nowości kinowe

JULIETA. Almodóvar w świetnej formie

W "Juliecie" nie ma typowej dla Almodóvara dzikości, wariactwa i prób przesuwania granic. Mimo to film działa na poziomie emocji równie mocno, jak poprzednie obrazy tego reżysera.

Autor: Michał Bleja
opublikowano

Almodóvar, jakiego nie znamy

Hasło, jakie reklamuje Julietę, czyli „triumfalny powrót Almodóvara, jakiego znamy i kochamy”, jest mylące. Nowe dzieło Hiszpana mocno różni się od jego wcześniejszych filmów. Jest zaskakująco bliskie ziemi, a tytułowa bohaterka nie ma w sobie nic, co w wyraźny sposób wyróżniałoby ją z tłumu. Zwyczajność Juliety sprawia jednak, że znacznie łatwiej się z nią utożsamiać, przez co całość działa na poziomie emocji równie mocno, jak poprzednie obrazy tego reżysera.

Wybrałem się na Julietę, nie mając pojęcia, o czym będzie. Postanowiłem w stu procentach zaufać Hiszpanowi. Było warto.

Fabułę filmu trudno streścić, unikając spoilerów. Wydarzenia nie zostały przedstawione chronologicznie. Osią, wokół której wszystko się obraca, są skomplikowane stosunki głównej postaci z córką, Antíą. Julietę poznajemy jako kobietę w średnim wieku, prowadzącą zwykłe życie, z którego wydaje się być zadowolona. Pewnego dnia jednak spotyka na ulicy przyjaciółkę córki, Beatriz, która mówi tytułowej bohaterki, że niedawno widziała Antíę. Pod wpływem tego spotkania Julieta zaczyna przeżywać na nowo historię, w wyniku której straciła z córką kontakt. Wraca do domu, w którym mieszkała razem z nią i Beatriz, aby jeszcze raz wszystko przemyśleć i poszukać okazji do kontaktu z Antíą.

julieta-xlarge_trans++gsaO8O78rhmZrDxTlQBjdLdu0TL-Cg_AMOUqySXmFgU

Almodóvar zawsze potrafił doskonale konstruować bohaterów i idealnie dobierał grających ich aktorów. Nie inaczej jest tym razem – zarówno Julieta, jak i inne pojawiające się na ekranie postaci mają głębię i nie da się przejść obok nich obojętnie. W tym, co przeżywają, nie ma ani odrobiny fałszu, widz z łatwością jest w stanie poczuć ich emocje i postawić się w ich sytuacji. Tytułowa bohaterka na pierwszy rzut oka wydaje się do bólu przeciętna, gdybyśmy minęli ją na ulicy, prawdopodobnie nie zwrócilibyśmy na nią uwagi. Z każdą kolejną sceną coraz mocniej wchodzimy pod jej skórę, wcześniejsze zachowania ukazują swoje prawdziwe znaczenia, stopniowo staje się nam coraz bliższa i coraz bardziej interesująca. Zarówno Emma Suárez w roli starszej Juliety, jak i Adriana Ugarte w roli młodszej świetnie czują tę postać. Są naturalne, grają w sposób przekonujący i niewymuszony. To samo dotyczy właściwie wszystkich aktorów drugoplanowych – obsada Juliety nie ma słabych punktów, Hiszpan bez wątpienia poświęcił dużo czasu na tłumaczenie aktorom, czego od nich oczekuje, a  ci, jak widać, doskonale pojęli, co miał na myśli. Jeśli chodzi o aktorów drugoplanowych, trzeba odnotować obecność Rossy de Palma, jednej z ulubienic Almodóvara. Odgrywana przez nią Marian, choć znajduje się daleko w tle i jest niezbyt istotna z punktu widzenia opowiadanej historii, mocno zapada w pamięć.

ug80d7e007fc0qfq1zmzv2kto

Tym, co zdecydowanie odróżnia Julietę od innych filmów Almodóvara, jest umiar. Hiszpan zawsze lubił wykorzystywać kicz i przesadę jako środki artystyczne, co nota bene robił po mistrzowsku, tym razem jednak jest ich znacznie mniej. Nie ma tu typowej dla Almodóvara dzikości, wariactwa i prób przesuwania granic, dlatego też wielu fanów jest jego najnowszym dziełem rozczarowanych. Jestem w stanie zrozumieć ten punkt widzenia, jednak zupełnie go nie podzielam – uważam, że to znakomity film. Wśród wychodzących z kina osób dało się słyszeć głosy, że najwyraźniej reżyser się zestarzał. Pewnie jest w tym trochę racji, jednak osobiście powiedziałbym raczej, że dojrzał. Almodóvar jak zawsze pokazał tu reżyserską wirtuozerię, każdy kadr jest doskonale skomponowany, przyciąga widzów intensywnością barw, scenografia pasuje do kostiumów, a światło skutecznie intensyfikuje nastrój. Brawa należą się również Alberto Iglesiasowi, autorowi muzyki. Ścieżka dźwiękowa idealnie współgra z warstwą wizualną i scenariuszem. Tam, gdzie trzeba uwypuklić warstwę emocjonalną – Iglesias robi to znakomicie. Tam, gdzie trzeba zrobić trochę miejsca – chowa się w tle, dodając głębi, nie przeszkadzając jednak w opowiadaniu historii.

002_4e18478877

Swoim nowym dziełem Almodóvar udowadnia, że nadal jest w stanie stworzyć coś zaskakującego. Na Hiszpana spadło sporo krytyki po premierze Juliety. Krytykom trzeba przypomnieć, że Almodóvar to nie Iron Maiden, żeby nagrywał cały czas tę samą piosenkę. Nakręcił taki obraz, na jaki miał ochotę, i jak zawsze zrobił to znakomicie. Z krytykami zgadzam się właściwie tylko w jednym punkcie – rzeczywiście w dorobku Hiszpana da się znaleźć jaśniejsze punkty. W jego najnowszym filmie nie ma nic rewolucyjnego, nic, co mogłoby uczynić z niego kamień milowy w historii kina, co we wcześniejszych dziełach tego reżysera zdarzało się niejednokrotnie. Nie zmienia to jednak faktu, że dawno już nie byłem w kinie na równie dobrym obrazie.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane