawdziwym świecie bałbym się silnej kobiety tak samo jak on.

Przypomniałem sobie o swoich najgłębszych lękach związanych z feminizmem. Otóż stoję oko w oko z kimś pokroju Kazimiery Szczuki czy Manueli Gretkowskiej (obie te panie na swój sposób wydają mi się… atrakcyjne) i nagle okazuje się, że na temat genderu nie mam bladego pojęcia. Moje argumenty odbijają się od kuloodpornej piersi kobiecej, następnie wrodzony maskulizm, będący pod ostrzałem, skurczy się do rozmiaru ślimaka i wpełznie z powrotem pod jakaś skałę. Tak, dobrze widzicie, boję się feministek, boję się kobiet z władzą, boję się szefowych. Nie jest to strach irracjonalny, dobrze znam jego źródło – pewniej się czuję, gdy kobieta podziwia moje twarde stanowisko w jakiejś sprawie, a gdy wyśmiewam pomysł pisania skargi do papieża, mój rechot ma być tubalny i nieprzerywany kontrargumentami. Oczywiście nie reprezentuję ogółu mężczyzn, a moje wyznanie nie można potraktować jako antropologiczną genezę mizoginizmu. Nie różnię się od reszty facetów tym, że znam źródło swojej fobii, ja po prostu zawsze lubiłem kobiety, które gender, prawicę, lewicę, Absolut czy Wielkiego Potwora Spaghetti miały na samym dnie swojej kosmetyczki. Można je było nazwać albo ignorantkami, albo scenerią odgrywania mojej samczej roli (ostatnio przyjaciółka pięknie mi wytłumaczyła, czemu boję się kobiet od siebie inteligentniejszych). I tę fundamentalną prawdę dotyczącą tego, wśród jakich kobiet niektórzy faceci czują się lepiej, poznałem nie dzięki polskiej scenie feministycznej, ale dzięki amerykańskim serialom właśnie.

Rozmyślam więc, do jakich kobiet ze światów serialowych bym podbijał. Annie oraz Britta z „Community”? Bez dwóch zdań, nawet bym się nie zastanawiał – studentki kiepskiej uczelni, coś im w życiu nie wyszło, obie zabawne i wyszczekane, tyle że pierwsza zapewne rozpłakałaby się z żalu, gdyby dała mi kosza, a druga popełnia ciągle jakieś lapsusy, więc nie cykałbym się zagadać. A może neurotyczna April z „Parks and Recreation”? Neurotyczne mnie lubią, rozmowa z nimi nieco mnie męczy, ale potrafię w to grać i podszedłbym z taką na koktajl mleczny… Ale nie ze Sloan z „The Newsroom”. Nie podbiłbym do niej z taką łatwością. O nie, nie do niej. Choć dla zaufanych współpracowników miła, a wobec szefa telewizji lojalna, wystarczyła jedna scena, w której rozmawia z informatorem płynną japońszczyzną, abym wiedział, że oto demon, który mnie przeraża i fascynuje jednocześnie. W kolejnej scenie prezentuje swoją wiedzę ekonomiczną (chcecie mnie boleśnie ośmieszyć, to poruszcie temat ekonomii i finansów, to są dwie sprawy, które muszę jeszcze zgłębić, aby pozbyć się kompleksu ignoranctwa). Może i scenarzystam Aaron Sorkin, rysuje swoje kobiece postacie grubą krechą i nie nie ma miejsca na subtelności, ale akurat w przypadku świata mediów ma to swoje uzasadnienie i wydaje mi się, że polskie dziennikarstwo również przepuszcza przez sito właśnie tylko takie osobowości. Sloan Sabbith jest inteligentna, błyskotliwa, a jednocześnie zaangażowana, pracowita i wyszczekana. Chcę i nie chcę Cię, o Sloan.

Tak, Drogie Panie, my mężczyźni bardzo często boimy się silnych, inteligentnych kobiet. Wybieramy te mniej rozgarnięte, w dyskursie bezpieczniejsze, a w zabawie i spacerach słodsze, lżejsze. Powiem więcej – tak niestety jest i będzie, abyśmy mogli się bawić w tych swoich rycerzyków, kowbojów, superherosów i – przede wszystkim – pewnych siebie dżentelmenów. Wykrzyknie teraz jakaś zwolenniczka genderu, że nikt tego od nas nie oczekuje, że to nasze kulturowe maski, zbroje i fobie. Może i tak, ale raz na jakiś chcemy zabawić się również w skomlącego psa, bo w chwili, kiedy zdałem sobie sprawę, że zapewne Sloan Sabbith dałaby mi kosza, pojawiła się lampka z napisem: ale kiedyś się uda. Jeszcze nie teraz. Teraz jestem cienki Bolek.

 sloanannie

Jakub Koisz

Jakub Koisz

Skończył polonistykę i kulturoznawstwo. Pisze więc, a to o komiksach, a to o filmach i książkach, uczy mówienia, uczy pisania... Mógłby całymi dniami biegać za piłką lub opowiadać przyjaciołom o filmach, które go ostatnio podjarały. Zapewne choć raz w życiu polecił Ci "Big Lebowskiego", komedie Franka Capry lub "Avengers". Jeśli byłaś kobietą i uznał, że sympatyczną, bredził Ci o "Przed wschodem słońca". Jeśli Cię nie polubił, kazał Ci obejrzeć "Salę samobójców" lub "Efekt motyla". Lubi boks i kino bokserskie.
Jakub Koisz






  • canismajoris

    Podobno inteligentny człowiek to taki, który za pomocą prostych słów potrafi przekazać skomplikowaną myśl. Pan Koisz robi odwrotnie. Pytanie tylko: dlaczego?

    Relacje na linii silna kobieta – facet, zostały fajnie przedstawione w serialu Hoży doktorzy s04e10

    • Kasimir

      Wytykanie komuś braku inteligencji to najpodlejsza forma krytyki.

      Świetny felieton, jak zawsze.

      • Andriej

        A ja się z canisem zgadzam, bełkotliwy trochę ten tekst. Ponadto mylenie kobiety silnej z hałaśliwą i wyszczekaną to poważny błąd.

  • Ala Nutka Zazdrości

    Sedno sprawy, choć dziwi dobór postaci, uważam ze świat seriali dysponuje ciekawoszymi. Brawa jednak dla,autora za szczerość. Pierwszy krok ku wyleczeniu.

  • Guest

    Ale mimo wszystko Annie

    • Eben

      Zdecydowanie Annie. Britta jest zabawna jako postać w serialu, ale w prawdziwym życiu szczerze bym jej nienawidził.

  • pan_młody

    Nieco z innej beczki, ale również z panną Munn :D

  • Martynka

    Ciekawy, choć nieodkrywający Ameryki tekst. Tylko należy zaznaczyć, że coraz fajniejsze mamy te babki w amerykańskiej telewizji.

  • bobzielarz

    Ni to analiza ni artykuł. Do felietonu temu czemuś daleko. Zlepek luźnych myśli, głównie o kompleksie autora. Z tą stroną nie ma nic wspólnego. Równie dobrze można się oprzeć na sztukach teatralnych czy tekstach piosenek, powyższy wywód nie jest osadzony w świecie filmu, a tylko wykorzystuje pewien stereotyp, który znajduję się w kilku serialach.

    • Piwosz

      Przepraszam, że się wtrącę, ale co Pan bredzi? Nawet jeśli „tylko” wykorzystuje stereotyp oparty na kilku serialach, to czy nie jest to temat filmowy? To tak jak zarzucić zasadność krytyki filmowej, ponieważ są prawdy, które odkryć należy samemu. Czym charakteryzuje się felieton, pytam Pana zupełnie poważnie?

      • bobzielarz

        Jeśli nie zna Pan definicji i widzi Pan w powyższym „czymś” felieton to ja nie pomogę. Zresztą mniejsza o definicje. Od felietonu oczekuje się błyskotliwości, ironii, inteligentnego humoru, dobrego pióra, ciekawego spojrzenia na rzeczywistość i jej opis. Tego tu po prostu nie widzę. Wracając do świata filmu albo coś jest osadzone w kontekście albo nie. Jeśli świat filmu jest dla mnie punktem wyjścia aby opisać daną sytuację to jest dla mnie wszystko w porządku. Jednak mój podstawowy zarzut to na siłę wykorzystywany motyw filmowy aby dopasować się do tej Portalu i umieścić kilka zajawek. Tak naprawdę jeśli P. Jakub pisałby o swoich odczuciach bez fragmentów o filmie, a wykorzystałby motyw z innej dziedziny sztuki to całość i tak zachowuje pierwotny sens. Stąd mam nadzieję, że redakcja wysłucha głosu ludu i poprosi P. Jakuba o umieszczenie swoich tekstów na prywatno-publicznym blogu. Amen.

        • Piwosz

          Czyli felieton charakteryzuje się… ironią, inteligentnym humorem? Pytam jednak o konwencję, a nie środki stylistyczne i rodzynki. Co Pan zarzuca te Niee pomylił Pan przypadkiem felietonu

          Czyli felieton charakteryzuje się ironią, inteligentnym
          humorem? Pytam jednak o konwencję, a nie środki stylistyczne i rodzynki. Co Pan
          zarzuca temu tekstowi, że nie uważa go Pan za felieton? I czy nie myli Pan
          przypadkiem felietonu ze skeczem kabaretowym albo krotochwilą? Nie satysfakcjonuje
          mnie wytrych myślowy w stylu „ja pana uczył czym felieton jest nie będę”. I
          kolejna sprawa, niech Pan wskaże felieton w jakimkolwiek tygodniku, który nie
          dotyczyłby osobistego subiektywnego spojrzenia autora. A także, rzecz jasna,
          odwołań do własnych doświadczeń.

          Może Pan oczywiście jako czytelnik zarzucać tezom powagi bo i
          ja się nie zawsze z autorami zgadzam, ale nie da się ukryć, że niestety nie
          rozumie pan czym jest felieton. „Zresztą mniejsza o definicje. Od felietonu
          oczekuje się błyskotliwości, ironii, inteligentnego humoru, dobrego pióra,
          ciekawego spojrzenia na rzeczywistość i jej opis”. I JEJ opis? Opis czego?
          Myślę jednak, że mimo błędu gramatycznego trafił Pan w sedno. Od felietonu
          oczekuje się opisu rzeczywistości filtrowanego przez autora. Tylko i wyłącznie.
          Głośne „Ja” to sedno felietonu. Proszę się doszkolić w tej sprawie, a następnie
          odnieść się do konkretnych tez, a nie formy. Bo formie nie mam nic do
          zarzucenia. ze skeczem?kstowi, w sen

          • Piwosz

            Przepraszam również za błędy piszę ten komentarz w czasie podróży.

          • bobzielarz

            Odnosząc się do mojej wypowiedzi używa Pan kazuistyki.Doskonale rozumiem co to felieton, dlatego skupiłem się na środkach wyrazu, których moim zdaniem autor używa nieudolnie w swoim tekście. Nie mam zamiaru wchodzić w dysputy czym jest czym nie jest powyższy tekst. Dla mnie to wewnętrzne „cuś” pisane bez polotu i nie na miarę tego portalu. Amen.

          • Pati

            Kolo, wygoogluj kazuistykę se, bo zgrywasz ważniaka. Nic kazuistycznego w twierdzeniu, że pieprzysz nie ma.

          • bobzielarz

            Lepiej przygotuj się do poniedziałkowych lekcji w gimnazjum, dorośnij i naucz się kultury bo z rynsztokiem nie rozmawiam. Amen:) Jeśli powyższy wywód Piwosza to nie czepialstwo i pokrętna próba udowodnienia na siłę swoich racji to polecam zabrać się za naukę i „googlować” ile wlezie.

    • Jakub Koisz

      Kolejny raz dziękuję za ocenę gatunkowo-jakościową. Ni to krytyka, ni to dyskusja, czy mógłby Pan się w końcu odnieść do jakiejś sprawy, o której pisze, a nie trąbić ciągle to samo – „ściągnąć go, powiesić?”. Pisanie z kilku kont nie zmieni faktu, że wraz z redakcją na taką dyskusję czekamy. Jest miejsce, jest i czas. Pozdrawiam.

      • bobzielarz

        Witam. Zacznę jak u Hitchcocka. Idiota z Pana. Piszę w swoim imieniu jako bobzielarz i pod nikogo nigdy się nie podszywałem. A pseudo cytat „powiesić” może P. sobie w dupę wsadzić. Potwierdza P. tylko moją tezę o ściągnięciu tego rynsztokowego tekstu

        • Jakub Koisz

          Na tym skończmy rozmowę. Pozdrawiam.

          • bobzielarz

            Na tym możemy skończyć. Pal dalej fajkę i myśl „jaki to jestem zajebisty”:)

  • Basia Jędrzejczak

    Podoba mi się tekst!!! Choć nie zgadzam się ze wszystkim. Dla zasady!

  • SonnyCrockett

    A ja tam tylko jeden typ kobiety interesuje – dziwki. Taka dziwka jest tylko jak ty chcesz, robi co ty chcesz a na koniec dajesz jej kasę z uśmiechem na twarzy bo czujesz że zasłużyła a nie że musisz. A po wszystkim każdy idzie w inna stronę i nie męczy ucha problemami i pretensjami. :)

    • Adam Nguyen

      Spoken like a true romantic.

      • SonnyCrockett

        Byron byłby ze mnie dumny :)

  • Esencjaciebie

    Bardzo dobrze że są miejsca na takie przemyslenia i super napisane. Serwis sie rozwija w dobra strone tylko mala prosba, moze ktos z redakcji tez by sie pokusil o swoj kacik? trudno tak znalezc temat na kazdy numer rowniez w dziennikach i tygodnikach ale takie kaciki swiadcza o pewnosci siebie piszacych

    • Jokullus

      Jak najbardziej za! Np. Panowie Krzysztof Połaski oraz Filip Jalowski – z chęcią bym tych Panów poczytał również w innej formie niż jedynie recenzje, bo mają wspaniały styl.

  • rob

    no nie wiem ja tam bym wybrał jakąś twardzielke w stylu mili jovich maggie q z nowych albo yukari oshima czy cynthii rothrock ;)a następnie udał się z nią do najbardziej zakazanej dziury i oświadczył miejscowym elementom mam tu ninje i nie zawaham się jej użyć :D

  • bolek

    Autora chyba kobieta ostatnio porzuciła. Przecież jeśli mógłbym liczyć na interesująca rozmowę na tematy filmowe z kobietą to byłbym przekonany, że kobieta ta jest feministką. Tak się składa, że ludzie przywiązujący większa uwagę do sztuki mają zazwyczaj „skrzywienie” w lewa stronę. Jak dowodzą amerykańscy naukowcy wynika to z większej skłonności do empatii wśród takich osób co przekłada się na stosunek do sztuki jak i na określone poglądy polityczne.

    Wspomniana Manuela Gretkowska była bardzo urodziwą feministką co udowodniła aktami opublikowanymi w albumie „Piersi w Polsce” kilka lat temu. Dawno pani Gretkowskiej nie widziałem więc się nie wypowiem o jej aktualnej atrakcyjności. Już tylko na tej podstawie proszę nie szerzyć tez o brzydkich feministkach. Są przecież jeszcze Catherine Deneuve, Claudia Cardinale i Ryan Gosling.

    • Jakub Koisz

      Bzdury z „Focus” Pan cytujesz – najciekawsze rozmowy o sztuce, kulturze, filmie prowadzę właśnie z prawicującą mocno korwinistką, miłośniczką horrorów, kina superbohaterskiego i wspomnianego „The Newsroom”. Ale jestem pewny, że pisał Pan z ironią. Jeśli tak – touche ;-).

      I jakich tez o brzydkich feministkach? Czyżby strony do komentowania się pomyliły?

      • bolek

        „[…] miłośniczką horrorów, kina superbohaterskiego i wspomnianego „The Newsroom”.”

        Częściowo jest to potwierdzenie tego to co napisałem. Inne źródła artystycznych uniesień uznaję za temat interesującej rozmowy.

        Ktoś wspomniał powyżej, że nie wypada wytykać komuś braku inteligencji. Sugerowanie, że czytam czasopismo „Focus” jest takim właśnie ruchem. Specjalnie dla pana link z artykułem omawiającym badanie wykazujące związek większej empatii z lewicowymi poglądami i zainteresowaniem sztuką. Kevin Smith jako jeden z autorów badań to czysty przypadek.

        http://www.theguardian.com/science/blog/2012/jan/31/socialists-conservatives-born-not-made

        Z tymi brzydkimi feministkami to mój błąd, zasugerowałem się „zawahaniem” przy określaniu p. Gretkowskiej mianem atrakcyjnej w artykule najeżonym określeniem „laska”.

  • zenobiusz

    Ale spinka na autora. Wygląda to tak jakby niektórzy nie rozumieli idei felietonu, który nie musi być odkrywczy, ale dobrze napisany (jest), inteligentny (jest), intrygujący (jest).
    Co tydzień czekam i oby autor się nie przejmował bo nie ma kim ani czym.

    • bobzielarz

      gówniany (jest) :)

      • to twoja osobista krucjata? Nie podoba ci się, to unikaj na przyszłość, wszystkim będzie lepiej.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Wielki Liberace

Następny tekst

Sanatorium pod Klepsydrą



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE